LA Times: VIP-owskie (po)traktowanie na koncercie Britney Spears…
Wpisany przez Belle   

"Za odpowiednią cenę można znaleźć się bardzo blisko Britney Spears. Gwiazda popu gwarantuje całkiem osobiste doświadczenie i nie mam na myśli jedynie oglądania z bliska występów w ramach rezydentury koncertowej Britney: Piece Of Me w Las Vegas" - napisał na wstępie swego artykułu Gerrick D. Kennedy, dziennikarz piszący na łamach LA Times i wysłany ku przygodzie przez ten właśnie serwis. Co dokładnie przeżył? Oto jego relacja…

***

LAS VEGAS - Wykonując seksowny układ taneczny do piosenki "Freakshow", Britney Spears znajdowała się zaledwie jakieś dziesięć kroków ode mnie. Przyciągnęła moją uwagę i przywołała jeszcze bliżej sceny wprost z mojego miejsca na widowni. I nie… To nie był sen. Wszystko zdarzyło podczas jednego z jej niedawnych koncertów w przybytku Axis w Planet Hollywood, na oczach kilku tysięcy fanów. To właśnie wtedy jeden z jej tancerzy wprowadził mnie na scenę. Zanim się zorientowałem, moje ramiona zawisły w powietrzu za sprawą innych ubranych w skąpe stroje dominatorów. W tej samej chwili podeszła do mnie Britney.

Nie… To, co przydarzyło mi się na scenie - kiedy sama gwiazda popu Britney Spears postanowiła posmagać mnie biczem - nie wchodziło w cenę biletu. Za cenę 2,500 dolarów można jednak nabyć pakiet VIP, który upoważnia właściciela do wglądu w kulisy spektaklu i daje możliwość poznania Britney osobiście. Zatem dreszczyk emocji, który przeżyłem na scenie był dla mnie naprawdę nieoczekiwanym dodatkiem, a może zważywszy na charakter tego zabarwionego sado-maso występu - jakąś karą? Dla fanów, rezydentura Britney w Las Vegas jest szansą, by znaleźć się bliżej ich ulubionej artystki, czego nie mogliby dokonać przy arenie mieszczącej 18,000 osób.

Dla miłej odmiany, będąc na widowni sali Axis nie dostanie ci się ani beznadziejne miejsce, ani nic nie utrudni ci dobrej widoczności sceny. Axis to 4,600 miejsc i cena biletu nieodbiegająca od tej, jaką zapłacisz wybierając się na koncert do Staples Center. Dla samej Britney Spears to nowa forma kontaktu z fanami. A ci są różni: najbardziej oddani zapłacą każdą cenę za jak najbardziej osobiste przeżycie ze swoją gwiazdą. Interesują ich tylko te lepsze wejściówki, począwszy od 275 dolarów, a zakończywszy na pakietach dochodzących do 5,000 - to one spełniają ich marzenia. Pragniesz spotkać Britney Spears podczas swej wycieczki za kulisami rezydentury?

Umożliwi ci to pakiet Meet&Greet za minimum 2,500 dolarów od osoby. Poszukujesz miejsca zaraz u podnóża sceny, na której występuje Diva? Pakiet z miejscami na przodzie i środku widowni zawiedzie cię właśnie tam. Będziesz musiał jednak zapłacić 5,000 dolarów i więcej. Możesz też wydać pieniądze - 3,000 dolarów i więcej - na jeden z dwudziestu stolików VIP, usytułowanych pod samą sceną. W tej cenie otrzymasz stolik VIP przeznaczony dla sześciu osób i butelkę Moet & Chandon. Usługiwać wam będzie wasz całkiem osobisty barman... Moja przygoda z pakietem VIP nastąpiła kilka tygodni po rozpoczęciu rezydentury w grudniu zeszłego roku. Rozpoczęła się od spotkania z Felicią Culottą, główną zakulisową koordynatorką wydarzeń mających miejsce właśnie tam. To ona poprowadziła naszą 25-osobową grupę ku przeznaczeniu.

***

Sama grupa? To zagorzali fani ubrani w mocno naznaczony osobą Britney Spears asortyment. Koszulki, leginsy - wszystko z podobizną Spears. Słuchali uważnie, jak Culotta recytuje listę reguł - żadnych aparatów fotograficznych i kamer, żadnych telefonów komórkowych, żadnego dotykania kogokolwiek i czegokolwiek. Następnie zamilkła na chwilę, po czym wskazała palcem miejsce z boku sali. "Tutaj dzisiejszego wieczora zasiądzie mama Britney, Pani Lynne Spears" - poinformowała. "Jej! Marzę, by ten wieczór nigdy się nie skończył!" - pisnęła jakaś młoda kobieta z grupy, łapiąc się przy tym za klatkę piersiową, kiedy wprowadzono nas za kurtynę wprost do pomieszczenia sąsiadującego bezpośrednio ze scenę główną.

Inna fanka uchwyciła za rękę swego kompana, kiedy wymijaliśmy gigantyczne, naszpikowane elektroniką, anielskie skrzydła, których piosenkarka używa podczas jednego ze swych prawdziwie teatralnych występów [do piosenki "Everytime"]. Niebawem ujrzeliśmy główną garderobę gwiazdy. Falicia zręcznymi ruchami prezentowała strój za strojem, ukazując nam jak misternymi dziełami sztuki są - gdyby tylko Michał Anioł gustował w brokacie i cekinach - zapewne malowałby podobne. Zaraz potem nadszedł najważniejszy powód, dla którego wszyscy znaleźliśmy się za kulisami rezydentury "Britney: Piece Of Me" w Las Vegas. "Dla niektórych, to jedyna taka okazja w życiu" - zaznaczyła Culotta. "Jeśli chcecie płakać, płaczcie. Jeśli chcecie coś powiedzieć Britney, mówcie".

Ochroniarze wprowadzili fanów na korytarz, gdzie za ścianą przed wielkim logo rezydentury stała już gotowa na spotkanie z wielbicielami gwiazda. Ubrana w purpurowy sweter, niebieskie jeansy i różowe trampki Britney rozdawała swoim fanom moc przytuleń i zwykłych uścisków dłoni. Z jednymi gawędziła, podczas gdy inni okazali się w jej towarzystwie zbyt nieśmiali i nie zdobyli się na nic więcej poza powitaniem. Każde ze spotkań miało ten sam finał - kończyło się zdjęciem obrazującym, iż u twego boku stoi Britney Spears (Fani otrzymywali swoje fotografie oprawione w ozdobną ramkę, tuż po koncercie. Do tego zgrabną torbę zawierającą plakat z autografem, koszulkę, pamiątkową, laminowaną przepustkę za kulisy i płytę z cyfrowym zapisem zdjęcia).

Dwie przyjaciółki, które przybyły na spotkanie z Britney aż z Grecji, gdy tylko z niego wyszły zalały się łzami. "Czekałam na to 15 lat" - wyznała jedna z nich łkając głośno. Wycieczka za kulisy i spotkanie meet & greet zajęły jakąś godzinę i pozostawiły fanom wystarczająco dużo czasu, by zaopatrzyć się w napój i pomyszkować po sklepie z akcesoriami Britney Spears. Wielu fotografowało się też przy manekinach ubranych w sławne stroje, jakie na przestrzeni lat przywdziała Britney… Kilka drinków i piosenek później znalazłem się na scenie, w miejscu, gdzie przede mną zaciągnięto m.in. Mario Lopeza, Lance’a Bassa i Nicole Richie. Wszyscy włączyli się wtedy do zabawy. Ze mną nie mogło być inaczej...

"Rób wszystko, co ci powiem i nie zadawaj żadnych pytań" - szepnął mi do ucha jeden z muskularnie zbudowanych tancerzy Spears. Na piersi zamontowano mi uprząż. Na karku zapięto kołnierz. Poinstruowano mnie, bym padł na kolana i ruszył do przodu na czworakach. Za mną - trzymając smycz przymocowaną do kołnierza na mojej szyi - stanęła Britney Spears. Zaczęła smagać mnie batem po tyłku. Z tego wszystkiego rzeczywiście nabrałem ochoty na zabawę… Potem zostałem odprowadzony na miejsce. Na odchodne, dostałem zalotne mrugniecie okiem od Britney Spears i koszulkę, którą podpisała mi na piersi. Nie ma to jak bycie VIP-em.

Komentarze (14)add comment

Jeff :

0
Mimo, że Britney nie angażuję się jakoś specjalnie w show to i tak dałbym dużo by być na miejscu tego gościa..
14:01 - 24.03.2014

kasjaS4U :

kasjaS4U
Relacja fana z Meet&Greet z trasy Britney pt.I am Sexy Femme Fatale, bitch! Rok 2020smilies/tongue.gifo wykupieniu pakietu Vip za jedyne 100tys. dolarów ja oraz inni szaleni fani udaliśmy się za kulisy sceny. Kazano stanać nam w szeregu, a następnie dano nam ubrania ochronne, czyli kombinezon z rękawiczkami i kapturem oraz maskę na twarz i ochraniacze na obuwie.Asystentka Britney poinformowała nas, że nie możemy nic mówić, ani niczego dotykać, a także w miarę możliwości nie oddychać. Stanęliśmy pod drzwiami w kolejce. Gdy nadeszła moja kolej, ochroniarz otworzył mi drzwi. W pokoju stało 8 innych ochroniarzy plecami odwróconymi do szklanej klatki. Gdy podszedłem do tych dwóch, którzy stali najbliżej, odsunęli się krok w bok, dzięki czemu ujrzałem kto znajdował się w klatce. A tam była ona-Britney Spears! Przez 10 sekund mogłem na nią popatrzeć, po tym czasie kazano mi stanąć tyłem do klatki, a Brit z drugiej strony stanęła przodem. Zrobiono nam zdjęcie. Do pokoju wpadł ochroniarz, które mnie szarpnął za ramię i wykopał z pomieszczenia. Byłem oszołomiony, ale szczęśliwy. To było najpiękniejsze 15 sekund w moim życiu. Warte swojej ceny, choć musiałem wziąć kredyt i sprzedać nerkę. A zdjęcie tak przerobiono w Photoshopie, że nie widać szklanej ścianki!Polecam każdemu.
14:36 - 24.03.2014

Kłałdik :

0
kasja jaka fantazja.. smilies/smiley.gif
15:22 - 24.03.2014

Mateo :

Mateo
kasja - dobre hahahhasmilies/cheesy.gif
16:24 - 24.03.2014

uhlala :

0
kasja, z jednej strony zabawne, a z drugiej smutne... kto wie, może kiedyś będzie i tak jak piszesz, więc doceńmy to co mamy smilies/cheesy.gif
16:25 - 24.03.2014

marteczka :

marteczka
Fajnie że użyła kogoś innego do Freakshow niż swojego chłopaka/Mario Lopeza choć śmiem twierdzić że koleś został wynajęty smilies/smiley.gif
17:02 - 24.03.2014

katie :

katie
Fajnie, ale szkoda że nie wyjdzie tak 'po ludzku' do fanów, jakieś normalne spotkanie, wywiad, rozdanie autografów.
17:09 - 24.03.2014

Mimis :

0
Ciężko jest się pogodzić z tym że są dwie wersje Brit przeszła i teraźniejsza z nadzieją wyczekuje jeszcze trzeciej przyszłej może ona zmieni wszystko...
18:30 - 24.03.2014

Janeth :

Janeth
kasja - oby Twoja "relacja" nie była kiedyś prorocza smilies/wink.gif
18:56 - 24.03.2014

koballo :

koballo
Tylko mega psychoidioci płacą 5000 $ za to coś...
19:06 - 24.03.2014

Fifi :

0
@Mimis - Też mam nadzieję, że jeszcze przyjdzie czas jej "odrodzenia". Nie wiem jak miałoby to wyglądać, liczę na jakiś skandal lub coś szokującego, czego po teraźniejszej Britney nie moglibyśmy się spodziewać. Ale na takie akcje to możemy chyba liczyć dopiero po zdjęciu kurateli lub gdy jej synowie będą już pełnoletni... Bo tutaj chyba głównym "problemem" są jej dzieci, pewnie jest warunek, że jeżeli by coś od**bała to wtedy by te jej dzieci zabrali, więc nie może się zbuntować, no i pewnie inne czynniki także wchodzą w grę. Zawsze wyobrażałem sobie jej "odrodzenie" jako przefarbowanie włosów na kruczoczarny, zwolnienie swoich współpracowników, w tym, Larry'ego i zerwanie kontraktu z obecną wytwórnią, co chyba nie jest takie łatwe.
21:16 - 24.03.2014

kto :

0
kasja, wiesz jak jest, a fani moga spotkac Brit na zywo, dotknac jej, nawet pewnie pogadac i wystapic z nia na zywo na scenie wybrani. Mega przezycie, kazdy z was by tak chcial, jesteście zazdrośni.
00:10 - 25.03.2014

Adam-nz :

0
kto - to, że ty nie wiesz jak jest, nie oznacza, że inni nie wiedzą. Pewne rzeczy widać. W życiu bym nie wydał tyle kasy na takie marne coś. Ja nie zazdroszczę, ja współczuję.
15:19 - 25.03.2014

szalonooki :

0
Ludzie którzy tyle płacą za spotkanie na pewno nie muszą zastanawiać się jak wydać swoje pieniądze. Stać ich, więc spełniają swoje marzenia - jak można tego współczuć? Mega LOL
20:27 - 26.03.2014

Napisz Komentarz
pomniejsz | powiększ

busy