Kosmiczna afera wokół piosenki "Alien" i wyjaśnienia Williama Orbita...
Wpisany przez Curious   

alienmidPiosenką otwierającą ósmy studyjny album Britney Spears, opisaną przez samą piosenkarkę jako "melancholijna i nie z tej ziemi", została kompozycja autorstwa wysoce cenionego w branży muzycznej, brytyjskiego producenta Williama Orbita. W dobie komputerów i internetu ciężko jest utrzymać jednak czekąjacą na swoją premierę muzykę pod przysłowiowym kluczem, o czym przekonali się fani piosenkarki już kilka tygodni temu, kiedy to do sieci zaczęły przeciekać piosenki z płyty Britney Jean, a wśród nich znalazł się także utwór "Alien".

Wkrótce okazało się, że pierwotnie udostępniona wersja piosenki uznana za tzw. demo, różniła się nieco od tej umieszczonej na albumie - i, jak to bywa w takich przypadkach, obie wersje miały swoich zwolenników i przeciwników. Co ciekawe, spostrzegawczy wielbiciele Britney szybko wykryli, że kompozycja w swoim oficjalnym wydaniu zawiera dziwne, zastanawiająco niedopracowane przejście, którego nie ma w wersji alternatywnej (pojawiające się we wstępie do drugiego refrenu, około 2:14 minuty, we fragmencie "and the light in your eyes lets me know I'm not alone"). 

"Błąd" ten oraz ogólne, bardziej komputerowe brzmienie ostatecznej wersji utworu wywołały prawdziwą lawinę pytań i domysłów w głowach wielbicieli gwiazdy popu - wielu z nich uznało całą sprawę za wysoce nieprofesjonalną i postanowiło zwrócić się do producenta piosenki z prośbą o skomentowanie tej sytuacji. Dzięki ich interwencji, jakiś czas potem na swoim koncie na Facebooku William Orbit zostawił kilka wiadomości dotyczących całego zamieszania.

"O ludzie. Demo... Zaraz zobaczę, o co chodzi. Nie jestem do końca pewien, co przedostało się do sieci, czego słuchacie i tak dalej" - napisał dzień po zamieszczeniu albumu w serwisie iTunes do darmowego, przedpremierowego przesłuchania. "Właśnie słucham piosenki w momencie 2:14" - odpisał po chwili jednemu z użytkowników, który wspomniał mu o rażącym defekcie. "Tak! Zgadza się! On faktycznie tam jest. Szczerze mówiąc, za kulisami powstawania tego utworu kryje się długa historia, którą z wielką chęcią bym wam opowiedział. Nie zrobię tego jednak. Na Facebooku może i jestem rozmowny, ale niektóre rzeczy najlepiej zostawić w spokoju" - oświadczył zagadkowo w komentarzu, sugerując, że tak naprawdę słyszy wersję płytową swego dzieła po raz pierwszy...

Co ciekawe - szargany widocznie nieodpartą chęcią wyjaśnienia, a możliwe że nawet sporymi wyrzutami sumienia - Brytyjczyk dodał po chwili kolejny wpis... "Zawsze ciężko jest dostrzec różnicę pomiędzy 'miłością do dema' a niechęcią wobec zmian i autentycznym poczuciem, że wcześniej było lepiej. To zjawisko występujące w każdej dziedzinie sztuki. Pamiętajcie jednak że to, co zostało określone mianem 'dema' nie było nim w istocie" - napisał. "Piosenka nazwana 'demem' nie była oryginalną wersją" - powtórzył w kolejnym wpisie, powodując tym jednak tylko... iście kosmiczną aferę.

Fanowska frustracja wywołana zaistniałą sytuacją została częściowo wyładowana na producencie wykonawczym albumu, Will.I.Am'ie, który zdaniem wielu, bez wiedzy Orbita dodatkowo "ulepszył" piosenkę otwierającą nowy rozdział w muzycznym życiu Britney Spears... "Will.I.Am nie powinien był czuwać nad tym projektem" - stwierdził zdecydowanie jeden z rozżalonych wielbicieli piosenkarki. Pozytywne konsekwencje zamieszania odczuł natomiast William Orbit, którego oficjalny kanał w serwisie YouTube zarejestrował znaczy przyrost ilości obserwujących go osób. "Zdaję sobie sprawę z tego, że dzięki Miss Spears jest teraz na mnie skupiona cała ta uwaga. Jako jej fan nie mam nic przeciwko. Armia Britney ma prawdziwą moc!" - oznajmił, dziękując fanom piosenkarki za wsparcie.

"Czy powinienem odpuścić w sprawie tego dema Britney? Tak. Ale czy, to zrobię? Hmm... Będzie ciężko, biorąc pod uwagę fakt, jak bardzo zależy mi [na tej piosence]" - obwieścił ponadto, po czym udostępnił audio z oryginalną wersją demo utworu, śpiewanym przez niejaką Anę Diaz i... na chwilę obecną usuniętym z jego konta! Piosenki można jednak przesłuchać TUTAJ. Ostatecznie, producent zdecydował się na wyjawienie całej "prawdy" o utworze, w żartobliwy sposób opisując genezę jego powstania. "No dobrze, teraz mogę wam opowiedzieć, co wydarzyło się naprawdę. [Ja i Britney] zostaliśmy porwani przez kosmitów i spędziliśmy rok na ich statku, zawierając nowe przyjaźnie, dając koncerty, tworząc kosmiczną muzykę. Potem powróciliśmy do czternastej sekundy trzeciej minuty utworu i pozostawiliśmy w nim dziwne przejście mające świadczyć o tym co się stało. Teraz już wiecie" - podsumował żartobliwie. Tym dobitnym wyznaniem muzyk (chwilowo?) uciął całą dyskusję...

Komentarze (18)add comment

Agnes :

Agnes
Niestety.. Ta wersja która wyciekła od razu mi się spodobała. Jednak ta na albumie faktycznie odpycha..
00:47 - 30.11.2013

Jeff :

0
Will chyba serio maczał palce w tej piosence .. musiał nawet tam dodać swoje 5 groszy .
01:19 - 30.11.2013

julita2 :

0
Jak nie Dr. Luke to teraz will.i.am... ech
01:36 - 30.11.2013

koballo :

koballo
Robi się sekret na miarę "Rebellion". A nie ma co się łudzić, nikt nie wyjawi prawdy o tym utworze, bynajmniej nie zrobi tego oficjalnie. Britney sama jest jednym wielkim sekretem i dopóki jest pod kuratelą, niczego nam nie wyzna.
07:32 - 30.11.2013

Rox :

0
Chcieli na siłę wokal Brit dopasować do wokalu Any Diaz z wersji demo. Jak większość uważam, że był to bardzo zły pomysł smilies/sad.gif
10:11 - 30.11.2013

Lady B :

LadyB
Bez przesady z sekretem na miarę Rebellion smilies/cheesy.gif chodzi przecież tylko o zniekształcony wokal i majstrowanie przy ścieżce dźwiękowej. Nie jest to jakiś mroczny sekret smilies/wink.gif Facet nie chce prać publicznie brudów i tyle. Każdy na jego miejscu by się wkurzył.
10:17 - 30.11.2013

Marcello :

0
Demo jest naprawdę świetne, piosenka ma swój urok, jednak Will musiał ją "ulepszyć", rujnując wszystko tak naprawdę.
10:22 - 30.11.2013

Mimis :

0
Jak można było piosenke jednego z najlepszych producentów na albumie która w istocie nie miała nic do poprawienia poprawić ? jak Brit się może na to godzić... a pan I.AM się popsol strasznie kiedyś w The BEP współtworzył wielkie hity a teraz jego nowa piosenka z Miley to dno tak samo jak ta z Britney i mógł w niej siebie przerobić na robota a nie Brit...
11:06 - 30.11.2013

metempsycho :

0
Pisałem już, że ten album jest niedopracowany. Chyba, że wersja do posłuchania z itunes różni się od finalnej wersji albumu.
11:42 - 30.11.2013

Mariemagdalene :

0
zeby spieprzyc tak dobra piosenke Orbit to naprawde trzeba miec talent
11:51 - 30.11.2013

Grush3k :

0
Jakbyście nie znali wersji Orbita, to pewnie nawet byście nie zwrócili na to uwagi. Jest "pseudokosmicznie" i to jest według mnie fajne, że są jakieś zgrzyty i dziwnie podrasowany głos w pewnych miejscach. Po prostu jest bardziej "kosmicznie" i tyle. Aczkolwiek jeśli will coś maczał przy tym kawałku po fakcie, to pewnie Orbit nieźle dostanie w łapę, byle nie gadał o tym dalej.
12:34 - 30.11.2013

Patrycja :

Patiix
Jeżeli Will coś naprawdę "grzebał" przy tej piosence bez zgody Orbit'a, to na bank poniesie konsekwencje tego czynu, niekoniecznie oficjalnie. Jak dla mnie to już szczyt bezczelności.
13:22 - 30.11.2013

Muffinka nz :

0
O co chodzi w tym niedopracowanym przejściu? Nie mogę posłuchać piosenki w ostatecznej wersji. Chodzi o jej głos czy o muzyke?
13:46 - 30.11.2013

Grush3k :

0
Jest jakby sekundowe spięcie/przebicie w połowie linijki na sekundę.
13:48 - 30.11.2013

Kubek :

0
Uważam, że lekko przesadzacie. Will rzeczywiście niepotrzebnie tam grzebał, ale różnica w 1 czy 2 momentach i to jeszcze drobna nie niszczy piosenki. Mi obie wersje się podobają, a takie szczegóły są prawie niezauważalne. Skoro wam się nie podoba to skupcie się na słuchaniu tych piosenek, które lubicie. Ja na przykład ubustwiam Hold On Tight i Till It's Gone. Swoją drogą Alien nieco przypomina mi Don't Hang Up - i muzyką i tekstem.
14:20 - 30.11.2013

KONRAD23443 :

0
ta piosenka jest na prawdę świetna... ale na albumie britney ją zepsuli.. już nie jest tak fajna ;/ a szkoda
14:24 - 30.11.2013

Olaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa :

0
To raczej 2:16-2:17... ale widac/słychać róznicę między demo a wersją z albumu... W demie się zakochałam, a wersja z albumu jest jakby wersja niedopracowaną
10:26 - 1.12.2013

Mati :

Mati
Niestety słychać różnicę, niepotrzebnie zmieniali wersję, która wyciekła, bo tylko ją zepsuli. Zawsze można po zgraniu albumu "podmienić" piosenki w folderze i słuchać sobie wersji z wycieku smilies/smiley.gif Ja tak zrobiłem w przypadku Till The World Ends, kiedy wolałem słuchać wersji nieocenzurowanej.
10:14 - 2.12.2013

Napisz Komentarz
pomniejsz | powiększ

busy