Rolling Stone: Osobiste oblicze Britney Jean [Recenzja]
Wpisany przez Belle   

Całe Work Bitch pozbawione zabawy uczyniłoby z Britney nudną bitch. A kto chciałby właśnie tego? Nikt. Zatem Britney Spears wraca do gry, czyszcząc z muzycznej hołoty swój popowy tron. I pomimo faktu, że - za sprawą Miley Cyrus, Katy Perry i Lady Gagi - znajdziemy się tej zimy z w samym środku popowej zawieruchy, gdzie na tanecznym parkiecie swoje miejsce będą próbowali zaznaczyć także inni, wśród nich Britney Spears przypomina Królową, która uderza z hukiem, bombarduje i przebija je wszystkie.

93472-original

***

Album Britney Jean jest kontynuacją tego, co Britney Spears zaprezentowała nam przez ostatnie lata - jej utrzymanego w stylu glitch-disco manifestu Blackout z 2007 roku, który nadal pozostaje jednym z najbardziej wpływowych krążków współczesnej muzyki pop, albumu Circus z 2008 roku i wydanego w 2011 Femme Fatale, utrzymanych w tej samej muzycznej lidze. Tak naprawdę, karierę Britney można śmiało podzielić na tę sprzed albumu "Blackout" i na tę po, w rezultacie otrzymujemy dwie najwspanialsze kariery gwiazdy popu w historii. A "Britney Jean"? Ten krążek rozbrzmiewa okrzykiem Yeezus, będącym pozytywną afirmacją z pracowni artysty.

Podobnie jak jej doskonały, wydany późnym latem, noszący znamiona electro hit "Work Bitch", album "Britney Jean" podnosi status gwiazdorstwa Britney Spears. Koncepcja krążka traktuje o samotności w świecie popu - ze znaczącym zerwaniem zaręczyn w tle, Britney ukazuje swe bardziej osobiste oblicze i wydaje najbardziej przygnębiającą i smutną muzykę w swej karierze. "I always felt like a stranger in a crowd" - śpiewa głosem smutnego robota przepuszczonym i zniekształconym przez auto-tune w piosence Alien otwierającej album. Za sprawą syntezatorowych dźwięków Williama Orbita Britney krąży w przestrzeni kosmicznej poszukując przychylnej sobie planety.

Utwór Perfume z kolei, to dziwna i równie żarliwie zaśpiewana ballada o trójkącie miłosnym - piosenkarka namaszcza swego mężczyznę swoim własnym, wyjątkowym Britney aromatem (miejmy nadzieję że jest to jeden z zapachów sygnowanych jej nazwiskiem Cosmic Radiance), by inne dziewczę mogło poczuć na nim jej perfumy. Brnąc przez wszystkie te pozbawione mocnego bitu piosenki mówiące o rozpadzie, dopiero w połowie albumu Britney zaczyna dla odmiany rozprawiać o działaniu. Prezentuje duet z T.I. zatytułowany Tik Tik Boom, którego nie da się jednak porównać do duetu [z albumu In The Zone] z Ying Yang Twins i kawałka (I Got That) Boom Boom.

Body Ache i Til It's Gone to najmocniejsze taneczne propozycje albumu zbudowane na basie Euro-cheese. Britney śpiewa: "I wanna dance till my body ache" i rzeczywiście brzmi tak odrętwiale, jakby twrało to od tygodni. Napisana przy współpracy z piosenkarką Katy Perry pełna mocy ballada Passenger (w odtwarzaczu), która wydaje się być odpowiedzią Brit na hit Beyonce "Halo", w emocjonujący sposób opowiada o pragnieniu znalezienia kogoś, kto przejąłby ster i zabrał Britney w domowe zacisze... Jeśli jesteś fanem Britney Spears spodziewałeś się zapewne, że z tym albumem dostaniesz większego disco-kopa.

Nic jednak nie eksploduje tutaj na miarę dawnych kawałków, jak How I Roll, I Wanna Go czy 3. Britney Jean jednak nadrabia mocno długo wyczekiwanym duetem z młodszą siostrą Jamie Lynn, czego efektem jest kompozycja Chillin' With You. Dziewczęta z rodu Spears celebrują swą silną miłość rodem z Kentwood w Luizjanie. Britney wspomina stare dobre czasy: "I drank some red wine, and now I'm walking on the sky" i śpiewa: "When I'm witchoo, I'm chillin', I'm chillin'". Zatem Britney wyluzuj mocno i odpocznij. Zasłużyłaś!

Dla RollingStone.com: Rob Sheffield / Tłumaczenie: BritneySpears.pl

ratrolljeanpic01

Komentarze (43)add comment

3 :

Fan.Out15
chyba ten facet słuchał innej płyty niż ja ...
15:31 - 27.11.2013

koballo :

koballo
Uderza z hukiem? Gdyby tak było, to każda gala byłaby jej.
15:37 - 27.11.2013

;) :

0
Dokładnie, uważam, że Britney Jean to coś pomiędzy Blackout a FF. Gdyby nie ten nieszczęsny Will a więcej Orbita, byłoby idealnie. A tak jest po prostu dobrze. Szkoda tylko, że nawet tak radiowa piosenka jak "Perfume" spełzła na niczym przy braku promocji...no ale work bitch ;P
15:37 - 27.11.2013

~Maximuss :

~Maximuss
Kurde, dziwi mnie ta recenzja. Początek brzmi tak, jakby to był najlepszy album zimy 2013, a później to już tak średnio smilies/cheesy.gif Ja jeszcze całej płyty nie słuchałem, więc nie mam porównania. Ale zaskoczyło mnie nazwanie balladą Passenger smilies/tongue.gif Przecież to dynamiczny utwór, bynajmniej w moim odczuciu smilies/wink.gif
15:38 - 27.11.2013

tomekl :

0
W stu procentach z recenzją się zgadzam.
15:41 - 27.11.2013

kamilek :

0
Na końcu recenzji powinno być napisane "Zatem Britney wyluzuj mocno i odpocznij. POWINNAŚ!" a nie "Zasłużyłaś"...Ktoś chyba dobrze zapłacił za tę recenzję.
15:48 - 27.11.2013

b :

0
Zapewne nie ujrzymy Brit w trasie przez następne 6-7 lat (!) Jeśli w ogóle... Nie mniej jednak płyta całkiem niezła. Nie umywa się do Blackout, nawet średnio do Circus, ale lepiej niż FF. Takie moje zdanie
15:49 - 27.11.2013

jas :

0
facet piszacy ta recenzje mysli dokladnie to samo co ja. Niby Britney, co zmiata wszystkich i niby zmiata ale jak zaczac rozkladac te piosenki to czlowiek uzmyslawia sobie ze ten album nie jest az tak dobry...
15:55 - 27.11.2013

pawel FANBRIT :

0
Ten album jest zajebisty!
16:03 - 27.11.2013

Łukasz--> nz :

0
"Zatem Britney wyluzuj mocno i odpocznij. Zasłużyłaś!" - tak, faktycznie napracowała się tym nic nierobieniem. Ta zakrojona na szeroką skalę promocja musiała bidulę naprawdę wykończyć smilies/cheesy.gif Zgadzam się jednak z tym, że dobrze by było gdyby odpuściła sobie karierę i ewentualnie wróciła dopiero wtedy, kiedy znów poczuje pasję. Teraz jedynie się ośmiesza.
16:11 - 27.11.2013

Grzesiek 2 :

0
Album jest fenomenem jak dla mnie til its gone body ache perfume work bitch it should be easy alien passanger Ogólnie kocham ten Longplay nie wiem dlaczego innym się nie podoba
16:12 - 27.11.2013

Justyna :

xyz
Zatem Britney wyluzuj mocno i odpocznij. Zasłużyłaś! - a czym się tak zmęczyła, nic nie robienie nie męczy smilies/wink.gif
16:33 - 27.11.2013

Touch of My Hand(ŁuKaSz) :

Łukasz89
Nie słuchałem całej płyty więc nie ocenię w całości recenzji. Dziwi mnie jednak ich zachwyt nad How I Roll z Femme Fatale. Dla mnie ten numer to jakiś absurd, którego omijam szerokim łukiem słuchając tegoż albumu.
16:35 - 27.11.2013

nusia :

0
jak dla mnie jest to najgorszy album brit kobieta fatalna przy kiczowatej britney jean to cudo ktore predko nie nadejdzie z zapalem naszej brit. Powinna odpoczacsmilies/wink.gif
16:40 - 27.11.2013

Holly :

Freak_Girl
słucham tej płyty któryś raz z iTunes i mi żadna piosenka, oprócz "Don't cry" nie kojarzy się z Blackout. Dla mnie ta płyta koło Blackout w ogóle nie leżała. Poza tym nie zgadzam się z recenzją... ach no, może i nadejdą czasy, kiedy Britney weźmie się do roboty i zadowoli swoich fanów smilies/smiley.gif
16:43 - 27.11.2013

pawel FANBRIT :

0
nic nie robi!?to ćwiczcie 3 razy w tygodniu na maxsa i przy tym nagrywajcie płyte!
16:45 - 27.11.2013

Annie :

Annie
Dla mnie Britney Jean to wreszcie COŚ, trzech poprzednich krążków - nie chce mi się słuchać wcale, bo tam podoba mi się niewiele, a w BJ większość z małymi wyjątkami typu WB,BA,ISBEsmilies/wink.gif
16:48 - 27.11.2013

Tray :

0
Britney Jean mnie nie zaskoczyła. Po jej odsłuchaniu zrobiło mi się trochę smutno. Krążek to jakaś karykatura przeszłości. Doskonałej czy niedoskonałej, ale prawdziwej. Takiej z krwi i kości. Można ją było kochać i wiele jej przy tym wybaczyć. Miłość to nie monolog - w dialogu rozwija skrzydła. Z uporem maniaka dziewczyna podcina je z roku na roku. Gdzieś muszą być granice. Aktualny album to upadek - dla mnie jako odbiorcy, bo Britney ma się dobrze. Choć nie jestem pewien...
17:02 - 27.11.2013

Konrad :

Persephone
Tak czytam sobie tę recenzję i myślę sobie: "Czo ta Belle oszalała?" A nie, przecież to durna recenzja człowieka, który jest albo przekupny, albo zjarany.
17:12 - 27.11.2013

metempsycho :

0
Dziwna ta recenzja. Niby na początku piszą, że czyści tron z muzycznej hołoty a potem wcale aż tak bardzo jej nie chwalą. Druga część bardziej trafiona. Odnoszę wrażenie, że chciano za wszelką cenę pokazać wachlarz możliwości brit, od ballad po mocno klubowe brzmienia a wyszło bardzo średnio. Oprócz Perfume pozostałe ballady to takie pierdy, których po prostu nie udźwignęła. Faktycznie może niech wyluzuje i odpocznie. A How I Roll jest genialne smilies/tongue.gif
17:20 - 27.11.2013

Holly :

Freak_Girl
Tray - o to to ! smilies/smiley.gif
17:22 - 27.11.2013

jeff :

0
Britney Jean to zdecydowanie najlepszy album tego roku , dorównuje mu jedynie artpop - plus rolling dtone przyznał mu najwiekszą ilość giwazdek .
17:54 - 27.11.2013

Adam :

weirdo
pawel FANBRIT - tak, niewiele robi w porównaniu z innymi wokalistkami. I nie jest najbardziej znana, jak to twierdzisz.
17:57 - 27.11.2013

lbm :

lbm
Teraz jedynie się ośmiesza ale nadal tu wchodzisz i komentujesz się jednak nadal coś ludzi ciągnie do britney
18:01 - 27.11.2013

MikeMB :

0
Jezu jak mnie denerwują tutaj takie osoby, które wiecznie hate'ują Spears i tą płytę. Ciągle, ciągle i ciągle, aż się nie chce czytać. Jak dałem mojemu znajomemu (nie fanowi) zobaczyć stronę itp. powiedział, że Britney ma wiernych miłych fanów, ale hate'ują co chwile itp. Kurde, ta płyta jest dobra. Co wy gadacie... Ona jest zupełnie czymś nowym niż to co było kiedyś (tak samo jak ArtPOP) Prism czy inne płyty nie mają szans z ArtPop'em i Britney Jean, bo jest to coś świeżego w przemyśle muzycznym więc ogar. A ty Belle co sądzisz o albumie (ciekawi mnie twoja opinia) smilies/cheesy.gif ?
18:21 - 27.11.2013

YourTheWorstNightmare :

YourTheWorstNightmare
Artpop: 3 gwiazdki, Prism: 3 gwiazdki, Bangerz: 3,5 gwiazdki. BJ: 3,5 gwiazdki. W porównianiu z tegorocznymi hitowymi płytami jest bardzo dobrze. A to, że BJ nie jest jakieś super mega przełomowe (ale w sumie to bardzo dobra płyta, tylko żeby wywalić It Should Be Easy), ale może w muzyce aktualnie jest jakiś kryzys. smilies/wink.gif
Dla porównania jeszcze: Femme Fatale: 4 gwiazdki, Circus: 3,5 gwiazdki, Blackout: 3,5 gwiazdki (!), In The Zone: 3 gwiazdki (!), Britney: 3 gwiazdki, OIDIA: 3 gwiazdki, BOMT: 2 gwiazdki.
18:39 - 27.11.2013

Mateush :

Mateush
bardzo slaba recenzja zuepelnie nie podoba mi sie. Przesłuchałem Prism, Artpop i Bangerz całkowicie obiektywnie to właśnie Britney Jean jest najlepszym albumem. wiaodmo nie ma promocji nie ma sprzedaży ale według mnie muzycznie britney obroniła się. i nie marudźcie. Od tych samych osób od paru lat słyszę BRITNEY SIĘ SKOŃCZYŁA tylko ciągle wchodzicie i komentujecie Britney jean też przesłuchaliście więc ciągnie was do skończonej gwiazdy
18:47 - 27.11.2013

Łukasz--> nz :

pietajasia
Tak, wchodzę tu, ale głównie przez sentyment do tamtej fenomenalnej Britney. Ta obecna napawa mnie odrazą.
18:54 - 27.11.2013

Ewa :

EvI
Sądzę, że gdyby ta płyta nie była Brit tylko kogoś innego, to z pewnością bym jej nie kupiła, bo nie wnosi nic nowego, owszem ma potencjał, ale tak jakby nie wykorzystany w 100 % zduszony czymś sztucznym czego nie mogę nawet określić. Faktem jest że Brit po prostu nie da się nie lubić, moja siostra jej nie słucha, ale bardzo ją lubi, Brit ma w sobie jakiś bliżej nie znany magnez, który przyciąga jak cholera. Smutne, że jej muzyka przestała, to mieć, sama mówi o sobie artysta, a artysta przynajmniej z mojego punktu widzenia tworzy ambitną muzykę taką która w pełni zasługuje na uznanie fanów jak i osób nie będących nimi. Ta płyta wcale nie udowadnia, że Britney jest ikoną, księżniczką POP, raczej potwierdza, że jest szarą myszką, która przestała wkładać w swoją muzykę nutkę zmysłowości, świeżości, a przede wszystkim oryginalności. Sama pokazała, że stać ją na wiele więcej jak ma się Toxic, Everytime, Get Naked,Break the ice czy Kill The Lights do obecnych utworów ? Artysta się przeobraża, a nie cofa jakby dopiero próbowała tworzyć hity i miotała się w jakim to dokładnie kierunku ma iść. Już wcześniej wyznaczyła swój kierunek, dobry mocny pop, a teraz zbacza równią pochyłą. Ona nie jest Work Bitch była jak śpiewała "Breathe on me" ! a teraz jest mamusią i tak naprawdę bardzo się wypełniła tym "mamusiowatym" zachowaniem, zablokowała się i to wszystko, że chyba wywiady idą lepiej, czy teraz Brit się na pewno przyłoży są złudzeniem. Być może sama przestała wierzyć w siebie po nieudanym występie Gimme More, a jeżeli ona sama w siebie nie uwierzy nie będzie pewna tego co robi, to pozostanie nieśmiała na zawsze. Udawanie kogoś kimś się już nie jest, jest męczące. I czasami trzeba się zmierzyć z prawda, próbować to diametralnie zmienić lub z tym się pożegnać. Darzę ją wielką sympatią i oczekuję szacunku więc boję się Vegas, a szczególnie tego że ta rezydentura może zmienić wszystko...
18:59 - 27.11.2013

Marcello :

0
Brawo dla Britney za świetną płytę i jeszcze większy aplauz dla producentów. Może i nie jest to arcydzieło na miarę ITZ i Blackoutu, ale jednak na pewno nie jest gorsze od FF czy od Circusa, szkoda tylko, że zabrakło po raz kolejny porządnej promocji, myślę, że z kolejnym krążkiem będzie podobnie, o ile takowy zostanie nagrany. Dla dobra Britney kolejnym singlem powinna zostać kompozycja "Chillin With You", ze względu na to, że nie ośmieszy się brakiem tańca i nie będzie musiała wyglądać jak bitch.. Będzie aktualną sobą w 100%
19:03 - 27.11.2013

KONRAD23443 :

0
to słuszna recenzja! wam się coś dzieje smilies/cheesy.gif
19:23 - 27.11.2013

Filip29 :

0
Ze wszystkich płyt Britney z przyjemnością wracam do in the zone i blackout. Czasem słucham kilku wybranych singli z innych płyt. Do britney jean takze będę często wracał. Album mega mi sie podoba. plyta jest różnorodna i każdy powinien znaleźć cos dla siebie!
19:39 - 27.11.2013

Łukasz--> nz :

0
Ewa, zgadzam się w zupełności, z tym, że w mojej ocenie Britney już dawno straciła ten magnetyzm, miała go jeszcze za ery Circus. Teraz stała się bezbarwna, sztuczna i zakłamana. Wydaje się, że na niczym jej nie zależy. Artystką była do czasu Blackoutu. Potem stała się kukłą, która ktoś steruje pociągając za odpowiednie sznurki.
19:48 - 27.11.2013

rafal :

0
Ewa mam nadzieję, że pozostałym będzie się chciało czytać twój komentarz, bo bardzo trafny i wydaje mi się, że prawdziwy.
19:59 - 27.11.2013

lala :

0
czy to piszą fani britney? czy to jest jej fanklub czy antyfani...bo naprawdę, tak ją krytykujecie, że aż przykro słuchać. Femme Fatale - za dużo tanecznej muzy, Britney Jean - za mało tanecznej muzy, jeszcze może będziecie narzekać na fakt iż album jest zbyt osobisty? naprawdę, miejcie trochę szacunku do niej i jej pracy, według mnie album jest zajebisty, o niebo lepszy niż FF, mogę go śmiało porównać do mojego ulubionego Blackout. smilies/smiley.gif Chciałabym, żeby znalazło się na nim 12 piosenek, a nie 10, ale to tylko moje widzi mi sie. smilies/wink.gif
21:18 - 27.11.2013

PetraVonCount :

PetraVonCount
Jak dla mnie, ta recenzja jest mało konsekwentna. Autor zaczyna od bardzo mocnych sformułowań, po czym przechodzi do takich, które zupełnie nie potwierdzają tego, o czym pisze z początku. Poza tym, można się doczepić do operowania pojęciami. Na płycie nie ma ballady.
21:28 - 27.11.2013

Pinokio :

Pinokio
Ktos chyba sypnął kasą za recenzję. Przeładowana pochwałami, ostatnie dokonania Britney sa spoko, ale nie aż tak...
21:30 - 27.11.2013

Szymon :

Skibkass
jeeeejku, już nie mogę się doczekać aż przesłucham płytkę! smilies/cheesy.gif
12:26 - 28.11.2013

dixnoxi :

0
A ja wcale nie tęsknie za czymś nowym czy odkrywczym. Marzyła mi się od dawna ta stara Brit z jej pierwszych płyt z muzyką, za którą ją pokochałam. I mimo, iż przesłuchałam tylko kilka utworów to myślę, że moje marzenie właśnie się spełniło. Może innym się to nie podoba, ale mnie tak i dlatego to będzie jedna z moich ulubionych płyt.
14:05 - 28.11.2013

wera :

0
kocham ten album...
15:02 - 28.11.2013

Gosiaxyz :

0
Nikt tu Britney nie hejtuje,poprostu płyta jest słaba i tyle. Każdy ma prawo do wyrażenia swojej opinii.Ja jestem zawiedziona bardzo.Można tego posłuchać ale nic specjalnego na tej płycie nie znalazłam.Owszem klika piosenek mi się podoba(perfume,body ache,work bitch, alien, passenger) ale nie jest to żadne wow.A niektóre piosenki są tak słodkie że aż mdli.Kobieta ma 32 lata a śpiewa piosenki jak dla 12 latek (brightest morning star,chillin with you).Albo "tik tik boom" niezła ale ten tytuł co to w ogole ma być?
12:45 - 29.11.2013

lyre :

0
uwielbiam ten album, jest świetny
13:23 - 30.11.2013

Robert7854 :

0
Chrtyste Panie, ktoś go podpłacił !? Ten album to klęska Britney. Począwszy od okropnej okładki do samej muzy - której nie da się słuchać ! Jej głos jest zsynezatorowany, skrzeczy jak automat, niedociąga tonów - i to po obróbce ! Til it's gone - jedyny dobry wałek reszta do śmieci. Uwazam, ze jej producentom powinno być wstyd że coś takiego jest sygnowane jej nazwiskiem ! Płyta nie ma absolutnie nic do przekazania. Jako jej wieloletni fan jestem zawiedziony. Od blackout z płyty na płyte jest coraz gorzej. Boje się co będzie następne.
19:15 - 14.12.2013

Napisz Komentarz
pomniejsz | powiększ

busy