Britney Spears, Królowa Nastolatków - wywiad z 1999 roku!
Wpisany przez Curious   

Britney Spears rozciąga swe imponujące nogi na długość sofy, wspierając się stopą na podłodze. Jej jasne włosy przeplatane pasemkami są zaczesane do góry, dzięki czemu odsłaniają dwa małe diamenciki zdobiące oba płatki jej uszu; twarz Britney jest idealnie wymalowana, łącznie ze starannie obrysowanymi ustami. Logo firmy odzieżowej BABY PHAT rozciąga się na jej różowym t-shircie na całą szerokość obfitej klatki piersiowej, a jedwabne białe spodenki z ciemnoniebieskimi paskami mocno przylegają do jej bioder. Britney przechyla głowę i sympatycznie się uśmiecha.

***

Ale sekundkę. To nie tak. Właśnie wpadamy w tę samą pułapkę co ci usychający z miłości młodzi ludzie, nieustannie dzwoniący do najbliższej Britney kwiaciarni i zamawiający dla niej okazałe bukiety czerwonych róż czy tacy, którzy hałaśliwie oblegają studia MTV z zaproszeniami na szkolny bal wypisanymi wzdłuż klatek piersiowych. Przynętę do tej pułapki niezaprzeczalnie stanowi debiutancki teledysk ukazujący tę siedemnastolatkę brykającą po korytarzu niczym najbardziej wyuzdana i niegrzeczna uczennica. Spears zaznacza jednak, że nie pokazała niczego, co powinno wywołać takie kontrowersje.

"Ja po prostu podwiązałam koszulkę!" - mówi, komentując krytykę, która zebrała się wokół niej niczym wokół Teletubisia z czerwoną torebką. "Pod spodem miałam na sobie sportowy stanik. Jasne, ubrałam też pończochy, ale to nic szokującego - teraz jest taka moda. Zwróciliście uwagę na to, ilu ludzi nosi stringi w programach MTV?"

Lewe udo Britney zdobią obecnie plastikowe płytki połączone ze stymulatorem nerwowo-mięśniowym. Wypadek, który miał miejsce podczas ćwiczeń tanecznych na potrzeby drugiego klipu zmusił ją do tymczasowego pobytu w przypominającym ranczo domu jej rodziców w miejsko-wiejskim Kentwood w Luizjanie, choć tak naprawdę powinna teraz promować swój świeży debiutancki album, ...Baby One More Time, jak dotąd najlepiej sprzedający się krążek popowy 1999 roku.

Siedzenie w domu nie jest jednak takie złe: podczas, gdy młoda gwiazda ze mną rozmawia jej mama Lynne, nauczycielka drugiej klasy podstawówki, siedzi na dywanie wyłożonego panelami salonu, składając zrobione wcześniej pranie. Gdyby nie zwisająca z jej nadgarstka diamentowa bransoletka, jaką niedawno otrzymała w prezencie od Britney, można by pomyśleć, że jej córka to zwyczajna studiująca nastolatka spędzająca wakacje w domu, a nie międzynarodowa pop sensacja, która ma już za sobą jedenaście lat edukacji.

Piosenką odpowiedzialną za wspięcie się Britney na szczyt jest dumnie oświadczające zauroczenie "...Baby One More Time" - i ten wielokropek ma znaczenie. Zastępuje on tutaj kluczowe zdanie refrenu - "Hit me, baby" ("Uderz mnie, skarbie", ang. hit - uderzyć) - które wielu uznało za ewidentne nawiązanie do sadomasochzmu. "Tutaj nie chodzi o fizyczne uderzenie" - wyjaśnia Spears. "W zasadzie to po prostu oznacza, że chcę, aby obiekt mojej sympatii dał mi znak [że jest mną zainteresowany]. Moim zdaniem sposób, w jaki ludzie zinterpretowali ten tekst jest dość zabawny".

Być może całe to lingwistyczne zamieszanie wynika z tego, że za stworzenie utworu odpowiada szwedzki producent popowy Max Martin, stojący również za sukcesem Backstreet Boys oraz Robyn. Jako jeden z twórców krążka "...Baby One More Time" Martin nie tylko przedstawiał o dekadę młodszej od siebie Britney swe koncepcje, ale również liczył się z jej własną opinią. "Poprosiłam o zmianę słów do Born To Make You Happy. Na początku ta piosenka była za bardzo seksualna" - zdradziła Britney, z wyznania baptystka. "Powiedziałam, że tekst jest nieodpowiedni do mojego wieku. Nie chciałabym przesadzić z kreowaniem mojego wizerunku. Ukazanie mnie jako mini Prima Donny nie byłoby mądrym posunięciem. Chcę mieć w tym wszystkim przestrzeń do dorastania".

***

Mamy rok 1960. Elvis został porwany przez Wujka Sama. Buddy Holly nie żyje, a Little Richard odnalazł Pana. W próżni wznoszą się siły kontrrewolucyjne złożone z młodocianych artystów takich jak Bobby Vee, Frankie Avalon, Fabian czy była Myszkieterka Annette Funicello. Tym popowym maskotkom z hitami w stylu Tin Pan Ailey i odpowiednio szerokimi uśmiechami udało się tak naprawdę na kilka dobrych lat zneutralizować ducha rock and roll'a.

Jak widać, historia lubi się powtarzać. Witamy w nowej Epoce Nastolatków. W odległym echo demograficznym powojennego baby boom liczba amerykańskich nastolatków stała się tak wielka, że całe życie kulturalne kraju musi im się podporządkować. Nastoletnia siła przekształca popkulturę, wypełnia ekrany naszych telewizorów młodzieżowymi dramatami, nastawia nasze multipleksy na odbiór młodzieżowych filmów. Ma również swój dziarski udział w kreowaniu nowych list przebojów, gdzie ze względu na buchające młodzieńczym żarem boybandy zaczęło robić się coraz mniej miejsca dla specyficznych rockowych rytmów pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych.

'N Sync, Backstreet Boys i 98 poruszają się obecnie po gruncie, w który z wielką siłą uderzają popularne szpilki Panny Spears. Britney, dzieląca menadżera z 'N Sync oraz wytwórnię z Backstreet Boys, na początku tego roku stała się prawdziwym fenomenem i pierwszą solową artystką ery systemu Sound-Scan, której singiel i album znalazły się w tym samym czasie na szczycie najważniejszych notowań, w dodatku w pierwszym tygodniu sprzedaży krążka.

Jednak pomimo całej paplaniny fanowskich magazynów momentalnie zainteresowanych jej osobą po tym, jak stała się tak ważną na rynku postacią, nie wiemy zbyt wiele o tej Britney, która skrywa się za wizerunkiem przywodzącym na myśl parę dobrze nam znanych stereotypów. Kim więc jest? Balonową lolitką, znudzoną debiutującą divą, a może kontrolowaną laleczką rodem z pastelowego Stepford? Któż to wie? Celowo czy nie, królowa nowej amerykańskiej Epoki Nastolatków to dobitny przykład współczesnej anomalii: nieznana gwiazda popu.

Lynne Spears udziela dokładnych wskazówek jak dostać się do domu rodzinnego Spearsów w Kentwood, leżącego godzinę drogi na północ od Nowego Orleanu. "Skręć na Highway 55..." - mówi mi ochrypły luizjański głos. "Potem na 51... Gdy miniesz płonący krzew skręć w prawo". Płonący Krzew? Bar? Restauracja? Klub ze striptizem? "Nie, to zwyczajny krzak, który płonie w ogródku naszych sąsiadów. Nie można go nie zauważyć". 

To ewidentne nawiązanie do religii świetnie pasuje, biorąc pod uwagę fakt, że - przynajmniej w przemyśle muzycznym - Britney Jean Spears jest złotym dzieckiem, dominującą na listach apoteozą generacji dającej życie zagrożonemu biznesowi. Prezenter MTV Carson Daly jest przykładem człowieka dogłębnie zaznajomionego z nawykami młodzieży - nie tylko przez randkowanie z od niedawna dwudziestoletnią piszczącą królewną Jennifer Love Hewitt, ale także dzięki prowadzeniu popołudniowego programu nadawanego przez wspomnianą stację, Total Request Live, do którego każdy może zadzwonić czy napisać e-maila.

"Nastoletni ludzie nie mają już w sobie cierpliwości, nie potrafią skoncentrować się na jednej rzeczy" - twierdzi 25-letni Daly. "Chcą dobrze się pobawić przez kilka minut a potem nurkują w świat Internetu. Nie chcą brać niczego na poważnie, chcą żyć w ciągłym ruchu, tempo jest dla nich bezcenne. Britney Spears jest dla nich przewodniczką".

Bycie maskotką pokolenia niesie ze sobą konkretną odpowiedzialność. "Chcesz świecić dobrym przykładem dla innych dzieciaków i nie popełnić żadnej głupoty" - mówi Spears. "Młodzi ludzie mają niskie poczucie własnej wartości, często ulegają presji środowiska i stają się częścią nieodpowiedniej dla nich grupy. Wtedy zaczynają się kłopoty: branie narkotyków i tego typu rzeczy. Moim zdaniem, jeśli taki młody człowiek znajdzie coś, co go uszczęśliwia, na przykład pisanie czy rysowanie, odnajdzie dzięki temu swoją pewność siebie".

Britney, która wygrała swe pierwsze talent show w wieku sześciu lat, przekazując tę rześką wiadomość brzmi bardziej jak kobieta w średnim wieku niż nastolatka. Czy jej zdaniem powodem, dla którego młodzi ludzie walczą z własną samooceną jest potok pokazywanych przez media obrazów podkreślających wieczne, żmudne dążenie do perfekcji? Spears zastanawia się nad tym przez chwilę. "Gdy ludzie widzą w telewizji rzeczy, których nie są w stanie dokonać" - mówi - "powinni czuć się zmotywowani, aby ruszyć do przodu i zmienić coś w swoim życiu. Przynajmniej ja się tym kierowałam".

Już pierwsze niskie, zbolałe "Oh bay-by bay-by", które Britney Spears wyszeptała prosto do uszu swej publiki wyraźnie sugerowało, że nie jest ona przeciętną siedemnastolatką. Wciąż ciężko jest utożsamić te słowa układające się w nieco sprośne zdanie z grającą w koszykówkę i chodzącą na niedzielne msze uczennicą, mieszkającą godzinę drogi do najbliższego sklepu odzieżowego Abercombie and Fitch. Jak twierdzi Max Martin: "Ludziom podoba się jej singiel - potem widzą teledysk i myślą: 'o k***a!'". 

Można ją zobaczyć na zdjęciach rodzinnych i w innych "Britney-chiwach" nagród wypełniających ściany domu rodziny Spears. Gdzieś wśród nich - w pobliżu wspólnej fotografii Britney i Eda McMahona wykonanej w programie Star Search w 1992 roku - znajduje się zdjęcie piosenkarki i jej partnera ze szkolnego balu, niezgrabnego dzieciaka mającego na sobie mokasyny w komplecie ze spodniami dresowymi. Mowa o Regu, jak dotąd jedynym chłopaku Britney, z którym ta spotykała się przez dwa lata. Ich związek dobiegł końca, gdy jej kariera zaczęła nabierać tempa.

"Nie chodziło o to, że ja się zmieniłam" - wyjaśnia Spears. "Ja i Reg zerwaliśmy jeszcze zanim zaczęłam odnosić większe sukcesy. Miałam wrażenie, że w pewnym momencie zaczął tracić pewność siebie. Nie miałam zamiaru nic z tym robić - jestem uczciwą osobą i gdybym miała podjąć jakieś działania, powiedziałabym mu o tym zanim nasz związek dobiegł końca. Byłam w nim naprawdę mocno zakochana. Nie sądzę, że jeszcze kogoś tak kiedyś pokocham... Pewnego dnia po prostu obudziłam się i doszło do mnie, że nie jesteśmy już ze sobą".

Britney ze zlekceważeniem odniosła się również do plotek swatających ją z dwoma członkami 'N Sync - Lance Bassem i Justinem Timberlakiem. "W Europie twierdzą z kolei, że spotykam się z Nickiem Carterem z Backstreet Boys" - zauważa cierpko. Potem dodaje, że obecnie woli skupić się na karierze niż na romansowaniu. "W tej chwili, całkiem po prostu" - mówi - "nie czuję nic".

Pomimo iż jest uważana za Królową Nastolatków, Britney nie do końca zgadza się z filmowymi trendami panującymi wśród jej rówieśniczych przyjaciół. Mówi o nich "filmy imprezowe". Osobiście preferuje obrazy takie jak "Mamuśka" czy "Stalowe magnolie". Czytuje "Cosmopolitan". Kiedyś wiernie śledziła "Jezioro marzeń", ale odkryła, że takie nawyki jak oglądanie telewizji czy chodzenie do kościoła są wręcz niemożliwe do realizowania w trasie promocyjnej. Mimo to, co wieczór odmawia swą modlitwę i czasem uda jej się zajrzeć do TV. Widziała na przykład jeden z odcinków serialu animowanego "South Park", który jej zdaniem jest "świętokradzki". Tego wieczora, w trakcie naszej rozmowy, w rodzinnym telewizorze pojawiają się napisy otwierające "Felicity". Spears uważa ten serial za zbyt neurotyczny.

Posiadłość Spearsów sama w sobie przypomina plan zdjęciowy sitcomu, w którym dzięki niezapowiadanym wizytom nieoczekiwanie pojawiają się gościnnie sąsiedzi i krewni. Ośmioletnia siostra Britney, Jamie Lynn, zaciąga na środek pokoju miotłę i zaczyna częstować wszystkich zebranych porywającą lekturą tekstu "It's The Hard-Knock Life" - w wersji zaczerpniętej z musicalu "Annie", a nie z dyskografii Jaya-Z. Tuż nad jej głową, nad telewizorem, znajdują się liczne trofea. Wiele z nich świadczy o talencie atletycznym starszego brata Jamie Lynn, Bryana, jednak większość z nich zgarnęła Britney podczas konkursów pokroju talent show, czy zawodów gimnastycznych (stąd salto w klipie do "...Baby One More Time").

Podczas, gdy pani Spears częstuje nas ciastkiem od sąsiadów, Britney wysłuchuje jednego z monologów z "Felicity". "Czyż nie jest poruszająca? Przeurocza!" - mówi. Kiedy była Myszkieterką poznała jedną z obecnych gwiazd serialu, Keri Russell, która towarzyszyła jej w Mickey Mouse Club.

Fenomen Britney Spears nie zrodził się z dnia na dzień. Jeszcze nim zasmakowała niełatwego życia pracującego na swój sukces dziecka, piosenkarka przygotowywała się do wielkiej sławy. Już od drugiego roku życia zwykła zamykać się w łazience i śpiewać na cały głos do szczotki do włosów. "Byłam we własnym świecie" - zwierza się. Na scenie zadebiutowała w wieku pięciu lat, gdy wystąpiła z "What Child Is This" na uroczystości z okazji ukończenia przedszkola. "Wcześnie  odkryłam, co pragnę robić w życiu" - wyjaśnia.

"Britney nieustannie śpiewała - nie była w stanie zamilknąć" - rozpływa się mama Britney, drobna 43-latka z wielkimi brązowymi oczami. Bryan Spears, obecnie student kinezjologii, wspomina czasy, w których jego mała siostra szalała przed telewizorem w rytm "Like a Prayer" Madonny. "To było naprawdę wkurzające" - zaznacza.

Nim ukończyła 10 lat była już prawdziwą weteranką programów typu talent show. "Te dziecięce konkursy trochę się postarzały" - mówi Spears. W wieku ośmiu lat zachwyciła na castingu producentów nowej wersji "Mickey Mouse Club", została jednak uznana za zbyt młodą, aby dołączyć do grona dzieciaków występujących w programie. Zamiast tego zajęła się nagrywaniem reklam telewizyjnych i wystąpiła w off-broadwayowskiej sztuce Ruthless, w między czasie uczęszczała do nowojorskiej szkoły artystycznej Professional Performing Arts School, gdzie spędziła trzy lata. Wreszcie, dwie wiosny później, przeniosła się do Orlando, by przez dwa sezony występować jako Myszkieterka, gdzie poznała Keri Russell i przyszłych członków grupy 'N Sync - JC Chasez'a i Justina Timberlake'a.

W przeciwieństwie do większości dziecięcych gwiazd, Britney sama prosiła rodziców o casting do "Mickey Mouse". Jeff Fenster, starszy zastępca szefa A&R Jive Records, który podpisał umowę z Britney, był nieco zaskoczony, gdy przekonał się, jak działa mechanizm pracy rodziny Spears. "Jej rodzice absolutnie jej do niczego nie zmuszali" - podkreśla. Innymi słowy, Britney Spears sama matkuje swemu życiu scenicznemu.

Po zakończeniu show Britney zwróciła swe uszy myszki i powróciła do Kentwood, rozpoczynając edukację w szkole Park Lane blisko McComb w Mississippi. Tamtejsze zasady były, szczerze mówiąc, sztywne, a koledzy ze szkoły wydawali się Britney nieco prowincjonalni. "Pamiętacie pierwszą scenę z filmu 'Słodkie Zmartwienia'? Właśnie tak to wyglądało" - opowiada Spears, kiedyś przyjaźniąca się zarówno z tamtejszymi cheerleaderkami jak i z nieco mniej poprawnymi uczniami.

Britney Spears cieszy się dobrą opinią w Kentwood, mieście liczącym około 2,600 zgranych mieszkańców. Przed lokalną szkołą średnią stoi znak z napisem: "JEDŹ OSTROŻNIE, ŻYJ MODLITWĄ". "Właściwie wszyscy tutaj za nią przepadają" - mówi 17-letni uczeń Kentwood High, Lucas Thornton. "Podczas jednego z festynów miałem na sobie kurtkę zakupioną w Kentwood, przez co wiele osób pytało, czy znam Britney". 

Spears wyrwała się z Kentwood po tym jak prawnik muzyczny Larry Rudolph załatwił jej - w ponadczasowym hollywoodzkim stylu - przesłuchanie u Fenstera. "Bardzo rzadko zdarzały się tak młode osoby zarówno potrafiące przekazać na scenie wielkie emocje, jak i mające potencjał komercyjny" - wspomina Fenster swe pierwsze wrażenia po przesłuchaniu. Ale to nie wszystko. "Dla każdego artysty motywacja - tak zwane 'to coś' - jest niezwykle ważna"- twierdzi Fenster. "Britney od najmłodszych lat była z pewnością bardzo zmotywowana aby odnieść sukces".

Od sekundy, w której przedstawiciele Jive odsłuchali efekty pierwszych sesji nagraniowych, do których zatrudniono producenta i tekściarza Erica Fostera White'a, jej los był przesądzony. Wkrótce Britney podpisała kontrakt płytowy, a wtedy wytwórnia opracowała plan intensywnej promocji, na początek skoncentrowany głównie wokół nowych produktów marki Disney czy Coca Cola.

Pierwsze były strona internetowa, e-mail i specjalna linia telefoniczna z numerem zaczynającym się od 800, reklamowane za pomocą kilkuset tysięcy pocztówek. Latem 1998 roku, na sześć miesięcy przed premierą debiutanckiego albumu, Spears wystąpiła w dwudziestu sześciu wielkich marketach na terenie kraju, ciągając ze sobą dwóch tancerzy i mnóstwo różnych strojów. Za wycieczkę tę odpowiedzialnych było kilka popularnych magazynów dla nastolatków - a Spears rozdawała autografy jeszcze zanim trafiła do radia.

Wagon promocyjny Britney Spears przywiózł ją także do firm Sunglasses Hut oraz Tommy Hilfiger, z którymi podjęła współpracę, następnie na trasę 'N Sync, których występy supportowała. Gdy w końcu nadeszła premiera albumu "...Baby One More Time" okazało się, że w specjalnie ukrytej na nim wiadomości Britney pomaga promować kolegów z wytwórni - Backstreet Boys.

I chociaż starania Jive z pewnością robią wrażenie, przedstawiciele wytwórni przypisują większość sukcesu czystemu talentowi. "Nigdy w życiu nie widziałam artysty, który tak jak Britney skupia się na swojej pracy" - wyznaje Kim Kaiman, marketingowiec pracujący dla wytwórni.

Podczas jej małej trasy po centrach handlowych dla przykładu, Kaiman była prawdziwie zdumiona, jak pomimo mnóstwa wyczerpujących obowiązków i wizyt w wielu sieciówkach czy stacjach radiowych, piosenkarka nieustannie zachowywała dobry humor i pogodę ducha. "Jednym z powodów, dla których radio ją pokochało jest jej prawdziwie południowy charakter - to niezwykle urocza i pełna miłości osoba" - twierdzi Kaiman. "Te cechy potrafią naprawdę mocno rozgrzać serce radiowca".

Zdaniem Spears piosenki [nagrane przez nią piosenki], które dostały się w ręce tych radiowców były nieco różne od tego, czego sama się wcześniej spodziewała. Jak przez mgłę wyobrażała sobie siebie śpiewającą "muzykę w stylu Sheryl Crow, ale trochę mniej poważną - bardziej dojrzałą [niż taką, jaka ostatecznie powstała]" - mówi. Tak czy siak, Britney jest zadowolona z faktu, że pozwoliła Jive wybrać dla siebie naprawdę utalentowanych producentów i tekściarzy. "Rozsądniejszym wyborem był dla mnie pop, bo do takiej muzyki mogę tańczyć - bardziej się jej oddać".

Kiedy przyszło do kręcenia teledysku "...Baby One More Time" Spears musiała pokazać, że jej południowa otwartość ma swoje granice. Rolę reżysera otrzymał Joseph Kahn, którego koncepcja zyskała własne scenorysy jeszcze zanim została przekazana piosenkarce. "Pomysł na viedo był naprawdę dziwaczny - chciano zrobić to w stylu Power Rangers" - wyjaśnia Britney. "Powiedziałam: 'To nie ma sensu. Jeśli chcecie, by słuchały mnie 4-latki, ta wersja jest jak najbardziej OK, ale jeśli klip ma przemówić do ludzi w moim wieku...'. Wpadłam więc na pomysł, aby akcja działa się w szkole podczas niesłychanie nudnej lekcji, z uczniami ubranymi w mundurki. Dodałam: 'Co wy na to, żeby dodać do nich podkolanówki i podwiązać koszulki? To by dodało charakteru'. Dzięki temu stroje nie byłyby nudne ani tandetne". Siedemnastolatka postawiła na swoim, reszta to już muzyczna historia.

Britney Spears siedzi w kuchni mamy okładając kolano torbą z lodem i popijając poranną kawę. Włosy ma rozpuszczone, ale nie poplątane. Zawinięto je w wałki; makijaż i biżuteria również są na swoim miejscu. Noga ma się lepiej, ale Spears coraz bardziej się niecierpliwi. Jej lokalni lekarze wydają się nie rozumieć, że ma do nagrania nowy teledysk.

Britney wychodzi z kuchni i kuśtyka wzdłuż korytarza w stronę swojego starego pokoju. "To dziewczęcy pokój" - ostrzega. Dobrze powiedziane. Ta mała przestrzeń, podobnie jak reszta domu, jest pełna kwiatowych wzorów i ozdobników. Dekoracyjne poduszki zajmują każde możliwe miejsce niewypełnione egzemplarzami z okazałej kolekcji jasnoskórych lalek, jednych porcelanowych, innych plastikowych. "Wiedziałam, że tak będzie!" - mówi nieco poirytowana Spears po tym, jak jej młodsza siostra zabiera się za robienie dredów jednej z lalek.

Dla młodej gwiazdy ta kolekcja, podobnie jak zrzucony na nią przez mamę szlaban na telefon komórkowy, to cofnięcie się do młodszych lat. Britney nie ma zamiaru na dobre do nich wracać. Kolejnym punktem na planie dzisiejszego dnia jest wizyta w Nowym Orleanie, gdzie Britney spotka się z fizjoterapeutą drużyny piłkarskiej Saints. Podczas pobytu nazywającej samą siebie kiepskim kierowcą Spears w tym mieście, być może będzie ona miała okazję przetestować nowy model BMW, taki sam jaki postanowiono pokazać w jej następnym klipie do ballady Sometimes.

Droga do sławy Britney Spears nie była usłana tylko różami. Pierwszym większym problemem był proces sądowy wytoczony przeciwko niej przez mężczyznę, który podawał się za jej byłego menadżera (sprawa została rozwiązana poza sądem). Większe zagrożenie pochodzi jednak od fanów, którzy dowiedzieli się, gdzie mieszka Britney. Pewnej nocy, gdy była sama musiała ukryć się przed podejrzanym osobnikiem zaglądającym do domu przez okno. Jej mama zaskoczyła innego, gdy ten wołał piosenkarkę przez zamknięte okno jej pokoju. Ojciec Britney, budowlaniec Jamie w związku z kryzysem gospodarczym w Luizjanie został zmuszony do wyjazdu do pracy w Memphis; od tamtej pory Britney woli dzielić łóżko z mamą.

Lynne Spears przechodzi przez francuskie drzwi kuchni i wpada w objęcia swej córki. Panie rozmawiają o krostce, która wyskoczyła na nosie młodszej z nich. Piosenkarka usilnie namawia mamę do zrobienia jej grillowanej serowej kanapki. "Możesz iść do hotelu i zamówić sobie taką, ale nigdy nie będzie tak dobra jak ta od mamy" - mówi Spears zabierając się za jedzenie. Pomiędzy kolejnymi gryzami macza frytki w gorącym serowym sosie.

Pojawia się i brat Bryan, dźwigający wielki worek ugotowanych langust. On i jego narzeczona Blaze obiecali, że podczas pobytu w Nowym Orleanie zabiorą Britney do baru z minibarem (długo przed przyjściem sławy, trzymając w ręku fałszywy dowód osobisty, wybierała się wraz z bratem i jego przyjaciółmi na wycieczki zakrapiane alkoholem). "A co ze mną? Mogę iść z wami?" - pyta Lynne, wprowadzając udane rozczarowanie. "Oczywiście że tak!" - odpowiadają chórem dzieci.

"Znam smak alkoholu" - wyznaje Britney. "Ja i mama pijemy czasami razem po kieliszku wina, nie ma w tym nic złego. Młodzież i tak będzie piła, a im bardziej będzie się jej tego zabraniać, tym bardziej będzie chciała to robić". Jak dotąd nigdy porządnie się nie upiła. "Przestaję pić nim to się staje. Po prostu siedzę i się nie odzywam, bo nienawidzę tracić kontroli".

Osoby lubiące mieć kontrolę często są dobrymi popowymi artystami, a Britney Spears im po tym względem nie ustępuje. Tak czy siak, dzięki "...Baby One More Time" ma ona praktycznie zagwarantowany owocny debiutancki rok, tym bardziej, że krążek zajmuje pierwsze miejsca na różnych popowych notowaniach. Do znajdujących się na nim piosenek produkcji Maxa Martina powinno się dołączać darmowe zastrzyki z insuliną, a utwory Erica Fostera White'a z pewnością nie są dla tych, którzy nie tolerują laktozy (E-mail My Heart?), jednak mimo to krążek sprzedaje się rewelacyjnie. Usłyszenie któregoś z utworów Britney Spears po raz pierwszy jest czymś dziwnie przyjemnym, zupełnie jak odnalezienie kawiarni Starbucks w obcym mieście. Wytwórnia Britney będzie rozczarowana, jeśli w samych Stanach Zjednoczonych sprzeda się mniej niż 4 miliony sztuk.

Należy jednak pamiętać, że dla takich nowicjuszy jak Britney jest to dopiero pierwszy rok. Jak komentuje Carson Daly: "Pozycje nastolatków w show biznesie to niebezpieczny temat. Tak szybko jak się zjawiają, znikają. Ale Britney powinna zarobić w tym roku tyle pieniędzy, że w przyszłym nie będzie się musiała niczym martwić". Wydaje się, że Spears ma mnóstwo alternatyw. Mogłaby dobrze zarabiać grając w musicalach, podobnie jak Debbie Gibson, albo nawet zupełnie porzucić pop i odrodzić się w nowej odsłonie jak mściwa Alanis Morissette. No i jest jeszcze Tiffany, sensacja młodzieżowego popu, której imię to teraz synonim słowa "anonimowy".

Zdaniem Jeffa Fenstera, Britney już dawno wyprzedziła ich wszystkich. "Moim zdaniem ma możliwości, aby stać się kimś, kto jest połączeniem wszechstronnej Madonny z innymi poważnymi piosenkarkami, którymi bardzo się inspiruje, Whitney Houston i Celine Dion". Spears podziwia Madonnę i uważa ją za "mądrą bizneswoman", przy czym snuje fantazje na temat samodzielnego kreowania swojej własnej kariery. Jak dotąd, jest współautorką jednej z piosenek z tzw. b-side'a, poza tym często nagrywa fragmenty wymyślonych przez siebie piosenek na automatyczną sekretarkę. Britney wyraża swą ambicję z wyjątkową łatwością: "Chcę być kimś wielkim, znanym na całym świecie".

Niezależnie od tego "co z niej wyrośnie", Britney Spears to najnowszy model klasycznego produktu: pozytywna gwiazda popu, która wypełnia swe zawodowe obowiązki z urzekającą charyzmą i prawdziwym urokiem osobistym. Jak mówi ona sama: "To, że moje piosenki nie mają głębszego znaczenia wcale nie świadczy o tym, że nie pracuję bardzo ciężko". Jakby nie było, kiedy za 10 lat stojąc przy barze usłyszysz "...Baby One More Time", uśmiechniesz się. I zaczniesz tańczyć.

Wygląda na to, że epoka emforycznego popu może istnieć nawet po upływie dekady od teraz. Według szacunków, w ciągu najbliższych dziesięciu lat populacja amerykańskich nastolatków powinna wzrosnąć z 29 milionów do 36 milionów. Innymi słowy, stawianie oporu nie ma sensu. Nastolatkowie rządzą naszą kulturą - i wcale nie mają zamiaru ustąpić.

Dla magazynu Rolling Stone: Steven Daly / Tłumaczenie: BritneySpears.pl

Komentarze (19)add comment

MANGO :

0
fajny artykuł..ale koncepcja teledysku jak power rangers..brzmi strasznie...smilies/grin.gif
07:32 - 28.11.2014

kg :

0
pamiętam tą sesje - na tamte czasy to był skandal. a dzisiaj Miley Cyrus tańcząca z gołym tyłkiem na figurze penisa jest normą
07:58 - 28.11.2014

Marq :

0
Miło powspominać co nie zmienia faktu, że Britney dla mnie to ta kiedyś i dziś, dwie różne osoby.
08:49 - 28.11.2014

emma :

0
Nikt jeszcze nie przypuszczał jak ten czar pryśnie...
08:52 - 28.11.2014

koballo :

koballo
Aż miło się czyta takie wypociny smilies/wink.gif Szkoda, że wszystko się tak diametralnie zmieniło...
10:00 - 28.11.2014

aren :

0
świetne tłumaczenie. mam nadzieje że z czasem przetłumaczycie kolejne wywiady z Rolling Stone. smilies/smiley.gifsmilies/smiley.gifsmilies/smiley.gifsmilies/smiley.gif
10:48 - 28.11.2014

b :

0
Jaki fajny powrót do przeszłości! A teraz nastała kolejna już fala nastolatków: kult big fat ass, seksu od najmłodszego wieku, ćpania i głupoty. Im głupiej i wulgarniej tym lepiej. Już wolę taką pruderię i udawanie, że jest się dziewicą niż chodzenie z dupą na wierzchu.
10:51 - 28.11.2014

Ann5 :

0
ale ona kiedyś była fajnasmilies/smiley.gif szkoda że się z nią stało to co teraz...
14:19 - 28.11.2014

Touch of My Hand(ŁuKaSz) :

Łukasz89
Patrząc teraz na Britney widzi się dwa różne i skrajne od siebie światy. To jak mentalnie się zmieniła jest smutne.
15:51 - 28.11.2014

Lucy 14 :

0
Wielkie dzięki za tłumaczenie!!! Fajnie tak powspominać, chociaż z drugiej strony przykro jak ma się przed oczami co się teraz dzieje z Britney...
18:13 - 28.11.2014

uhlala :

0
Curious, świetna robota! Dziękuję i proszę o więcej!
18:41 - 28.11.2014

Muffinka nz :

0
Cóż...zapowiadała się na mądrą dziewczynę spełniającą swoje marzenia, jednak Martin rozebrał ją szybciej niż chyba ona sama to zauważyła smilies/tongue.gif i wiemy jak to się skończyło... szkoda mi jej, naprawdę jest mi jej szkoda, bo co z tego, że ma kase i jest sławna? większość ludzi pamięta ją jako narkomankę z łysą głową, pomijając inne głupie rzeczy, które zrobiła. Była wzorem, ale tylko chwilke, później już uniosła się z prądem i wszelkie zasady które miała po prostu przestały być dla niej samej ważne i tak oto skończyła jak skończyła - zero praw do dzieci, pod kuratelą, z problemami psychicznymi.
20:20 - 28.11.2014

Muffinka nz :

0
Ale rzeczywiście miło czyta się taki artykuł smilies/smiley.gif Dziwnie, bo wiemy jak jest teraz, ale fajnie, bo przypomina to nam jaką kiedyś Britney była dziewczyną.
20:22 - 28.11.2014

karolina :

gerda
Larry jest z wykształcenia prawnikiem?
16:48 - 29.11.2014

anitaa169 :

0
hej stworzyłam filmik o britney i davidzie ( mój pierwszy!!) zapraszam https://www.youtube.com/watch?v=0b3flvyClMo
17:50 - 29.11.2014

arab-nz :

0
Świetna robota! Dziękujemy za poświęcony czas i wspomnień czar!smilies/smiley.gif Właśnie...wspomnień... Zamiast się ekscytować teraźniejszością, przyszłością, to trzeba się pocieszać artykułami sprzed ponad dekady. Przerażające, jak w tak młodym wieku można (i to na własne życzenie) rujnować cały artystyczny dorobek.
21:37 - 29.11.2014

assd :

0
fajny artykuł, oj... co sie stało z tą dziewczyną....btw. szlaban na telefon to do tej pory utrzymująsmilies/smiley.gif
08:50 - 30.11.2014

Muffinka nz :

0
Assd- tak,a na kazdym zdjeciu paparazzi britney ma telefon i to wcale nie jest atrapa
15:39 - 30.11.2014

vwvw :

0
Brit przez lata też się moze zmieniac, miec inne wybory, marzenia i wartosci. Nie znamy jej, moze jest bardzo zadowolona z obecnego zycia zawodowego i prywatnego. Nie obija sie, ktos jednak musi i pojechac na kazdy "koncert", i poudzielac sie gdzie wypada smilies/wink.gif
21:29 - 30.11.2014

Napisz Komentarz
pomniejsz | powiększ

busy