Britney Spears prywatnie - 5 lat albumu BRITNEY JEAN
Wpisany przez Hinami   

altMimo tego, że prawie wszyscy uwielbiamy niezwykle hitowy album Femme Fatale z 2011 roku, fani i krytycy są zgodni - zaangażowanie Britney Spears w tworzenie go było znikome. Gwiazda współpisała jedną piosenkę, wokalnie też żadnych popisów nie mamy, nie licząc zdolności panów od produkcji wokalnej. Brzmieniowo taki miał być efekt, lecz tu rodzą się pytania, ile w muzyce Britney jest samej Britney, a ile komercyjnego produktu. Dlatego też nasza gwiazda, albo jej wytwórnia - pewności nie mamy - zdecydowała się poprawić wizerunek Britney-artystki przy okazji następnego albumu. Ostatecznie spełniły się marzenia fanów - Britney pisze wszystkie piosenki, śpiewa ładne ballady, zaprasza nas do swojego prywatnego świata. Niestety wszystko to tylko teoretycznie i według wielu wielbicieli Brit, 3 grudnia 2013 roku panna Spears wydała najgorszy album w swojej karierze. W tym roku minęło pięć lat od jego premiery i część z Was uważa, że jest niedoceniony, a druga część jest za teorią, że powstał tylko na potrzeby rezydentury w Las Vegas...

Ponoć Britney rozpoczęła pracę nad albumem już na początku 2012 roku. Nie wiadomo, ile w tym prawdy, ale początkowe pogłoski o płycie były obiecujące - mówiono, że będzie to "Blackout 2.0", wypełnią go hip-hopowe klimaty, a nad albumem pracuje sam William Orbit (tak, to ten od "Ray Of Light" Madonny). Później ogłoszono, że producentem wykonawcznym będzie will.i.am, który wcześniej nagrał z Britney Big Fat Bass oraz megahit Scream & Shout (#3 na Billboard Hot 100, #1 w ponad 20 krajach). Tutaj można było już zacząć przeczuwać, że album będzie miał klimaty EDM i nie obejdzie się bez autotune. Producent wykonawczny nie musi produkować utworów, ale to on ma wpływ na koncepcję płyty i dobór tracklisty, a wszyscy wiemy, jaki styl ma will.i.am.

"Po tym jak stworzyłem dla niej kawałek 'Big Fat Bass' na album 'Femme Fatale' i po nagraniu duetu 'Scream And Shout', ze względu na moje podejście do sprawy, Britney bardzo spodobał się sposób współpracy ze mną. Zostałem zatem poproszony przez sztab Britney o zaangażowanie się w ten projekt, nie o wyprodukowanie i napisanie każdego utworu, ale o zostanie producentem wykonawczym piosenek."

alt

will.i.am opisał również jak wyglądała jego współpraca z Britney:

"Ja i Britney musimy spotykać się na lunchu cztery razy w miesiącu, przez trzy miesiące, zanim w ogóle zdecyduje się wejść z nią do studia. Wszystko dlatego, że musimy porozmawiać. Musimy pogadać o tym, co ją ekscytuje w życiu. Muszę porozmawiać z Britney o rzeczach, które ją ranią. Muszę dowiedzieć się, co napawa ją troską i zmartwieniem - ona jest matką. Muszę porozmawiać z Brit o tych wszystkich rzeczach, o których chcieliby porozmawiać z nią jej fani. Chcę być łącznikiem pomiędzy nią a jej fanami. Nie możemy wspólnie stworzyć kolejnej piosenki opowiadającej o tańcu, wyjściu na parkiet. Każdy wie, że Britney zrobiła takie piosenki już tyle razy. Czyż nie chcemy usłyszeć teraz czegoś, co będzie płynęło prosto z jej serca?"

Zapowiedź bardziej prywatnych albumów potwierdziła sama piosenkarka, nazywając swoją ósmą płytę najbardziej osobistym albumem w jej karierze. Już wcześniej mieliśmy do czynienia z "prywatnym" albumem - Circus - który pod przykrywką tanecznych piosenek ukrywał odniesienia do prywatnego życia Britney, powrotu na scenę po załamaniu nerwowym. Po tanecznym Femme Fatale Britney obiecała zaprosić nas do swojego prywatnego życia. Ósmy album - podobnie jak trzeci krążek Britney - nazwała swoim imieniem, tym razem również drugim.

"Mój album będzie jednym z najbardziej osobistym jakie zrobiłam. Jestem dla mnie pewnego typu terapią. Chciałam, abyście poznali Britney Spears z innej strony. Jestem performerką. Jestem matką. Jestem zabawna. Jestem Waszą przyjaciółką! Jestem Britney Jean. Znajdzie się na nim wiele utworów w średnim tempie, ale także mnóstwo szybkich piosenek, które nadadzą albumowi specyficzny klimat i uczynią go czymś innym [od tego, co wcześniej wydałam]"

Podczas pracy nad albumem przez studio przewinąć miał się Darkchild (Overprotected), Danja (Blackout) i DJ Naughty Boy, który ostatecznie musiał zrezygnować z pracy z Britney. Pierwsza dwójka również do albumu nie dała rady nic dorzucić. Za to do ekipy piszącej piosenki dołączyła Sia Furler, która stworzyła z naszą gwiazdą kompozycje Perfume, Passenger i Brightest Morning Star. W studiu nagraniowym Britney połączyła siły z raperem T.I. (Tik Tik Boom), will.i.am'em (It Should Be Easy) i swoją siostrą Jamie Lynn nagrywając długo wyczekiwany wspólny nymer Chillin With You.

alt

We wrześniu 2013 roku, a konkretniej dnia 17., Britney opublikowała pierwszy singiel z albumu o dosadnie brzmiącym tytule Work Bitch (Pracuj Suko). Mocne elektroniczne brzmienia, powtarzalny tekst, zdecydowanie nie był "prywatną" stroną Britney, którą przecież tak ładnie zapowiadała. Jako większej osobistości, naturalności i delikatności, fani spodziewali się raczej piosenek z towarzystwem pianina, a nie kolejnej "łupanki", której na dodatek nie można grać w radiu, bo jeszcze dzieci usłyszą... Will.I.Am bronił jednak piosenki w jednym z wywiadów:

"Ta piosenka to bardziej odbicie samej Britney niż jej nowego albumu. Album jest tym, czym jest. Chcieliśmy wydać ten utwór jako pierwszy singiel aby podtrzymać istotę tego, co reprezentuje sobą Britney. Nie definiuje on jednak samego krążka, który jest efektem połączenia wielu różnych elementów. Nie można wybrać jednej piosenki, która określi, zdefiniuje cały album. Żyjemy w czasach, kiedy każdy z nas ma w kieszeni telefon lub inny wynalazek, dzięki któremu bez problemu wejdzie na YouTube i zapozna się z całym dotychczasowym dorobkiem wybranego artysty. Uznaliśmy więc, że ta piosenka reprezentuje takie Piece Of Me... czyli cząstkę samej Britney"

Mająca aż siedmiu autorów piosenka poradziła sobie gorzej niż poprzednie pierwsze single Britney i na pewno gorzej niż wytwórnia oczekiwała - utwór zatrzymał się na 12 miejscu Billboard Hot 100. W żadnym kraju, oprócz na Ukrainie na tanecznej liście, nie dotarł do 1 miejsca. W 10 państwach doszedł do pierwszej dziesiątki. Lepiej było na tanecznych listach, na które wpływ mają kluby, a nie radia - i w USA i w UK Work Bitch dotarło do 2. pozycji. Nie wszyscy byli zadowoleni z takiego obrotu spraw, jednak sama Britney, wcale nie paliła się do promocji utworu w telewizji czy na galach, czasem wspominając o nim w wywiadzie obok wzmianki o perfumach i byciu mamą.

Po upływie 5 lat fani zaczęli dostrzegać w Work Bitch coś więcej, a pierwszy singiel z Britney Jean zaczęto wymieniać wśród największych hitów Britney obok Toxic i ...Baby One More Time. Okazało się, że piosenka bardzo motywuje wszystkich, a - jak fani żartobliwie zauważają - od roku 2013 w Stanach Zjednoczonych spadł odsetek bezrobotnych! Utwór wyjątkowo spodobał się społeczności LGBT. Zresztą Britney miała taki cel od początku, co wyjaśniła nam, jednocześnie tłumacząc wulgarny tytuł utworu:

"To używany przez wielu slang uliczny, wzmocnienie 'bierz się do pracy'. Nie nazywam każdego w ten sposób... Określenie to kieruję głównie do gejów, jest ono na swój sposób pieszczotliwe. Wiele osób zajmujących się moim wyglądem to geje. Spotykam się z nimi dużo i uważam, że są cudowni i przezabawni."

alt

Koncepcja prywatności powróciła przy wydaniu ballady Perfume 4 listopada. Jak wspomnieliśmy, pracowała przy niej Sia, która również nagrała wersję demo i jest słyszana w chórkach. Wielu fanom się spodobała, jednak nie wyczuli w niej hitu i mieli rację - piosenka dotarła do 76. miejsca na Billboardzie, zaledwie w pięciu krajach weszła do Top 20, w tym przytrafił jej się szczyt listy Pop Singles, znowu na Ukrainie. Britney nie zważając na to ani razu nie wystąpiła z utworem w telewizji czy na gali, mimo nadziei fanów, że gwiazda może zaśpiewa ją na żywo. Wszystko przez to, że, tak jak zapowiadano, jest to kawałek całkowicie pozbawiony przeróbek wokalnych i efektów auto-tune. Dodatkowo głos Britney brzmi naturalnie i uważa się, że piosenkarka bez problemu wykonałaby utwór bez playbacku, co jednak podczas jej pobytu w Vegas nie zdarzyło się nawet raz.

Perfume lirycznie wcale nie dotyczy żadnych perfum (przecież te sprzedają się jak świeże bułeczki i więcej promocji nie potrzebują), lecz odnosi się do rozpadającego się związku, w którym nagle pojawia się ta trzecia, niechciana przez podmiot liryczny osoba. Britney w jednym z wywiadów potwierdziła, że singiel nawiązuje do jej byłego narzeczonego Jasona Trawicka. Britney wymieniła utwór jako swój ulubiony na płycie.

"To piosenka o kobiecie i mężczyźnie... Ona będąc obecnie z kimś innym, wciąż jest w nim zakochana i pragnie, by on nadal czuł jej perfumy, ale chce, by czuła je także kobieta, która teraz z nim jest. To bardzo piękna piosenka i myślę, że moi fani ją docenią. 'Perfume' jest dla mnie wyjątkowy, bo naprawdę osobisty i uważam, że każdy może utożsamić się z zawartą w nim historią. Każdy przechodził w związku przez chwile niepewności, które pozostawiły w nim swoistą wrażliwość i podatność na zranienie. Sądzę, że ta piosenka w pełni uchwyciła ten stan."

Wszyscy oczekiwali na teledysk, który mógłby uratować tragiczną sytuację na listach. Pod koniec listopada Britney zaczęła kręcić video. Cóż to miało być! - Krążyły plotki, że moglibyśmy zobaczyć lejącą się krew, mnóstwo akcji i zaskakujących scen. Niestety na trybie przypuszczającym się kończy, bo podobnie jak Gimme More, a potem nieszczęsne Make Me..., również Perfume nie doczekało się wydania pierwotnej wersji klipu. Poruszenie wywołały zdjęcia z planu, na których Britney trzyma broń, podobnie jak w video Criminal. Ukazywanie scen przemocy czy zabójstw w klipach budzi kontrowersje, nie tylko w tym pozytywnym i nakręcającym sprzedaż znaczeniu, ponieważ mogłoby to młodych i podatnych na sugestie ludzi zainspirować do strasznych czynów. W końcu nie raz słyszeliśmy o napadach z bronią czy strzelaninach w szkołach, szczególnie w Stanach. Fani jednak byli zasmuceni, że oficjalna wersja nie ma tych scen i jest... po prostu nudna. Reżyser Joseph Kahn w rozmowie z fanami poruszył ten temat.

"Reżyserska wersja jest o minutę dłuższa i zawiera naprawdę szokujący koniec... Nazwałbym go BREAKING BADNEY. W wersji oficjalnej zastosowano wiele pozornie małych zmian, które jednak ostatecznie doprowadziły do tego, że klip różni się w znaczącym stopniu od wersji pierwotnej. Te zmiany okazały się na tyle duże, że sprawiły, iż teledysk opowiedział inną historię. Pierwotna była bardziej intensywna, emocjonująca i tragiczna."

alt

Kolejną odsłoną prywatnej Britney była piosenka Passenger, która 8 listopada dostała się do sieci. Oprócz Sii i Britney współautorką piosenki jest Katy Perry, która również wykonała demo, ponieważ utwór mógł trafić na jej album "Prism". Przy wycieku "Passengera" fani posądzili Britney o przeróbkę głosu, autotune, a nawet o to, że części piosenki nie śpiewa Britney. Pierwszy raz wspomniano śpiewającom w chórkach Myah Marie, której temat wróci po premierze samego albumu.

Później do sieci trafił utwór Alien. Nawiązuje on chyba najbardziej do koncepcji albumu - samotność życia gwiazdy pop. Z Alien zamieszania było naprawdę sporo. Nad piosenką czuwał William Orbit i to on wymieniany jest jako producent utworu, co w sumie wyraźnie słychać, szczególnie w wersji demo. Britney nie brzmi perfekcyjnie, ale przynajmniej naturalnie, co od razu spodobało się wielu fanom. Niestety to, co otrzymaliśmy na albumie różni się od dema i wiele osób wyczuło, że do świetnej wersji Orbita swoje trzy grosze dorzucił Will.I.Am, który zrobotyzował wokale Britney i był odpowiedzialny za nieprofesjonalny przeskok około minuty 2:14. Niestety całość spadła na pierwszego Willa, który musiał się z tego tłumaczyć... i robił to naprawdę wiele razy, szczególnie, że w 2014 roku rozpoczęła się kolejna afera z Alien w roli głównej.

"Tak! Zgadza się! Przeskok faktycznie tam jest. Szczerze mówiąc, za kulisami powstawania tego utworu kryje się długa historia, którą z wielką chęcią bym wam opowiedział." -> czytaj dalej

Naprawdę wszystko jest w porządku. Nie mam nic do Willa [który majstrował przy piosence]. Dla mnie ten temat już się wyczerpał -> czytaj dalej

W lipcu roku 2014 opublikowano Alien w wersji Raw Vocals. Tak zwana "surowa" wersja wprawiła w duże osłupienie nawet oddanych fanów Britney Spears. Od pierwszej chwili odsłuchu bowiem, rzuca się w uszy wyraźny fałsz gwiazdy popu. William Orbit znowu zaczął się tłumaczyć, że to była tylko rozgrzewka i dlatego Brit brzmi tak źle. Inni wykorzystali te marne próby śpiewu jako dowód, że Britney bez obróbki i auto-tune śpiewać nie potrafi, a na żywo przecież nam tego nie udowodni.

"Pragnę jednak zaznaczyć, że absolutnie KAŻDY wokalista na samym początku długiej sesji nagraniowej w studiu może spędzić mnóstwo czasu na rozgrzewce swoich strun głosowych. Dla każdego profesjonalisty taka rozgrzewka jest czymś normalnym i niezbędnym do prawidłowego wykonywania pracy"-> czytaj dalej

"Bez względu na to, jakie wymyślne gry i zabawy stosujemy podczas realizacji piosenek w studiu nagraniowym, najważniejsze jest, by pamiętać, że Pani Spears potrafi sprawić, że dziesiątki milionów… setki milionów (???) ludzi na całym świecie czerpie szczerą radość z jej muzyki. Tak naprawdę właśnie to się liczy"-> czytaj dalej

Kolejną aferę wokół "Aliena" rozpętała już sama Britney, która w dokumencie I Am Britney Jean powiedziała, że piosenka na pewno zostanie singlem. Co ostatecznie się nie stało, ponieważ promocję ósmego krążka Britney zakończono na dwóch singlach. William Orbit również poruszył ten temat i bardzo ubolewał nad tym, że utwór nie miał szans na dostanie się na listy przebojów. W końcu on sam i fani mieli dość tweetów i facebookowych postów o piosence, a Orbit ostatecznie stwierdził, że nie zrobi Alien 2.0 i z Britney pracować już nie zamierza więcej.

alt

Kolejną piosenką typowaną na singla i doświadczaną przez nas podczas odsłuchu ósmego albumu naszej gwiazdy jest It Should Be Easy. Chciałabym tu wspomnieć, że ja, Hinami, osobiście tej piosenki nie trawię, nie mogę jej słuchać i jak włączam płytę to pomijam ją szybciej niż Britney skończyła promocję Britney Jean; Część fanów zgadza się, że utwór jest okropny, a druga część darzy ją sympatią i uważa, że mogła nieźle poradzić sobie jako singiel. Jest to kolejna "łupanka", których miało nie być, a to co Will.I.Am zrobił z wokalem Britney chyba nawet nie wymaga komentarza. Utwór, który może miał być drugim Scream & Shout doczekał się kilku oficjalnych remixów i 5 miejsca na Gorącej 20 Radia Eska. Ale singlem nie został.

Później mamy kolejny duet i kolejny elektroniczny szok, czyli Tik Tik Boom z gościnnymi partiami rapera T.I. My też szukamy "osobistej strony" Britney w tej piosence. I po 5 latach nadal nie znajdujemy. Nie możemy wspólnie stworzyć kolejnej piosenki opowiadającej o tańcu, wyjściu na parkiet. Każdy wie, że Britney zrobiła takie piosenki już tyle razy. - pamiętacie słowa z góry artykułu? Chyba sam Will.I.Am o nich zapomniał tworząc Body Ache. Piosenkę współtworzyła także Myah Marie, która użyczyła tu również swojego wokalu, nie tylko w chórkach. Ale o Myah Marie później... Til It's Gone to kolejna równie "osobista" propozycja jak poprzednie utwory, tyle, że tym razem solo. Po Passenger przechodzimy do długo wyczekiwanego duetu z siostrą Britney - Jamie Lynn. Brit już raz napisała dla siostry piosenkę, którą mogliśmy usłyszeć podczas openingu serialu Zoey 101, w którym grała najmłodsza Spears. Chillin With You nie zadowoliło jednak fanów Britney, którzy spodziewali się chyba czegoś ambitniejszego niż powrotu do tzw. "baby voice." My wciąż czekamy na kolejny duet sióstr!

Potem Britney Jean wreszcie wraca do "osobistego" brzmienia i w pięknej balladzie o rozstaniu - Don't Cry - śpiewa, według krytyków, swoim najlepszym głosem na całym albumie. Znów powraca temat rozstania z Jasona Trawickiem. Po takim kawałku chcemy usłyszeć więcej "prywatnej" Britney, ale cóż, to koniec albumu. Na szczęście jest wersja deluxe, która, o dziwo, zawsze zawiera utwory lepsze niż standardowa płyta. Pierwszy z nich to opowiadające o relacji Britney z Jezusem Brightest Morning Star. Piosenka wyciekła około 20 listopada razem z 30-sekundowymi fragmentami innych utworów. W 2016 do sieci trafiło zdjęcie rękopisu Britney tej piosenki - o dziwo nie mających żadnych zmian w tekście.

alt

Przedostatni utwór Hold On Tight okazał się być pierwszym nagranym na krążek. Co ciekawe, na wielu fizycznych wydaniach albumu jest błąd i piosenka nazywa się tam "Hold On Tite". Album zamyka radosne Now That I Found You. Piosenka również typowana była jako trzeci singiel, ale nic z tego nie wyszło. Wszystkie trzy bonusy przypadły fanom do gustu i dziwimy się, że są na deluxe skoro, można było zrobić jedną wersję albumu z 13 piosenkami, a nie rozdrabniać krótką płytę tylko po to by zarobić więcej. Na albumie znajdziemy jeszcze remix Perfume (The Dreaming Mix), a na japońskiej wersji albumu - remixy Work Bitch.

Gdy zajrzymy do książeczki, z chyba najlepszą albumową sesją Britney, zdziwimy się, że pod każdym z utworów wśród autorów widnieje nazwisko Spears. Britney nie jest znana ze swoich umiejętności tekściarskich i często jest wymieniana jako jedna z tych "co nawet piosenek swoich nie piszą." W porównaniu do Femme Fatale wszyscy byli zaskoczenii, że Britney napisała KAŻDY z 13 utworów na płycie. Fani mają wątpliwości co do tego, czy Britney faktycznie współtworzyła te kawałki czy tylko postawiła przysłowiową "kropkę i przecinek."

alt

Na tym jednak wątpliwości co zaangażowania Britney w album się nie kończą, ponieważ już po wycieku pierwszych piosenek, fani nie byli przekonani czy to na pewno Britney je śpiewa! Praktycznie w każdym utworze są partie, które brzmią bardzo wątpliwie. Powstało wiele teorii, że zamiast Brit na albumie słyszymy niejaką Myah Marie, która pierwszy raz śpiewała w chórkach Britney w utworze Circus (Przeczytaj: Wszystkie oczy skierowane na Britney - 10 lat piosenki CIRCUS). Oliwy do ognia dodał ojciec Myah, który stwierdził, że jego mniej sławna córka wykonuje piosenki nie tylko na Britney Jean, ale i na Femme Fatale. Moja córka śpiewa dla Britney Spears - potwierdził Langston. Prawda jest taka, że Myah potrafi zaśpiewać w taki sposób, że brzmi dokładnie jak Britney. Moja córka ma prawdziwy talent. Myah zaprzeczała temu, jednak fani mają uszy i wiedzą jak śpiewa prawdziwa Britney, jak śpiewa "wiewióra" Britney oraz jak Britney nie śpiewa, czyli to co słyszymy na albumie Britney Jean. Ciekawy jest trwający prawie 30 minut filmik, na którym słyszymy, rzekomo wszystkie, wokale na płycie śpiewane przez Myah Marie. Można zauważyć, że jedyną nienaruszoną przez Myah Marie piosenką jest Perfume.

Dlaczego Britney nie śpiewa na własnym albumie? - nikt nie wie. Britney mogła na tyle być niezadowolona z pracy, że nie chciała nagrywać wokali jeszcze, by nie brzmieć jak w "surowym" Alien. Kto za to odpowiada? - pewnie ta sama osoba co za wszystko co złe na tej płycie, Will.I.Am, a może i wytwórnia piosenkarki. Niestety ani Britney, ani jej team nie wypowiedzieli się nic na ten temat twierdząc, wciąż twierdząc, że to niezwykle osobisty album, a Britney śpiewa bez żadnego auto-tune. Panna Spears również nie chciała nam udowodnić, że to ona te piosenki śpiewa i nigdy nie wykonała żadnej z nich na żywo...

alt

Zresztą promocja całego albumu leżała, nawet Blackout wydany w środku załamania nerwowe, nie miał tak źle. Podczas tej ery Britney nie wystąpiła z żadnym utworem na żadnej gali, żadnym programie, żadnym festiwalu czy w żadnym klubie. Nic, tylko kanapowe wywiady zachwalające "osobistość" albumu. Ostatecznie 27 grudnia rozpoczęła się rezydentura w Las Vegas nazwana Piece Of Me, a Britney podczas niej wykonała dwie piosenki z nowego krążka - otwierające show Work Bitch i Perfume - oba oczywiście z playbacku, mimo zapewnień, że gwiazda będzie śpiewać "live". Czasami zamiast Perfume pojawiał się Alien. W nowej wersji show ostatecznie wyrzucono obie ballady. Work Bitch towarzyszyło Britney aż do ostatniego koncertu Piece Of Me Tour w 2018. W 2016, trzy lata po wydaniu, Britney wykonała utwór na paru festiwalach i pierwszy raz w telewizji na gali Billboard Music Awards 2016. Występ z utworem nagrano również na rzecz zeszłorocznego New Year's Rockin Eve.

Jak to z promocją bywa, przełożyła się na sukces komercyjny. Album do dziś pozostaje najniższym albumem Britney na liście Billboard 200. Nie załapał się do Top 3, docierając do 4. pozycji. Krążek tylko w Chinach dotarł na szczyt zestawienia, w Polsce był na 45. pozycji, a ogólnie na świecie udało mu się wejść do Top 30, w pięciu państwach do Top 10. Pokrył się złotem w Meksyku i Kanadzie, a ostatnio i w USA za sprzedaż 500 tys. egzemplarzy. Z jednej strony słaba sprzedaż albumu smuci, a z drugiej (teoretycznie) otwiera Britney oczy, że bez promocji, nic na samym nazwisku Spears się nie sprzeda.

Powstała fanowska teoria, że Britney Jean to album wydany pod Vegas i by wywiązać się z kontraktu. Prawie wszyscy są zgodni, że to najgorsza płyta w karierze Księżniczki Popu., która mogłaby w ogóle się nie wydarzyć. Niektórzy fani odeszli od Britney po Britney Jean, a relacja gwiazdy, z tymi co przy niej zostali, zdecydowanie się oziębiła. Okazało się, że nie możemy ufać ani Britney, ani jej teamowi, którzy kłamią nam w żywe oczy. Na szczęście kolejne dzieło gwiazdy - Glory - bardziej przekonało do siebie fanów i dało nam promyk nadziei, że Brit ma w sobie jeszcze odrobinę kreatywności i naturalności. Liczymy tylko na to, że Britney Jean już się nie powtórzy, a Myah Marie i Will.I.Am nigdy nie powrócą.

A co Wy po pięciu latach myślicie o ósmym albumie Britney Spears? Dajcie znać w komentarzach!

Komentarze (10)add comment

wwff :

0
Nie chwytam tylko dwóch rzeczy. Po pierwsze, nie jestem w stanie wyłapać przeskoku w Alien 2:14, o co właściwie chodzi? coś w linijce "and the light"? Po drugie, "Till It's Gone" to według mnie piosenka o dość prywatnym tekście, zresztą osobiście cenię sobie.
11:51 - 31.12.2018

Matiz :

MatiSimek
Co za wylew krytyki xD Jedyne dobre co dał nam ten album to Work Bitch i piękna sesja z bookletu
12:08 - 31.12.2018

Amnesia :

PeopleCanNeverTakeAwayYourTruth
Hinami dobra robota! Fajnie było się przenieść do ery BJ. Ja akurat tą płytę lubię ale uważam ,ze nie we wszystkich utworach slyszymy Britney smilies/wink.gif
12:38 - 31.12.2018

Rearview :

0
Promowanie albumu jako "najbardziej osobisty" było jakimś nieporozumieniem, w szczególności, kiedy na główny singiel wypuścili Work Bitch.
Baaardzo słaba płyta.
13:54 - 31.12.2018

Muffinka :

Muffinka
Hmm... przy tym albumie wyszło na światło dziennie to, ze Britney i LarrY mega klamią. Ktoś to miał resztki szacunku do niej pewnie wtedy je stracił. Album tragiczny. Wracam tylko do Hold on Tight, Dont cry i No niech będzie Now that I found you. Jeśli chodzi o przeskok w Alien to nie wiem o co chodzi, nic nie słyszę. A jeśli mam się wypowiedzieć odnośnie pióra Britney to wierze ze jest to kolejne kłamstwo. Nie wierze żeby pisała piosenki, chyba nawet Sia sypneła ze napisała Perfume z kimś innym, nie Brit.
15:34 - 31.12.2018

Konrad :

Persephone
Niewątpliwie nie był to album osobisty, tak jak to zapowiadano. Ale po czasie zrozumiałem, że był to najbardziej liryczny i refleksyjny krążek Britney. I dlatego nie zgadzam się, że BJ to najgordsza płyta Britney. Jest po prostu inna i miała fatalny PR, ale ma swoją wartość. Najbardziej lubię Hold on Tight i Now that I found you.
14:54 - 1.01.2019

koballo :

koballo
Tragiczna era. Ciągłe kłamstwa ze strony Britney i jej sztabu. Fałsz, obłuda i nic więcej. Wtedy właśnie dosadnie pokazała, jak duży ma szacunek do fanów.
Mimo, że lubię większość utworów z tej płyty (najbardziej to te elektroniczne), to nie powinna była ona powstać. Smutne, że duża część wokali była nagrana przez dublerkę. Ta płyta powinna była się nazwać Myah Marie, a nie Britney Jean.
15:48 - 1.01.2019

Hinami :

tuptuś
Nie dało się uniknąć krytyki, nie lubię tego albumu i zgadzam się ze wszystkimi teoriami, że Britney nie śpiewa i nie jest autorką tekstów. Przeskok w Alien jest, najlepiej zacząć odtwarzać około 2 min 10 sekundy i czekać. Miło mi jeśli Wam się tekst podoba smilies/smiley.gif
16:36 - 1.01.2019

Amnesia :

PeopleCanNeverTakeAwayYourTruth
Jest taki dziwny urywek jakby ucieli końcówkę przy "light" smilies/smiley.gif
19:29 - 1.01.2019

patrkris :

0
po pierwsze, Ona nie umie spiewac , to twor producentow , kilka fajnych utworow , spiewanych przez autotune co z kazdego zrobi Presleya , po drugie , nie pisze , nie pisala zadnych tekstow , na poczatku Gaga jej pisala teksty , teraz zapewno ktos inny z talentem ... producenci poszukiwali kogos kto sie sprzeda , odnajdzie sie w blysku fleszy , nie straszy wygladem , i umie sie ruszac , Britney wygrala casting i zostala gwiazda ...juz samo to , szacunek ..ustawila kilka pokolen , ale powinna byc szczera wobec fanow , a Ona klamie jak z nut
03:14 - 5.01.2019

Napisz Komentarz
pomniejsz | powiększ

busy