Królewski duet - 15 lat ME AGAINST THE MUSIC
Wpisany przez Hinami   

altWhitney Houston i Mariah Carey, Beyonce i Lady Gaga, Rihanna i Shakira to kobiece duety, które zapisały się w historii, a każdy je zna. Jednak, gdy mówimy Britney i Madonna to praktycznie każdy skojarzy kultowy pocałunek na gali MTV Video Music Award 2003, a nie wszyscy przypomną sobie, że te artystki mają wspólny utwór. Przez umiarkowany sukces na listach czy może samo brzmienie utworu, które nie wszystkim się podoba, duet nie jest tak znany jak te wyżej wymienione. Chyba każdego to dziwi, bo osobno i Królowa i Księżniczka Popu mają wiele legendarnych hitów i numerów jeden, a szczególnie jeśli były to główne single promujące albumy. Niestety piosence taki nieszczęśliwy los zgotowały radia, szczególnie te amerykańskie, które niechętnie puszczały Brit i Madge... Na szczęście w tym przypadku "sukces" singla nie przełożył się na płytę, a In The Zone i tak zadebiutowała na szczycie Billboard 200, a kolejne utwory stały się większymi hitami. 15 lat temu, gdy 14 października wydano Me Against The Music, nikt nie spodziewał się, że po latach ta piosenka zostanie trochę zapomniana. My jesteśmy tu po to by przypomnieć jej historię od samego początku.

Po zakończeniu Dream Within A Dream Tour Britney Spears na spokojnie zaczęła pracę nad swoim czwartym krążkiem. Gwiazda zmieniła swój wizerunek, a jej muzyka ewoluowała, dlatego trzeba było zatrudnić nowych producentów i tekściarzy. Artystka chciała, by piosenki były dojrzalsze, a sama bardziej zaangażowała się w proces ich tworzenia. W tym czasie do Britney zawitali Christopher "Tricky" Stewart i Penelope Magnet, znani jako RedZone, i zaprezentowali Britney utwór zatytułowany Pop Culture Whore. Wytwórni się spodobało, jednak sama Brit stwierdziła, że piosenka"ssie." Producencki duet nie zrażony tym zaproponował spotkanie z Britney w Nowym Jorku, gdzie bawili się całą noc. I następnego dnia napisali utwór zatytułowany Me Against The Music. Magnet wypowiedziała się o procesie powstania piosenki:

"Dostać szansę spotkania się z Britney, porozmawiania z nią, wejścia w jej świat, sprawia, że o wiele łatwiej jest pisać i wiedzieć co ona chciałaby lub nie chciałaby powiedzieć, co naprawdę czuje. Powstał więc naprawdę agresywny utwór, który sprawia wrażenie jakby się coś działo. Cały koncept był taki, że Britney "bije się" z piosenką. Jakby słuchała muzyki i próbowała przetańczyć utwór, prześcignąć bębny i gitarę. Jest w klubie i zatraca się w muzyce."

alt

Brit nagrała wsółpisany przez siebie utwór, a fragmenty sesji nagraniowej śledziły kamery. Ta piosenka spodobała się już wszystkim, a RedZone zaczęło pracę nad innymi kawałkami z Britney i dla Britney. Potem powstały właśnie The Hook Up, Early Mornin i Outrageous. Wróćmy jednak do głównego singla; koncepcja utworu początkowo była inna, przede wszystkim nie było w nim Madonny! Jedno demo, nie wiadomo czy prawdziwe, dostępne jest tutaj, nie różni się za bardzo, po prostu nie ma w nim głosu Madge. Ciekawostką jest to, że w jednej z pierwszych wersji piosenki miał za to pojawić się rap Penelope Magnet. Choć demo nie jest dostępne, to jej partie można usłyszeć w jednym z oficjalnych remixów. Różnie się on troche częścią instrumentalną oraz wokalną. Część Magnet jednak kompletnie nie wiąże się z tym co potem dodała Madonna, ale warto znać obie wersje. Posłuchajcie tutaj i dajcie znać co myślicie. Finalna piosenka samej Britney  spodobała się tak bardzo, że chciała uczynić z niej główny singiel. Wytwórnia nie była jednak przekonana, sami woleli, by to zaszczytne miejsce zajęło Outrageous (więcej przeczytasz tutaj) czy (I Got That) Boom Boom. Nawet już po wydaniu MATM team gwiazdy nie zrezygnował z pomysłu uczynienia (I Got That) Boom Boom singlem, właśnie dlatego Britney mocno promowała ten utwór. Ponoć pierwszym singlem miał być również Shadow, a według plotek miała nawet powstać hiszpańska wersja! Materiał na album był gotowy, a decycja o singlu wciąż nie była podjęta. Nieprzekonana wytwórnia do ostatniego momentu trzymałaby Britney w niepewności, gdyby w pewnym momencie do utworu nie dołączyła się pewna legenda muzyki pop.

Latem 2003 roku Madonna zaprosiła dwie najpopularniejsze gwiazdy tamtych czasów - Britney Spears i Christinę Aguilerę - do wspólnego występu na VMAs. Obie dziewczyny chwilę wcześniej zerwały z grzecznymi wizerunkami i gotowe były wywoływac kolejne skandale. Britney po sześciomiesięcznej przerwie szykowała się do powrotu i taka gala była idealną okazją do tego. Co wydarzyło się podczas występu przedstawiać nie musimy, każdy pamięta ten pocałunek. Jednak równie ciekawa rzecz jak na scenie stała się na próbie. Britney puściła tam swoją nową piosenkę Me Against The Music Madonnie. Królowa Popu naprawdę polubiła utwór, więc Brit zapytała czy może nie chciałaby zrobić z nią duetu. Artystka zawsze o tym marzyła, więc sama nie mogła uwierzyć, że jej idolka się na to zgodziła. Producenci wysłali Madonnie utwór, a ta dopisała swoją zwrotkę i odesłała gotową piosenkę Britney. Księżniczka Popu była pozytywnie zaskoczona i ponoć rozpłakała się gdy usłyszała Madge w swoim utworze. Wcześniejsze show na VMAs i skandaliczny pocałunek zapewnił piosence już od początku ogromny rozgłos i wszyszcy byli ciekawi co przygotowały dwie ikony. Niektórzy, także wierni fani, jednak byli zawiedzeni utworem, spodziewając się czegoś o wiele lepszego... Opinie jednak były bardziej pozytywne, a krytycy co do kwestii samego udziału Królowej Popu w utworze byli podzieleni. Niektórzy uważali, że zespuła piosenkę, a inni, że właśnie dodała jej to coś, czego w niej brakowało.

alt

W 2003 krytycy chyba ogólnie mieli jakieś złe nastawienie do tej współpracy i teledyskowi też się dostało: niektórzy stwierdzili, że to najsłabszy teledysk i jednej i drugiej! My się nie zgadzamy i uwielbiamy w nim wszystko: tajemniczy klub do którego się przenosimy, wspaniałą choreografię, którą umiemy tańczyć, a Wy też możecie się nauczyć, i samą "chemię" pomiędzy Britney i Madonną. Obie ubrane w przeciwne kolory przez całe video bawią się w kotka i myszkę, by w ostatniej scenie w końcu się spotkać. Madge złapana przez Brit, znika jednak, tuż przed pocałowaniem przez Księżniczkę Popu. A szkoda, bo my chętnie zobaczylibyśmy powtórkę z VMAs ;) Wielbicieli obu artystek na szczęście bardzo lubią video do piosenki i dzielnie nabijają mu wyświetelnia na YouTube (a ma zaledwie 27 milionów, dla porównania Toxic - 344 miliony).

"Ten teledysk jest o wiele bardziej sensualny niż te, które robiłam wcześniej. To pierwszy raz, gdy nagrałam z kimś wspólną piosenkę i to jeszcze z Madonną we własnej osobie. To zaszczyt mieć ją tutaj. Naprawdę interesujące oglądać dwa różne style razem. Tak właściwie to nigdy wcześniej nie widziałam Madonny i nie dotykałam jej. Na planie czułam jej obecność. Choć normalnie nie słucham się ludzi i tego co mi nakazują, to słucham się Madonny. Fajnie jest mieć kogoś kto daje dobre rady i odpowiada na twoje pytania. Madonna jest wizualną artystką, ale też przekazuje naprawdę głebokie przesłanie w swoich piosenkach. Lubię sposób w jaki myśli. Chciałabym wejść jej do głowy. "

Video kręcono przez trzy październikowe dni w kompleksie studyjnym Silvercup w Long Island City w Nowym Jorku. Na reżysera wybrano Paula Huntera, a cały proces powstania klipu dokumnetowało MTV. Znajdziemy w nim wypowiedzi samej Britney i reżysera oraz niektóre ujęcia pokazane z trochę innej perspektywy. Program możecie obejrzeć tutaj i tutaj. Hunter o video:

"Madonna jest ikoną wcześniejszego pokolenia, a Britney nowego. W tym momencie była na szczycie, więc to było wyzwanie połączyć razem te dwa światy. Chciałem, żeby to była jak gra w kotka i myszkę oraz i coś w rodzaju gry wstępnej pomiędzy Britney i Madonną.  Chciałem przedstawić przeciwieństwa: Britney w czerwni, Madonna w bieli. A na końcu widzimy rodzaj gry wokół łóżka... i myślisz, że zajdzie to dalej i coś szalonego się wydarzy."

Po paru latach w popularnym serialu Glee w odcinku poświęconym Britney nie mogło zabraknąć Me Against The Music. Serialowe Santana Lopez (Naya Rivera) i Brittany S. Pierce (Heather Morris) zaprezentowały swoją wersję nie tylko utworu, ale i teledysku. Udało im się niemalże dokładnie odwzrorować video! Z małą różnicą: w ostatniej scenie to nie Santana zostaje przyparta do ściany przez Brittany, lecz Brittany przez... prawdziwą Britney Spears! Video możecie obejrzeć tutaj.

alt

Na datę premiery singla wybrano 14 października, jednak Britney już wcześniej rozpoczęła promocję kawałka, jak i samego utworu. Pierwszym występem był ten na meczu NFL, a oprócz nowego singla w solowej wersji, Brit zaprezentowała ...Baby One More Time i I'm A Slave 4 U. Na sekretnym pokazie w klubie Rain w Las Vegas, gdzie dodatkowo usłyszeć można było premierowo Breathe On Me, a w nowym singlu również "zagubił się" wokal Madonny. Najbardziej znany występ z Me Against The Music to ten na American Music Awards, a osobiście nasz ulubiony. Kolejne występy z utworem już bardziej nawiązywały, sczególnie strojem, do teledysku, a do najważniejszych z nich należy wymienić: ABC Special (czysta perfekcja!), CD:UK oraz TRL, gdzie Brit zaprezentowała również niedoszły singiel (I Got That) Boom Boom. Co pewnie Was zaskoczy, Brit często śpiewała nowy hit prawie całkowicie na żywo i wcale nie szło jej tak źle. Niestety nie doczekaliśmy się wspólnego występu obu pań z utworem, a szkoda, bo wierzymy, że na pewno wyszło by niesamowicie. Solowy performance z piosenką mogliśmy podziwiać za to na czterech trasach Brit: The Onyx Hotel Tour, gdzie utwór kończył naszą wizytę w niezwykłym hotelu, The Circus Starring w klimacie Bollywood oraz niedawnych Live In Concert i Piece Of Me Tour. Występy z dwóch ostatnich tras nie różniły się od tych z rezydentury Piece Of Me w Las Vegas: te same ruchome ściany, ta sama choreografia i ten sam playback. Ciekawie wypadł zeszłoroczny występ w Manili, otóż fani postanowili uzupełnić brakujący fragment piosenki - czyli zwrotkę Madonny - i sami ją zaśpiewali!

Mimo takiej promocji piosenka dotarła jedynie do 35 miejsca na Billboard Hot 100. Był to najsłabszy wynik Britney jeśli chodzi o pierwszy singiel, a w porównaniu do ...Baby One More Time czy Oops!... I Did It Again wypada to naprawdę źle. Śpieszymy tu jednak z wyjaśnieniami dlaczego to mogło się stać i chcemy przy tym usprawiedliwić i Britney i Madonnę, że nie jest to ich wina czy wina słabej promocji, jak to czasem bywało. Winę w tym przypadku ponoszą stacje radiowe czy bardziej ich zarządcy, które zbanowały obie piosenkarki w USA. Dlaczego? Britney po zerwaniu ze swoim słodkim wizerunkiem, choć została dobrze przyjęta przez fanów, szczególnie tych starszych to jednak nie koniecznie spodobało się to stacjon radiowym wolącym komercyjny plastikowy pop. Z tego powodu single z ery Britney nie osiągnęły spektakularnych sukcesów na listach przebojów. Miało się to zmienić z nadejściem In The Zone, dlatego wytwórni tak bardzo zależało na wyborze hitowego singla. Jednak w tym przypadku udział Madonny raczej pogorszył sprawę. Wcześniej w 2003 przygotowywała się ona do wydania swojego dziewiątego albumu American Life. Pierwszym singlem została tytułowa piosenka, która całkiem nieźle sobie radziła dopóki nie wydano "antyamerykańskiego" teledysku. Pokazano w nim sceny krytykujące wojnę w Iraku, prezydenturę prezydenta Busha czy samo nastawienie Amerykanów do życia. Jego przesłanie tak mocno uderzyło w Amerykę, że nawet mimo wycofania oryginalnej wersji, nowa Madonna została usunięta z radia, a kolejne single z albumu również nie odniosły sukcesu. Może Królowa Popu po cichu liczyła, że duet z tak popularną gwiazdą jak Britney przywróci ją na szczyt Billboardu, jednak wyszło jak wyszło. Na szczęście pozostała cześć świata zdecydowanie chętniej puszczała obie artystki i Me Against The Music dotarł do Top 10 w prawie 20 państwach, osiągając szczyt notować w Australii, Danii, Irlandii, Hiszpanii i na Węgrzech. Również na European Hot 100 i US Dance Club Songs udało mu sie dotrzeć do 1 pozycji.

alt

Przez sukcesy w radiach piosenka zdobyła platynowy certyfikat w Australii i złoty w Norwegii. Na Billboard Music Awards 2004 piosenka została Tanecznym Singlem Roku. Oprócz tego MATM nie otrzymało żadnych innych nagród czy nawet nominacji co my uważamy za trochę niesprawiedliwe, szczególnie, że piosenka sama w sobie jest bardzo dobra. Utwór został jednak doceniony w ostatnim zestawieniu Najlepszych Kobiecych Duetów Ostatnich 20 lat zajmując 15. miejsce. Mimo, że nie wszyscy znają, nie wszyscy kojarzą, to jednak duet Britney i Madonny miał swój wpływ na popkulturę i przede wszystkim ukazanie kobiecej współpracy. A ich słynny pocałunek oraz zachowanie w teledysku było wyrazem wsparcia dla społeczności LGBT i pokazaniem, że biseuksualizm czy homoseksualizm nie jest niczym złym. Obie gwiazdy bardziej utwierdziły swoją pozycję jako "gejowskie ikony." Dlatego mimo wszystkich powodzeń i niepowodzeń uważamy, że Me Against The Music było najlepszym wyborem na pierwszy singiel z albumu. To właśnie od niego wzięła się sama nazwa płyty: It's like a competition, me against the beat , I wanna get in the zone. Przecież nie ma też lepszej piosenki do wprowadzenia "w strefę" Britney :D

Komentarze (3)add comment

b :

0
Dla mnie jest to najlepsza kolaboracja POP wszechczasów! Wszystko jest spójne - wizerunki Madonny i Brit, muzyka, taniec (!), tekst, teledysk, stroje. Wszystko jest epickie i mimo banowania tej piosenki wciąż jest inspiracją.. Żadna laska z młodego ani starego pokolenia nie powtórzyła czegoś takiego.
19:40 - 19.10.2018

b :

0
A i chcę dodać, że szkoda, że niezadowoleni fani nie wiedzieli co będzie nam serwować brit za 10 lat xD
O jezusku....
19:45 - 19.10.2018

abc :

0
Według mnie to właśnie jeden z najlepszych pierwszych singli z albumów Britney. Nieoczywista, brzmiąca zupełnie inaczej niż wszystko co wówczas Britney śpiewała
21:54 - 21.10.2018

Napisz Komentarz
pomniejsz | powiększ

busy