Niemieckie media o występie Britney Spears
Wpisany przez amyseeker   

Po rozpoczęciu europejskiej części trasy Piece Of Me i pierwszym koncercie, który odbył się w ramach Brighton Pride w Wielkiej Brytanii, Britney Spears, za pośrednictwem mediów społecznościowych, pochwaliła się tym, co na temat jej show piszą lokalne gazety. „Britney Spears zwala z nóg swoich fanów”, „Powrót królowej”, „Britney Spears lśni na Brighton Pride” – brzmiały nagłówki. Gdyby jednak piosenkarka znała język niemiecki, bo to w Berlinie odbył się kolejny koncert trwającego właśnie tournée, raczej niechętnie publikowałaby tytuły z tamtejszych dzienników. Bo mimo tego, że media naszych zachodnich sąsiadów z szacunkiem wspominają wielkie sukcesy księżniczki popu, to nie szczędzą również słów krytyki.

„Britney Spears każe na siebie czekać” - pisze portal VIP.de, do czego odnoszą się również inne media. Punktualni Niemcy nie byli zadowoleni ze spóźnienia Britney, które zaskoczyło jednak przede wszystkim wiernych fanów – wszak piosenkarka rozpoczyna swój show niemal zawsze punktualnie. Dlaczego tym razem było inaczej? Być może Brit wzięła udział w koncercie Pitbulla, który rozgrzewał jej publiczność. Niektórzy fani podejrzewają jednak, że mogło to mieć związek... z jej nastrojem. Osoby, które miały okazje poznać Britney osobiście podczas tzw. spotkania Meet&Greet twierdzą, że piosenkarka tego nie nie była w dobrym humorze… Jednak kiedy wyszła na scenę, nikt nie dostrzegł negatywnych emocji, a to może dlatego, że „bycie z Britney w jednym pomieszczeniu, to naprawdę elektryzujące doznanie” – czytamy na wyżej wspomnianym portalu – „(…) bo to nie jest Selena Gomez czy Katy Perry – to legenda, ikona, pop-bogini”.

„Jest kilka czynników, które u innych artystek od razu negatywnie rzuciłyby się w oczy. Na przykład to, że Britney nie śpiewa na żywo, lecz przez całe 90 minut puszcza stare nagrania z taśmy” – kontynuuje VIP.de. W oczy rzucało się niestety również to, że nasza gwiazda nawet do śpiewu z playbacku nie przykłada się zbyt dobrze… „Zapomina ruszać ustami do tekstu piosenki lub podczas przemawiania do fanów rozpoczyna się kolejna piosenka. Ale wygląda na to, że większości to nie przeszkadza” – komentuje dziennik Berliner Zeitung. „[Fani] śpiewają tak głośno, że głosu Spears prawie w ogóle nie słychać. Co za impreza!” – dodaje gazeta Berliner Morgenpost. „Ktoś jednak powinien Britney powiedzieć, że nie musi śpiewać własnego echa i mocno zmodyfikowanych komputerowo partii swoich piosenek” – ironizuje Die Zeit.

„Na scenie Mercedes-Benz Areny Britney promieniowała i zaprezentowała się w świetnej, wytrenowanej formie” – chwali największy berliński dziennik. Media zwracają jednak uwagę na to, że piosenkarka – ruszająca się dawniej niczym zawodowa tancerka – dosyć blado wypada na tle swoich tancerzy. „Show jest szybki, energiczny, taneczny – to przynajmniej dają nam tancerze (…) jednak Britney nie może z nimi się zgrać. Wydaje się, jakby tańczyła cały czas zbyt szybko lub o przynajmniej jeden takt z opóźnieniem. Jej show jest przepełniony zbyt wieloma układami tanecznymi, z którymi piosenkarka sobie nie radzi” – podsumowuje gazeta i dodaje, że koncert można porównać do filmu aerobikowego lat ’90. Zwraca również uwagę na nerwowe ruchy gwiazdy i ciągłe poprawianie włosów. „To nie znaczy jednak, że Britney nic nie robi: ona zna każdy krok, każdy ruch, i wie dokładnie, co zaraz nastąpi, gdzie ma stanąć i w którą kamerę spojrzeć – bardzo profesjonalnie” – chwali redaktor gazety Die Zeit, po czym dodaje, że artystka robi to wszystko bardzo mechanicznie: „Britney zachowuje się jak robot, który odtwarza swój program”.

Mimo całej krytyki, niemieckie media nie zapominają  o wielkich sukcesach Britney i tym, co przez 20 lat kariery udało jej się osiągnąć. „Britney to Britney – i za to kochają ją fani, za jej usposobienie, nawet za jej wszystkie wady i niedociągnięcia” – czytamy w Die Zeit. „Jej kariera jest jedyna w swoim rodzaju i show Piece Of Me dokładnie to oddaje: nieporównywalne sukcesy i wielkie upadki, dziewczynka w szkolnym mundurku i striptizerka, Femme Fatale i jednocześnie matka – to wszystko to Britney Spears. Może nadszedł więc wreszcie czas, by z „Księżniczki Popu” przemianować ją na „Królową Popu” – podsumowuje na zakończenie portal VIP.de.

Przypomnijmy, że już jutro, w miejscowości Mönchengladbach niedaleko Kolonii, niemieccy fani ponownie będą mieli możliwość zobaczenia przybyłego z Las Vegas show Piece Of Me. Koncert odbędzie się na niewielkim stadionie na wolnym powietrzu.

Artykuł na podstawie Berliner Morgenpost, Zeit Online, Berliner Zeitung, VIP.de

Komentarze (2)add comment

Rearview :

0
Trudno się nie zgodzić z większością recenzji niemieckich gazet... Odwala chałę razy 100, a my fani, którzy chcą ją w większości po prostu zobaczyć, utwierdzamy ją i jej team w przekonaniu, jak to odwala super show...
19:55 - 12.08.2018

PatrycjaC :

0
Byłam na koncercie w Oslo. Przez pierwsze 10 min było naprawdę super. Jak Britney wyszła na scenę, czuło się ciarki na plecach... Miałam pierwszy raz okazję zobaczyć ją na żywo, ale po wszystkim czułam niedosyt. Myślałam, że skoro tyle lat czekałam na ten moment, to będę oczarowana występem. Brit cały czas poprawiała włosy co nie wyglądało profesjonalnie. Nie będę się już czepiać, że nie śpiewa live,bo nie liczyłam na to. za to muzycy bomba! Dodatkowo cała zabawę psuły nastolatki pijane i odurzone tak bardzo, że ciągle ochrona musiała skakać w tłum, żeby wyciągać nieprzytomne osoby. Cieszę się, że udało mi się zaliczyć jedno z największych marzeń, ale jako fanka od 20 lat, która pierwszy raz miała okazję i może ostatnia ja zobaczyć, nie wspomnę o czekaniu przed Areną w strasznym wietrze i zimnie przez 2h, liczyłam na większe zaangażowanie, a Britney mogłaby zrobić to lepiej, bo przecież potrafi odwalić kawał dobrej roboty... Jedno wiem na pewno. Gdybym nie pojechała na koncert pewnie bym żałowała, że tego nie zrobiłam, bo w końcu jakby nie było, przeżycie jest i jedno z największych marzeń odhaczone z listy.
07:52 - 13.08.2018

Napisz Komentarz
pomniejsz | powiększ

busy