Wywiad Britney Spears dla magazynu Flaunt! [Tłumaczenie]
Wpisany przez Roten   

We wrześniu 2016 roku został opublikowany w magazynie Flaunt wywiad z Britney Spears. Właściwie jest to relacja dziennikarza ze spotkania z piosenkarką, która tamtego dnia zapozowała również przed obiektywem duetu Loulex. Sesję zdjęciową można zobaczyć klikając TUTAJ, natomiast poniżej znajduje się całe tłumaczenie artykułu.

pic

***

Britney Spears

Kłaniam się w stronę szczytu, s*ko.

"Czy to jest bezpieczne?" - Laurence Olivier, "Marathon Man" (1976)

Tego dnia nie znajdziecie żadnych cieni, jest gorąco, Los Angeles wygląda brzydko. Jakaś starsza kobieta ostrożnie ukazuje się w jaskrawym świetle, garbiąc się pod tanim parasolem. Za jej śladem wlecze się wózek wypełniony zakupami spożywczymi i ubraniami. Nie zważając na wyrzuconą gumę do żucia, która od słońca znowu zrobiła się miękka, jej buty ortopedyczne ze słodko-różowymi sznurówkami dostają się na powierzchnię chodnika. Kiedy szura swoimi nogami, przechodząc obok wielkiego afiszu teatru marionetek Bob Baker, nie tak trudno zgadnąć, że jest tylko wywróconą do góry nogami kukiełką, która zmierza właśnie do pracy.

Tuż za rogiem, w klimatyzowanej przyczepie, Britney Spears pochyla swoją twarz w stronę płomienia. Z miętowym Marlboro zwisającym z jej zaciśniętych ust, odpala papierosa do momentu, aż jego koniec będzie pomarańczowy. Przechyla się do tyłu i wydycha miętową, śnieżnobiałą chmurę, która dryfuje nad malutką kuchnią i znika gdzieś za nieużywaną mikrofalówką. Potrząsa swoją ręką. "Oh, jestem taka dziwna" - mówi. "Denerwuję się wieloma sytuacjami. Imprezami, wyjściami do klubów.

Gdy otacza mnie duża ilość ludzi, robię się dziwaczna i bardzo niespokojna". Sprawiam, że jest podenerwowana. Jestem obcą osobą. Prawie nic nie wiem o jej dziewiątym albumie studyjnym o nazwie Glory. Aż do dzisiaj, każdy list wysłany do jej sztabu menadżerskiego z prośbą o podanie szczegółów na temat tego krążka, pozostał bez odpowiedzi lub całkowicie odrzucony. Zalecane jest, abym wyciągnął rękę do dyrektora jej wytwórni z prośbą o komentarz. Trzy pytania zostały wysłane: jedna odpowiedź przyszła na e-maila. Z pewnością będzie uprzejma i nic nie znacząca. "Britney spędziła czas na wykonaniu i udoskonalaniu muzyki na ten album, aby stworzyć dla fanów coś wyjątkowego" - napisał Tom Corson, dyrektor operacyjny RCA.

"Glory jest naprawdę specjalną płytą i odzwierciedla miejsce, w którym znajduje się teraz - w swojej karierze, jak i życiu. Krążek spotyka się z naprawdę mocnym odbiorem i oczekujemy, że ten entuzjazm będzie coraz większy, gdy ujrzy on światło dzienne". Walka o naruszenie władzy nad jedną z najbardziej znanych gwiazd muzyki popu nie jest błędem, biorąc pod uwagę drobne skargi, a nawet zażalenia. To jest całkowicie zrozumiałe, że Spears będzie ostrożna, szczególnie teraz, kiedy kamery chowają się wszędzie. Paparazzi znajdują się z każdej strony. Jakiekolwiek pytanie, które zakazano mi zadać, wisi w powietrzu, jest niewidoczne wśród nas. W tym momencie zacząłem zdawać sobie sprawę, że Spears nie bawi się w obronę własnej osoby. Ona sama w sobie jest niczym atak. I to spełnia swoją rolę.

"Nie rozumiem twojego pytania". Przez głupotę spróbowałem dowiedzieć się czegoś ryzykownego. Wydaje mi się, że chodziło jej o kwestię dlaczego, po tym wszystkim, co przeszła, nadal wybiera życie na świeczniku, wystawiając się na tak wnikliwą obserwację i na te wszystkie przewidywalne, jak i nieobliczalne sposoby, na które my - ludzie - decydujemy się na wsparcie, bądź doprowadzenie do upadku naszych najsławniejszych istot ludzkich.

Jest szansa, że najprościej by tego uniknęła porzucając to, co robi. "Co masz na myśli?" - zapytała, przesuwając się na kanapie, którą dzielimy. Podjąłem ponowną próbę poruszenia tego tematu. "Zamierzasz być ciągle na scenie, nie myśląc o tym, co nastąpi?" - zasugerowałem, że przed nią może pojawić się wiele przeszkód. Poszła w tym kierunku. "Oh, dobrze, aktualnie mam przy sobie świetną grupę ochroniarzy" - mówi Spears, a jej powieki nadal są czarne niczym smoła, pomalowane na potrzeby sesji zdjęciowej. "Wydaje mi się, że w przeszłości w wielu sytuacjach nie miałam takiego poczucia bezpieczeństwa [jak teraz].

Nie było tych wskazówek, które aktualnie posiadam, które są genialne. Jestem naprawdę zżyta z moimi ochroniarzami. Teraz mam też dzieci, więc wszystko inne ma niższą wagę. Jestem nudną osobą. Nie wychodzę z domu, naprawdę nic nie robię. Powinnam być Maryją, poważnie. Wydaje mi się, że moje życie przewróciło się o 360 stopni. Wszystko jest teraz inne. Inny czas, inne miejsce". Nawiązanie do biblijnej Maryi nie jest wcale dygresją. Na potrzeby dzisiejszej sesji zapozowała przed specjalnie skonstruowanym ołtarzem, na którym widzimy - pośród innych sławnych postaci z historii i kultury - Maryję Dziewicę.

Po zrobionych ujęciach, bardzo grzecznie, a nawet i sceptycznie opisała ołtarz, jako "interesujący, z Maryją, której oddaje pokłony". To spostrzeżenie oczywiście przenosi nas prosto na Ziemię Świętą. "Wierzę w życie po śmierci. Jestem mocno uduchowiona. Wierzę w niebo. Wierzę, że wszyscy jesteśmy tutaj w jakimś celu. Myślę, że spełniamy tutaj tylko rolę ludzi po to, aby przekazywać nasze informacje innym, by każdego dni inspirować najmocniej, jak tylko potrafimy. Oraz po to, aby być po prostu dobrymi ludźmi, by pomagać innym". To bardzo szlachetne, co powiedziała i najbardziej wymowne z tego, co usłyszałem od niej dzisiejszego popołudnia. Jednak to pytanie nie było zadane po to, aby podzieliła się swoimi religijnymi przekonaniami, ponieważ to nie jest moja sprawa.

Zapytałem ją o jej własny majątek, bo tego roku straciliśmy wiele niesamowitych ikon - od Davida Bowie'go po Prince'a - a dokładniej o to, czy te wydarzenia sprawiły, że zaczęła myśleć o tym, co pozostawi po sobie, czy ma nadzieję, że jej dotychczasowe efekty pracy przetrwają, jak na pewno stanie się z muzyką Prince'a i Bowie'go. "To zabawne, bo nie słucham swoich nagrań. Moje dzieci to robią, tak jak i siostrzenica z bratanicą. Gdy rozpoczynam proces tworzenia, w jednej chwili jestem bardzo kreatywna i wcielam to w życie. Oczywiście śpiewam swoje piosenki każdej nocy [podczas trwającej rezydentury w Planet Hollywood w Las Vegas], więc w ten sposób mam kontakt ze swoją muzyką, ale wszystko we mnie może się zmienić. Mogę być nową wersją siebie. Bardzo otwartą.

Ale w moich utworach znajduje się cząstka mnie i mam nadzieję, że moi fani to dostrzegają, gdy słyszą mnie w radiu, kupują moją płytę, czy na jakiś inny sposób mają do czynienia z moimi utworami". Wcześniej pogratulowałem jej mocnego odzewu, który otrzymało jej nowe video na YouTube z tekstem piosenki do Make Me... - pierwszego singla z albumu Glory. W kilka dni uzyskało miliony wyświetleń, udowadniając, że nadal panuje wśród obiorców głód na nową muzykę Britney Spears.

Jej reakcja, w pewien sposób porównując wcześniejszą wypowiedź odnośnie ilości sposobów, na jakie fani mogą słuchać jej utworów, nawiązuje do tego, jak ludzie konsumują muzykę 17 lat po wydaniu jej debiutanckiego singla ...Baby One More Time. "Naprawdę? Ile tych wyświetleń było? Za co?". Wyjaśniłem jej to. "Jak miło. Naprawdę świetnie". Gdy próbowałem uzyskać więcej szczegółów na temat jej nowego albumu od niej samej, była całkowicie nieświadoma w tym temacie. "Krążek jest gotowy, ale nie wiem, kiedy cokolwiek ujrzy światło dzienne". Oczywiście, że ten mężczyzna, który siedzi za mną, wie wszystko.

Dokładnie nadzoruje całą naszą rozmowę i tego dnia prawdopodobnie wielokrotnie sprawdzał, ile wyświetleń ma to video i mógłby zdradzić nam chociaż część z tego, co wie, na przykład datę premiery płyty, całą listę piosenek i w jakiej kolejności zostaną singlami. Cholera, możliwe, że cały album znajduje się na jego telefonie. Moglibyśmy wszyscy go teraz posłuchać i zaspokoić chęć poznania tej wkurzającej tajemnicy. W każdym razie, czy to Britney zachowuje się, jakby była zawstydzona, czy jest na słodki sposób naprawdę nieświadoma planów co do jej osoby, w tej zimnej przyczepie, tego gorącego dnia, prawda nie zostanie odkryta.

Sięga w stronę czystego, szklanego stolika i przysuwa mikrofon bliżej, patrzy ile czasu upłynęło i pyta: "My tyle czasu rozmawiamy?". Powiedziałem, że osiemnaście minut. "Oh, więc mamy jeszcze dwie minuty". Tym samym zaprzeczyła swojemu rzecznikowi, który obiecał nam obojgu półgodzinny wywiad. Szybko spojrzała za moje ramię, aby ocenić jego reakcję, a on przytaknął, gestykulując, jakby chciał powiedzieć, że nic na to nie poradzi, bo to ona o tym decyduje.

W tej nieistotnej sytuacji, Britney zawiodła swojego ochroniarza. Może nie widać tego asa w jej talii kart, ale gdzieś w środku znajduje się dama. To nie jest delikatna, sterowana przez innych figura marki "Britney Spears". To 34-letnia kobieta, gotowa na to, aby ponownie wzniecić ogień na świecie, stawiając własne warunki. Rzeczywiście, to chwała. Jakże naiwne było myślenie, że muszę się ukrywać z taką wizją niej samej, gdy w rzeczywistości ta kobieta przewodniczyła tej krótkiej rozmowie, aby sprostać swoim specyficznym potrzebom. Jakże to aroganckie, bo nawet przez jedną chwilę nie pomyślałem, że nad czymś mam kontrolę.

Sznurek nad marionetką został mocno zaciśnięty przez jej pięść. Pogrywała ze mną. Kilka dni później dostałem e-maila z załącznikiem. Zawierał on wszystkie dźwięki znajdujące się na albumie Glory, ale nie był to sam krążek. Wśród listy z podziękowaniami jest wymieniony także "szef ochrony", czyli Edan Yemini. Wyróżniła firmę nazywaną Black Box Security. Gdy nasze dwie minuty dobiegły końca, żartobliwie wspomniałem o tym, że jest to ostatni wywiad, którego została poproszona o udzielenie. "Nigdy więcej już tego nie zrobię? To byłoby świetne" - odpowiedziała z entuzjazmem.

Wychodząc z przyczepy, zwróciłem się w stronę stolika, gdzie mój telefon komórkowy został specjalnie oznaczony, zarejestrowany i umieszczony w pojemniku. Zrozumiałem, że nie myślę już o Britney tak, jak wczoraj. Jej pożegnalny, szeroki uśmiech mówi mi, że ona wie, że ja tak naprawdę o niczym nie mam pojęcia. Jej radość na twarzy wyraża następujące słowa: "jestem bezpieczna, plan działa. Jestem szczęśliwa".

Komentarze (1)add comment

lol :

0
Ona jest marionetką, zmuszają ją do nagrywania a a jak nie chce to ja zastępują Myah Marie.Tak czy siak nagrywają co chcą,ona się buntuje nie promując tych wydawnictw.
08:06 - 12.10.2017

Napisz Komentarz
pomniejsz | powiększ

busy