Wywiad z Britney Spears dla magazynu Marie Claire! [Tłumaczenie]
Wpisany przez Roten   

picMoże panować upał w Mieście Aniołów, spowalniając szaloną prędkość prowadzących sportowy styl życia turystów, z każdej strony sączących frappucino, jednak okazało się, że jest to idealny dzień na spotkanie z Britney Spears. Jej nowy singiel Make Me pojawił się w sieci kilka godzin przed rozpoczęciem naszego wywiadu. Zanim się obudziła, szum nad jej nowym krążkiem, który współtworzyła, był ogłuszający, a ona sama znalazła się na pierwszym miejscu artystów, których utwory są najchętniej pobierane na iTunes. "Mogę krzyczeć?" - zapytała z podekscytowaniem.

"Znaczy wiesz, właśnie coś pokazałeś światu. Właściwie nie wiesz, czego oczekiwać. Wszystko, co wiedziałam to to, że uwielbiam ten album, włożyłam w niego swój czas, byłam z niego dumna, ale nadal wszystko mogło pójść niezgodnie z moim planem. Ale później dostałam najlepszy odzew, jakiego mogłam się spodziewać.

Nie tylko jestem szczęśliwa, ale chce mi się ciągle krzyczeć 'Tak! Tak! Tak! Tak!'". To bardzo dobre uczucie widzieć Britney szczęśliwą. Dziewczyna z małego miasta, z Kentwood w Luizjanie, która po raz pierwszy pokazała się światu jako Myszkieterka Disney'a w wieku 11 lat, stała się największą gwiazdą muzyki pop na świecie, gdy jeszcze była nastolatką, a jej życie czasami przypomina kolejkę górską.

Gdy pierwszy raz przeprowadzałem z nią wywiad, miała 18 lat i była oszałamiająco sławna. To był 1998 rok, jej debiutancki hit ...Baby One More Time - który został wydany, gdy miała 16 lat - został sprzedany w ilości 10 milionów kopii (do dzisiaj pozostaje jednym z najlepiej sprzedających się singli). "Próbuję zachowywać się jak twarda dziewczyna, ale tak nie jest" - mówiła w tamtym czasie. "Nie chcę tego wszystkiego, ale to nie zawsze takie łatwe".

Dwa lata później, gdy pojawiliśmy się w Nowym Jorku na premierze jej trzeciego albumu, nadal próbowała odnaleźć drogę w obracającym się oceanie sławy. "Czasami czuję się całkowicie przytłoczona" - przyznała. "W moim życiu jest wiele niesamowitych rzeczy, ale nie jest ono zwykłe". Dzisiaj znajduje się w najlepszym miejscu od lat. Cały ten pośpiech i szaleństwo, które towarzyszyły we wcześniejszych wywiadach (podczas tras koncertowych czy wielomilionowych premierach muzycznych) zniknął.

Przybyła z nieliczną grupą swojego sztabu menadżerskiego i w głównej mierze wybierała spędzanie czasu z nimi, niż zamknięcie się w garderobie. Jest wystarczająco zrelaksowana, aby pokazać swoją głupkowatą, zabawną, nazbyt skromną stronę. Prawie dławiąc się bardzo ostrym krakersem o smaku wasabi, wypaliła: "Tak na poważnie. Naprawdę poprosiłam, aby mi to podano?". Niedługo potem, przyznała się do czegoś, co nie jest za bardzo w stylu celebryty. 

"Mam za sobą naprawdę złą randkę" - wyjawiła. "W sensie, była naprawdę zła. Jestem singielką od długiego czasu [rozstała się z producentem telewizyjnym Charlie'm Ebersolem 21 miesięcy temu - przyp.red.] i zgodziłam się na randkę z osobą, którą lubiłam. Denerwowałam się, miałam obawy, że mnie nie polubi. Rano weszłam na wagę i [okazało się, że] straciłam ok. pół kilograma". Powiedziałem jej, że to brzmi jak coś niewyobrażalnego, a ona się zaśmiała: "Wiesz, wiem o tym. Ale taka jest prawda. Nie mogłam nic przełknąć. Wszystko miałam zaplanowane, coś szalonego musiało się stać z moim metabolizmem, ale przysięgam na Boga, że zrzuciłam ok. pół kilograma". Zakrywając swoją twarz dłońmi, kontynuowała: "To żenujące. Poszliśmy do kina, ale to nie było to.

Atmosfera była jakaś niezręczna. Więc gdy film się skończył, wróciłam do domu i tyle. Po prostu nie udało się". Być może była zdenerwowana i onieśmielona tym, że jest celebrytką, takie mam wrażenie. Przeszyła mnie takim spojrzeniem, jakby wiedziała, że tak właśnie ludzie o niej mówią, ale ona tego nie kupuje. "Nie" - powiedziała. "On po prostu nie był mną zainteresowany. Ja go lubiłam. On o tym wiedział. Ale zdecydowanie nie czuł tego, co ja. Każdemu się to zdarza. Bycie sławnym nie sprawia, że czymś się różnisz od innych. Jest naprawdę ciężko umawiać się na randki w Los Angeles, trudno znaleźć tutaj mężczyzn, którzy są uprzejmi i mają w sobie trochę prawdy. Dorosłam otoczona mężczyznami z południa, którzy mają trochę więcej czasu. Tęsknię za nimi".

Britney, którą mam przed sobą, jest z dala od płaczu za dziewczyną, którą była 10 lat temu, usilnie próbującą wieść perfekcyjne życie perfekcyjnej gwiazdy popu - od nagrody Grammy i statuetek MTV, aż po przelotne związki celebrytów i ciągłe podróże. W wieku 34 lat jest w miejscu, w którym miała nadzieję, że będzie, ale nigdy za bardzo w to nie wierzyła. Ustatkowana, z sukcesami na koncie i zabezpieczona finansowo. 5 lat temu porzuciła karuzelę światowych tras koncertowych na rzecz niekończących się kampanii, przygotowujących ją do jej własnego show w Las Vegas - Britney: Piece Of Me - które rozpoczęło się w 2013 roku i spełniło najśmielsze oczekiwania. Warte 50 milionów bilety zostały wyprzedane w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy, a w ostatnim roku ten show został okrzyknięty najlepszym widowiskiem. Zamieszkała również w w nowym domu w Los Angeles wraz ze swoimi synami (którzy przyszli na świat podczas jej dwuletniego małżeństwa z tancerzem Kevinem Federline'm), 11-letnim Seanem Prestonem i 10-letnim Jaydenem Jamesem.

Dzisiaj, jak i w ciągu najbliższych 12 miesięcy, rutyna jej pracy przedstawia się tak, że przez 6 tygodni pracuje, a później ma 6 tygodni wolnego, a gdy koncertuje, powrót do domu zajmuje jej 40 minut lotu samolotem. Wyróżnienia wyraźnie pozwoliły jej na bycie sobą. Codziennie Britney wrzuca głupkowate zdjęcia na Instagrama, przypadkowe fotografie, jak je spaghetti ze swoimi synami, a także zdjęcia roślin i zwierząt. To reakcja na życie wśród obiektywów przez dekadę. Jak sama dodaje, jest to próba, aby przywrócić równowagę w swoim życiu.

picDorastając na południu, wciąż zachowuje się te staromodne wartości Gone With The Wind, dziewczyny muszą być grzeczne, piękne i urokliwe cały czas. "Dziewczyny z południa mogą od siebie dużo wymagać, bo oczekuje się, że będą zachowywały się w pewien sposób, mają zadowalać innych" - wyjaśnia. "A później przeprowadziłam się do Los Angeles, gdy byłam jeszcze bardzo młoda. Byłam ciągle nadzorowana. Byłabym zdenerwowana, gdyby jakiś włos był nie na swoim miejscu.

Przejmowałam się wieloma rzeczami. Nie potrafię właściwie wytłumaczyć, jak to się stało, ale gdy zostałam matką i zaczęłam przebywać z moimi synami, zaczęłam bardziej akceptować samą siebie" - powiedziała. "Cokolwiek się stanie, jestem ich matką. Jest to dla mnie wielka rzecz, która wydarzyła się w ciągu kilku lat. Moi chłopcy nie przejmują się, jeśli coś nie jest idealne, oni mnie nie oceniają. Nie są wcale szczęśliwi, kiedy jestem wystrojona, bo to oznacza, że idę do pracy.

Dużo przeszłam w życiu i doszłam do miejsca, kiedy czuję się dobrze będąc singielką. Najlepsza relacja, jaką kiedykolwiek z kimś miałam, to relacja z moimi synami. Możliwe, że znów zacznę chodzić na randki, gdy będę miała 60 lat, ale na ten czas naprawdę nikogo nie potrzebuję". To dobry czas na powrót. W muzycznym świecie zapełnionym żeńskimi artystkami od Adele, aż po Taylor Swift, pierwotna księżniczka popu udowodniła, że potrafi zrobić to jeszcze raz, szybko osiągając sukces wraz z globalnym hitem na szczycie i albumem, który ma w sobie mieszankę trochę starej Britney, wolnego, łagodnego beatu. Udoskonaliła zabójczy koktajl, który, jak to sama mówi, wyszedł z zaufania do jej własnych instynktów do muzyki, której sama chciałaby słuchać. Ale ona nie osiągnęła tylko sukcesu w muzyce.

Posada w amerykańskiej wersji X Factor i fenomenalnie dochodowe współprace zapachowe. Ostatni z nich Private Show - wydany wraz z seksownym video - jest jej dwudziestym w karierze, a ona sama wydaje się mieć największą perfumową reklamę. Dla jej fanów, którzy byli z nią od początku (głównie kobiety mające aktualnie ponad 25 lat i geje), Britney jest najlepszym przykładem kogoś, kto ocalał [po ciężkich przeżyciach], kogoś, kto osiągnął sukces, upadł i odrodził się niczym Feniks z popiołu, stając się osobą mocniejszą, lepszą, silniejszą i wspanialszą niż kiedykolwiek.

Jako artysta, ciągle była na świeczniku, weźmy też pod uwagę to, że współtworzyła większość tekstów na album Glory, jaki i na jej 29 innych hitów. Już jako nastolatka miała świadomość, jaką siłę niesie za sobą marka Britney. Reżyser video do ...Baby One More Time - Nick Dick - przyznaje, że to ona wpadła na pomysł, aby wystąpić w teledysku w szkolnym mundurku po tym, jak zaproponował jej założenie jeansów i t-shirtu. "Nawet jako szesnastolatka wiedziała, co jest dobre" - powiedział. "Później, każda część garderoby, którą wybrała, pochodziła ze sklepu Kmart i nie kosztowała więcej niż 17 dolarów. Na tym szczeblu to było prawdziwe. Patrząc wstecz, to prawdopodobnie było częścią tego całego uroku". Dzisiaj wie dokładnie to, czego chce. Widzę ósme powtórzenie odtworzenia "Smooth Criminal" Michaela Jacksona, gdy spogląda na ekran, aby obejrzeć swoje zdjęcia sprawdzając, które pozycje i stroje do niej pasują.

To jest Britney, która stanowczo porzuciła pośpiech w tworzeniu swojego dziewiątego albumu studyjnego. "Chciałam, aby wypadł dobrze" - powiedziała. "Chciałam czuć, że wyszedł wprost ode mnie. Na ten krążek napisałam więcej piosenek, niż na poprzednie płyty. Chciałam zawrzeć w nim cząstkę samej siebie". Później ukazuje się nam inna strona Britney, tej Britney, która parę razy w ciągu tego dnia nachyla się nade mną, aby powiedzieć: "Musisz mi wybaczyć, jeśli będę rozproszona; przechodzę teraz w tryb mamuśki. Myślę o tym, kto zamierza przyjechać, kto przyjdzie pobawić się z moimi dziećmi. Codziennie jestem rozdzielona pomiędzy domem, pracą, domem, pracą". Zaczęliśmy mówić o tym, jak bardzo przełomowymi były ostatnie 3 lata jej życia, jeśli chodzi o rodzinę.

Ustatkowała się i wykreowała swoje własne miejsce. "Nawet nie masz o tym pojęcia. Aktualnie wiem, gdzie się znajduję. Kocham mój dom. Jest bardzo czysty i nowoczesny z dużym podwórkiem. Moja sypialnia jest w kolorach bieli i fioletu, to miejsce bardzo mnie relaksuje". Przez sposób, w jaki wypowiada się [o rodzinie] można zauważyć, jak głęboko pochłonięta jest życiem swoich synów, ta kobieta ciągle jest dla nich. "Siadam i rysuję razem z Jaydenem - jest w tym naprawdę dobry, a mi to idzie okropnie" - powiedziała. "Odrabiam też z nim zadania domowe, co bardzo uwielbiam.

Jayden daje sobie pomóc, natomiast Sean Preston już nie. To okropny spryciarz, który myśli, że jest bardziej bystry ode mnie. Pozwalam mu tak sądzić, jest naprawdę świetny. Dużo rozmawiamy o muzyce. Dzięki niemu poznałam świetnych ludzi, takich jak Calvin Harris, czy Skrillex. Jeśli potrafisz słuchać, to dzieci mogą cię naprawdę wiele nauczyć". Zapytałem ją, czy jej synowie widzieli jej show w Vegas, w połowie oczekując tego, że zaprzeczy. Na scenie jest, mówiąc szczerze, rządzącą boginią seksu, która ma skąpo zakryte ciało w body, które nic nie pozostawiają wyobraźni. Zaśmiała się: "Oczywiście, że moi synowie widzieli moje show" - powiedziała. "Mówią, że jest niesamowite. Całkowicie rozumieją, że osoba, którą jestem na scenie, wciela się w jakąś rolę i że to nie jest ich mama.

Kiedy jestem w domu, normalnie pytają, czy wyjedziemy do parku. Uważam, że nie myślą o mnie w jakiś wyjątkowy sposób. Wiedzą, że to moja praca". Rozmawialiśmy o jej ciele i o tym, że jest w najlepszej kondycji w całym swoim życiu. Na planie serwowane jest bardzo zdrowe jedzenie - awokado, wiśnie i chrupiąca fasola. Dużo ćwiczy, jada małe porcje o regularnych porach, ale prawdziwym sekretem jest jej nowy styl życia. "Wystarczy wykonywać intensywne układy taneczne podczas show w Las Vegas przez trzy lata i będziesz w formie, dodatkowo często ćwiczę jogę, pływam i odbywam treningi".

Mówię jej, że to wręcz ironia, że odmawia sobie mężczyzn wyglądając tak, jak teraz. Śmieje się: "Wiesz, nadal czuję się seksownie, a to dobrze. Bardziej zwracam uwagę na to, żeby czuć się w ten sposób, a nie tak wyglądać. To wszystko siedzi wewnątrz". Każdego tygodnia ma tzw. cheat day, w trakcie którego zjada czekoladowe brownie i truskawkowe lody. Jej siostra, Jamie Lynn - regularny gość podczas trwania tego dnia, próbuje jej przynosić tak dużo brownie, jak to tylko możliwe. Twierdzi, że to niesprawiedliwe, że jej starsza siostra wygląda tak dobrze.

A Britney się śmieje: "Ona zawsze nakłania mnie do jedzenia. Nigdy nie jadłam sushi, odkąd nie spróbowałam tego rok temu. Zawsze uważałam, że jedzenie surowych ryb jest ohydne. Spędziłyśmy razem dzień w hotelu w Las Vegas, zamówiła każdy rodzaj sushi, jaki mieli. Usiadłyśmy i zaczęłyśmy jeść to wszystko. Teraz jestem wręcz uzależniona". Są chwile spędzone z Britney, które są czystą komedią. Opowiada o tym, że ulubionym daniem jej synów jest makaron z serem (mac 'n' cheese). Poprosiłem o przepis, a ona spojrzała na mnie, zamrugała oczami i powiedziała z powagą: "Mam prywatnego kucharza".

To bezczelne poczucie humoru jest dla mnie największym odkryciem tego dnia i największą wskazówką tego, jak bardzo jest zadowolona. Kiedyś sprawiała wrażenie, jakby nigdy nie miała w sobie na tyle odwagi, aby sprzeciwić się swoim ochroniarzom. Dawno temu powiedziała mi, że jedyne, czego pragnie to założenie rodziny, posiadanie męża i "szczęśliwe życie po wieki". Zapytałem, co teraz o tym sądzi. Zaśmiała się: "Może wezmę ślub jeszcze raz, gdy będę dużo starsza, będę miała więcej dzieci, a może i nie. Wiem na pewno, że nie wierzę w szczęśliwe życie po wieki. Wierzę w szczęście dnia dzisiejszego. I jestem za to wdzięczna".

Louise Gannon dla Marie Claire / Tłumaczenie: BritneySpears.pl

Komentarze (3)add comment

frytka4ever :

0
miło, że tłumaczenie wreszcie się pojawiło smilies/wink.gif
15:24 - 3.10.2017

kol33 :

0
Fajnie , ale wiele błedów , wiele literówek chyba pisane na przerwie w pracy - uczelni ?
19:05 - 3.10.2017

Roten :

freakshow
kol33:Nie na przerwie, ale na szybko. Dziękuję za zwrócenie uwagi, zabieram się za "dopieszczanie" wywiadu jakimiś ładnymi obrazkami. smilies/grin.gif
10:24 - 4.10.2017

Napisz Komentarz
pomniejsz | powiększ

busy