Aktualności
Z okazji 37 urodzin Britney Spears...
Wpisany przez Team BritneySpears.pl   

Ostatni miesiąc roku jest wyjątkowym okresem i niesie ze sobą wiele świąteczno-zimowych skojarzeń. Fanom Księżniczki Popu przypomina o jeszcze jednym - to właśnie wtedy, a dokładnie 2 grudnia 1981, w miasteczku McComb w stanie Missisipi, na świat przyszła Britney Jean Spears.

Z okazji 37 rocznicy urodzin chcielibyśmy życzyć naszej Drogiej Britney tego, co sama od dwóch dekad daje nam swoją muzyką - radości, uśmiechu i beztroskiej zabawy. Niech będzie szczęśliwa i spełniona zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym. Jako wierni fani życzymy również pomyślności w karierze - by nadchodzący album i nowa rezydentura koncertowała odniosły jak największy sukces. Wszystkiego, co najlepsze, Britney!

 
W strefie Britney - 15 lat "In The Zone"
Wpisany przez Hinami    piątek, 16 listopada 2018 15:49   

alt"O mój Boże, ona odeszła!" - takie komentarze latem 2002 mogliśmy słyszeć od fanów Britney Spears, kiedy artystka ogłosiła pierwszą w swojej karierze przerwę. I oni i antyfani, uważający ją za przesłodzoną gwiazdkę dla dzieci, nie mogli spodziewać się jak wspaniałe efekty ta przerwa przyniesie. Choć wizerunek gwiazdy w erze Britney zmienił się na bardziej dojrzały, muzyka częściowo również, a Brit nie była już dziewczynką, to jeszcze nie kobietą. Na w pełni dorosły image czas miał jednak nadejść, właśnie po ponad roku od zakończenie Dream Within A Dream Tour. Jeszcze w czasie trwania tournee Brit zaczęła tworzyć muzykę na nowy album, jednak bez konkretnego kierunku i pomysłu na całość. W międzyczasie zakończył się wieloletni związek Britney i Justina Timberlake'a, co miało znaczący wpływ na nadchodzący krążek. Mimo zapowiedzianej 6-miesięcznej przerwy od kariery, już w listopadzie 2002 roku Britney zaczęła sesje nagraniowe. W ciągu następnego roku kształtował się album, zatytułowany Outrageous, potem Get In The Zone, powstało mnóstwo brzmień, piosenek, a przez studio przewinęło się wiele mniej i bardziej znanych muzyków. Po ponad 12 miesiącach - 12 listopada 2003 - fani dostali pełen sensualnych, odważnych i zupełnie innych od uroczych Baby czy Oops, piosenek krążek.Choć trudno w to uwierzyć, tym tygodniu świętujemy 15-lecie jednego z najlepszych i najważniejszych albumów nie tylko Britney, ale i całej muzyki pop.

Tworząc następcę Britney, gwiazda postawiła w większości na całkowicie nowych producentem i "zerwanie" z twórcą swoich największych hitów, Maxem Marcinem. Ta dwójka już od trzeciej płyty się nie dogadywała, bo gdy Britney chciała się rozwijać, Martin wciąż chciał tworzyć dla niej kolejne ...Baby One More Time. Brit chciała za to kontynuować współpracę z DarkChildem (I Love Rock 'N' Roll) i The Neptunes (I'm A Slave 4 U, Boys). Będąc w Europie, spotkała się z producentem William'em Orbit'em ("Ray Of Light" Madonny) oraz francuskim zespołem Daft Punk. W styczniu 2003 roku, Spears pracowała nad trzema piosenkami z Fredem Durst'em oraz grupą The Matrix (Shadow). Lauren Christy, z tej właśnie grupy, która była pod wrażeniem możliwości wokalnych Britney, porównała powstający album do wyżej wymienionego klasyka Madonny. The Matrix o albumie i współpracy z Britney

„To nie jest do końca R&B ani dance. Naprawdę to groove. Nowa muzyka jest bardziej głęboka niż to co wczesniej prezentowała nam Britney, która trochę dorasta, ale nie próbuje zmieniać świata czy czegokolwiek. Świetne w Britney jest to, że naprawdę wie, czego chce. Zdaje sobie sprawę jeśli próbuje czegoś, co do niej nie pasuje. Nie zależy jej na fałszywym wizerunku. Myślę, że jej fani wczują się naprawdę w to, co się wydarzy. Britney przechodzi na następny poziom w swojej karierze. Madonna nieustannie bierze to, co jest w klubie i sprawia, że ​​staje się to głównym nurtem. Myślę, że Britney zaczyna stosować tę koncepcję i chce pracować nad różnymi rzeczami, dostosowując je do siebie. Nie chce wciąż robić tego co zna dobrze."

alt

Do zespołu tworzącego In The Zone dołączyli wkrótce RedZone, czyli Christopher "Tricky" Stewart i Penelope Magnet. Początkowo jednak nie przekonali Brit, prezentując jej utwór Pop Culture Whore. Gwiazda dała im jednak drugą szansę, a po nocy spędzonej na wspólnej zabawie w klubach powstało Me Against The Music. Historie tej piosenki już znacie z naszego artykułu Królewski Duet. Do producentów dołączyli również Moby (Early Mornin') i R.Kelly (Outrageous).

"To pierwsi ludzie, z którymi pracowałam, a tworząc naszą muzykę, czuję się jakbym słuchała jak leci to w radiu. Czuję, że zapełniam muzykę sobą. To dziwne, nigdy wcześniej tego nie robiłam. Moby jest takim serdecznym facetem. Jest super, a nasza piosenka jest znakomita."

P. Diddy (The Answer) ogłosił, że również zasilił szeregi teamu Spears i jest producentem dwóch utworów.

„Myślę, że ona daje dużo dużo od siebie w pracy. Wyłamała sie ze stylu pop, z bycia wyłącznie artystką popową. Jest tredsetterką. Britney ma wiele stylów. Nigdy nie wiesz, czym zaskoczy cię następnym razem. Jako perfomerka, jako artystka, tekściarka, nie jest niedbała. Praca z nią była świetna."

Podczas pracy nad albumem powstała niezliczona ilość piosenek, jednak na krążek ostatecznie trafiło 12, w rozszerzonej wersji 14 piosenek, 16 licząc z utworami dołączonymi do dvd In The Zone. Pierwszym nagranym utworem była niezwykle seksowna, opowiadająca o niczym innym jak o masturbacji, Touch Of My Hand. Britney nie rozumiała kontrowersji wokół tekstu, twierdząc, słusznie zresztą, że skoro mężczyźni mogą o tym pisać, to dlaczego ona nie. Utwór rozpoczyna intro w stylu dalekiego wschodu, które nadaje TOMH niezwykłego klimatu. Co ciekawe początek utworu początkowo brzmiał inaczej, a ten znany nam jest po puszczony od tyłu (posłuchaj oryginału). Piosenka stała się jednym z faworytów fanów, obok Breathe On Me. Co ciekawe, oba te utwory mogły nie znaleźć się na albumie, a to za sprawą kochanej wytwórni Jive Records. Sama Britney jednak bardzo chciała tego, za to nie podobał jej Outrageous. Wytwórnia wykorzystała to i tak w zamian za umieszczenie Touch Of My Hand i Breathe On Me, Brit musiała zaakceptować nielubiany utwór. O Outrageous pisaliśmy już, dość krótko co prawda, w czerwcu tego roku z okazji jego 14 urodzin (przeczytaj: #TBT 14 lat Outrageous). Za wcześniej wymieniony, gorący kawałek z ITZ odpowiedzialny jest, znany ze współpracy z Kylie Minogue, Steve Anderson. To zresztą nie jedyne powiązanie Britney z piosenkarką znaną z hitu "Can't Get You Out Of My Head."

Toxic nigdy nie trafiłoby do Britney, gdyby Kylie wcześniej go nie odrzuciła! Choć piosenkarka żałuje tej decyzji, to jednak uważa, że Brit zrobiła świetną robotę z tym utworem. Przecież dziś nikt nie wyobraża sobie, by Toxic śpiewał ktoś inny. W piosence zostały użyte sample z Tere Mere Beech Mein z hinduskiego filmu Ek Duuje Ke Liye (posłuchaj tutaj). Jednak o rozpoznawcznym hicie Britney więcej napiszemy przy okazji jego okrągłych 15 urodzin w styczniu przyszłego roku. Dziś tylko podrzucamy Wam dwa wczesne dema utworu: jedno śpiewane przez jego autorkę Cathy Dennis (posłuchaj), a drugie przez samą Britney (posłuchaj). Jak słychać, wokalna wartwa utworu przeszła ogromne zmiany nim znalazła się na albumie.

alt

Zmian doczekało się też Early Mornin' - w pierwszej wersji utworu Britney śpiewała Shit don't stop til the early mornin', a w piosence słychać było inne wokale. Brave New Girl zmieniło tytuł z Brave Girl, który znamy z pierwszego słuchania In The Zone w maju 2003. Do piosenki nawiązuje film o takim samym tytule, będący ekranizacją książki Mother's Gift autorstwa Britney i jej mamy Lynne Spears. Brit i jej rodzicielka są producentami wykonawczymi filmu, którego zwiastun możecie zobaczyć tutaj. Na przykładzie tego utworu Britney wypowiedziała się o "osobistości" piosenek z ITZ:

"Myślę, że w pewnym momencie zaczynasz być bardziej prywatny ze swoją muzyką... Zrobiłam trochę tak na mojej ostatniej płycie, ale nie chciałam tworzyć czegoś aż tak osobistego. Rozumiem gdy artyści piszą o osobistych doświadczeniach. Ale gdy wszystko kręci się tylko wokół ciebie, myślę... no tak jak na moim albumie, niektóre z piosenek jak "Brave New Girl" odnoszą się do mnie. Oczywiście "In The Zone" jest osobiste, ale nie w ten szokujący sposób - tak mogę to ująć."

Większość piosenek rzeczywiście dotyczy samej Britney, jednak kawałki o dobrej zabawie i romansach, tak naprawdę nie mówią nam nic szczególnego. Gwiazda napisała 10 z 16 z nich. Podczas pobytu w Niemczech Brit stworzyła jeden wyjątkowy i prywatny utwór - Everytime. Fani nie mają wątpliwości, że jest to odpowiedź na "Cry Me A River" Justina. Podobnie jak w przypadku Toxic, więcej o utworze dowiedzie się w artykule w maju, z okazji rocznicy wydania na singla. Nawiązując jednak do całego albumu; nie jest to jedyna piosenka skierowana do byłego Britney. Niestety wszystkie inne nie zostały wydane. Cathy Dennis napisała dla Britney piosenkę "Sweet Dreams My L.A. Ex", która miała być odpowiedzią na hit JT. Britney odrzuciła ją, a ona później piosenka trafiła do Rachel Stevens na jej debiutancki album. Posłuchajcie tutaj i dajcie znać czy pasuje ona do Brit. Britney nagrała za to, zdecydowanie mniej delikatne niż Everytime, Look Who's Talking Now, Guilty (wersja 1 i wersja 2) oraz Rockstar. Jive postawiło jednak na wzruszającą balladę, by zachować wizernek "dobrej dziewczyny." Współautorką tekstu Everytime jest Annet Artani (widoczna na zdjęciu niżej, obok rękopisu piosenki, który możecie kupić na licytacji za tylko 800 dolarów ;)). Za produkcję utworu odpowiada Guy Sigsworth, a Britney bardzo podobała się współpraca z nim:

"Właśnie powiedziałem mu dokładnie, jak mam brzmieć ta piosenka. I był niesamowity, ponieważ jest wielu producentów, którym mówisz co chcesz, a oni tego nie rozumieją. I jesteś jak oh, to nie tak miało być. A on załapał to dobrze."

alt

Drugą wzruszającą balladą jest Shadow. Mówi się, że piosenka miała zostać pierwszym singlem z albumu. Chodzą też słuchy, że powstała albo powstać miała hiszpańska wersja utworu zatytułowana Sombra. Tak mógłby wyglądać tekst: Es solo tu sombra, nunca ti mismo; Es solo tu sombra, nadie mas; Es solo tu sombra, llenando el cuarto, llegando muy tarde, y yendo muy pronto, y yendo muy pronto. Singlowe dylematy Britney i wytwórni na Shadow się nie kończą. Jak już wspominaliśmy, Outrageous, przez umowę z R. Kellym, musiało zostać wydanę na singla. Wytwórniac chciała zrobić z niego, albo z (I Got That) Boom Boom, główny singiel. Przez współpracę z Madonną wybrano jednak MATM. Duet z Ying Yang Twins mógł zostać drugim singlem, lecz Brit wolała Toxic, do którego video już miała wymyślone w głowie. Trzeci singiel Brit również wybrała inny. Czwartym zostało upragnione Outrageous wytwórni, a piątym ponoć miało być Breathe On Me, jednak kontuzja kolana Britney zakończyła erę In The Zone. I to nie tak, że nasza gwiazda nie lubiła (I Got That) Boom Boom - Britney podobała się piosenka, chętnie ją promowała w telewizji i klubach. To właśnie za sprawą samej artystki w piosence głosów użyczyli Deongelo Holmes i Eric Jackson. Po prostu Brit miała nosa do hitów i wolała wydać na singla inne piosenki :)

My jako fani raczej nie obrazilibyśmy się, gdyby Boom Boom zostało singlem. A na pewno chcielibyśmy zobaczyć występ z tym utworem podczas nowej rezydentury Domination. Podobnie zresztą sprawa wygląda z Showdown i The Hook Up. Te dwie piosenki większa część wielbicieli gwiazdy uwielbia. Za pierwszą z nich odpowiedzialni są Bloodshy & Avant, których potem Britney zaprosiła do pracy nad Blackoutem. Druga z nich jest taneczną piosenką z domieszką reagge, a stworzyli ją RedZone. Na rozszerzonej wersji albumu możemy znaleźć jeszcze The Answer i Don't Hang Up. Niestety, mimo, że piosenki są darzone ogromną sympatią, to jak ich los jest podobny to większości innych bonusów - zapomniane, mało znane i nie zaprezentowane na żywo. Na płycie dołączonej do dvd Britney: In The Zone znalazło się I've Just Begun (Having My Fun), umieszczone później na składance największych hitów Britney, oraz Girl And Boys. Brit i autorka drugiej z piosenek uważaly, że piosenka bardziej pasuje do soundtracku filmu i dlatego nie znalazła się na albumie. Jej pewne podobieństwo do And Then We Kiss uniemożliwiło, znanej nam bardziej w remixie, piosence znaleźć się na In The Zone. I tu wchodzimy do niezwykle bogatego katalogu piosenek niezrealizowanych. Czwarty i piąty album studyjny Britney mogą pochwalić się ich największą liczbą. Ponieważ w międzyczasie powstać miało jeszcze Original Doll, do końca nie jesteśmy pewni czy wszystkie z poniższych piosenek na pewno stworzono z myślą o ITZ.

alt

Na album, w miejsce Brave New Girl, mogło trafić Chaotic albo Over To You Now, znane nam z EP-ki Chaotic. Bliskie wydania było Sippin' On, które miało znaleźć się na płycie dołączonej do dvd. Britney samodzielnie napisała utwór Get It. Z myślą o In The Zone powstał również w całości rapowany przez Britney utwór It Feels Nice, którego fragment wykonała w programie Punk'd. Wszyscy kojarzymy I Will Still Love You z Donem Phillipem, ale to nie jest jedyny wspólny utwór tej dwójki. W 2003 Britney nagrała, ale nie umieściła na albumie, kawałka Pleasure You. Nie tylko nam bardzo się podoba, ale również Phillipowi, który wykradł piosenkę, dograł do niej swoje wokale, i udostępnił w internecie. Idealnie do klimatu płyty pasują Strangest Love i Welcome To Me. Nie wiadomo dlaczego nie znalazły się na albumie, może znowu zawiniła wytwórnia, która jak wiemy woli szybsze i bardziej "hitowe" utwory. W zeszłym roku do sieci wyciekła naprawdę ładna i wesoła piosenka Instant Dejavu. Podczas pracy nad albumem, w 2002 Britney zaprosiła do pisania piosenek Michelle Bell. Powstały wtedy wyżej wymienione zrealizowane utwory utwory, które trafiły na wszystko, tylko nie na sam krążek.

"Britney Spears była niesamowita. Naprawdę mnie zaskoczyła, ponieważ potrafi grać na pianinie. Twardo stąpa po ziemi i jest bardzo miła. Ukrywa te fakty, ale myślę, że ludzie mogą powiedzieć, że jest prawdziwą artystką. Mam nadzieję, że pewnego dnia uda jej się pokazać tę stronę siebie. Miło spędziliśmy czas, pracując."

W tym czasie prawdopodobnie napisane zostały również utwory Conscience, Like I'm Fallin, Look Who's Talking Now (z myślą o OD nagrane ponownie), Money, Love and Happiness, Ouch, Peep Show, Take Off. Słuchając ich, potem In The Zone, potem znowu ich, a później demo Mona Lisa, możemy przypuszczać, że piosenki te wcale na In The Zone nie powstały. Ale domyślamy się, że te utwory nagrano z myślą o niewydanym albumie Originall Doll. Britney potwierdziła tę płytę 31 grudnia 2004 podczas niezapowiedzianej wizyty w stacji KIIS FM, gdzie puściła demo utworu. Wytwórnia jednak zaprzeczyła istnieniu jakiegokolwiek albumu. My traktujemy te piosenki jako część najbardziej tajemniczego projektu Britney, który nigdy nie ujrzał światła dziennego.

alt

Po wielu miesiącach nagrywania i wyrzucania piosenek, wybierania najlepszych kawałków i kłótni o pierwszy singiel, płyta In The Zone (bo tytul z Get In The Zone skrócono przez prawa autorskie) ujrzała światło dzienne. Pierwsi fani mogli usłyszeć ją 12 listopada 2003. W Polsce również wydano album w ten dzień, ale co ciekawe, była to specjalna polska edycja (nie mylić z aktualnie powszechnymi i zastanawiająco tanimi albumami "Zagraniczna Płyta. Polska Cena"). Mimo, że wydana w kartoniku, to jednak dziś jest niezwykle trudna do zdobycia. A to za sprawą okładki w oryginalnej wersji. Początkowo zdjęcie zdobiace album było mniej zbliżone niż to widoczne na kolażu powyżej. Polska wersja płyty ma oryginalny cover, zawierała 12 utworów i remix Me Against The Music. Jak wyglądała, zobaczycie sami na tym filmiku. Która okładka podoba Wam się bardziej?

W Japonii album miał premierę 3 dni później, w pozostałej części świata 17 listopada, a w USA i Kanadzie, 18 listopada. We Francji i Grecji oraz na Billboard 200 zadeiutował na 1 miejscu, a w sumie w 17 krajach znalazł się w Top 10. W Polsce dotarł do 23 pozycji. Piosenkarka stała się też pierwszą, a zarazem najmłodszą artystką w historii, mającą cztery pierwsze albumy na pierwszym miejscu listy Billboardu. W każdym kraju pokrył się złotem bądź platyną, a w Stanach, Kanadzie i Rosji kolejno podwójną, potrójną i pięciokrotną platyną. Do dziś płyta sprzedała się w ilości przekraczającej 10 milionów egzemplarzy, co czyni ją czwartą najchętniej kupowaną płytą Britney. Krążek jest ósmym najlepiej sprzedającym się wydawnictwem 2003 roku.

Album może szczycić się nagrodą Rock Album Of The Years z Japan Gold Disc Awards. Piosenki z niego dostały: Grammy w kategorii Best Dance Recording - Toxic, statuetkę Teen Choice Awards za singiel - również Toxic i nagrodę Billboard za Hot Dance Sales Single of the Year - Me Against The Music. Nominacje do Best Pop Dance Track na International Dance Music Awards i cztery nominacje do MTV Video Music Awards, jedna do Europe Music Awards i do Nickelodeon Kids' Choice Awards, nie przyniosły jednak żadnych efektów. Mamy wrażenie, że jak na tak dobry album, to trochę za mało tych nagród.

alt

Tradycyjnie, tak jak poprzednie albumy Britney, In The Zone nie mógł narzekać na brak promocji; 4 września po raz pierwszy został zaprezentowany pierwszy singiel Me Against The Music podczas NFL Kickoff w Waszyngtonie. 14 września Britney zagrała sekretny mini-koncert o 1:00 w nocy w Palms Hotel and Casino w Las Vegas dla 18000 ludzi. Wszystko zostało zarejestrowane przed kamerą MTV i pokazane w specjalnym programie MTV's In The Zone & Out All Night. Britney zaszczyciła swoją obecnością Total Request Live. gdzie ku zdziwieniu wielu fanów tańczyła i śpiewała na żywo swoje dwie piosenki Me Against The Music i (I Got That) Boom Boom. 18 października Britney wystąpiła gościnnie u boku Halle Berry w show Saturday Night Live.

13 listopada gościła w programie Diane Sawyer, gdzie udzieliła szczerego wywiadu m.in. na temat swojego rozstania z Justinem Timberlake. Tego samego dnia pojawiła się w Jimmy Kimmel Live. 10 listopada 2003 roku, 16 listopada Britney wystąpiła na gali American Music Awards z piosenką Me Against The Music. Następne amerykańskie programy, które odwiedziła Tonight Show with Jay Leno oraz Live with Regis and Kelly. W poniedziałek, 17 listopada 2003 roku, Britney wystąpiła w specjalnym programie stacji ABC, Britney Spears: In The Zone, w Nowym Jorku gdzie wykonała piosenki takie jak: Me Against The Music, Everytime, Toxic, Breathe On Me, (I Got That) Boom Boom oraz trzy piosenki z poprzednich albumów: mix Boys/I'm a Slave 4 U oraz ...Baby One More Tim" w wersji kabaretowej, którą również wykorzystano na trasie promującej nowy album.

6 września 2003 roku, Britney wystąpiła w programie Top Of The Pop Saturday w Wielkiej Brytani. 5 listopada, Britney wystąpiła w duńskim programie Boogie. W listopadzie ponownie wróciła do Wielkiej Brytanii, aby wystąpić w talk-show Graham Norton gdzie opowiadała o pocałunku z Madonną oraz albumie. 2 listopada, gdzie udzieliła wywiadu z programie Popworld na temat "szybkich randek" i swojego nowego krążka. W UK gwiazda wystąpiła również w programie CD:UK z utworem Boom Boom, MATM i Breathe On Me. 2 listopada 2003 roku oraz udzieliła wywiadu w show Can Sou Pull…? W promowaniu In The Zone nie została pominięta również Australia. Britney wystąpiła tam w show 60 Minutes.

Następnie Brit udała się do Seulu, stolicy Korei Południowej, na konferencję prasową dotyczącą albumu In The Zone na którą ubrała różowy Hanbok – narodowy strój Korei. Była to pierwsza wizyta Britney w południowej Korei. Będąc w Seulu, Spears nie miała koncertu ale wystąpiła z kilkoma piosenkami specjalnie dla reporterów. 12 grudnia 2003 roku, udała się do Japonii na kolejną konferencję prasową. Następnego dnia udzieliła wywiadu dla Tokio FM oraz dała krótki występ na żywo. 14 grudnia 2003 roku, w Kraju Kwitnącej Wiśni, w programie MTV Cool Christmas 2003 Britney wystąpiła z Breathe On Me, Toxic, Me Against The Music i (I Got That) Boom Boom. 26 grudnia wyemitowano BoA and Britney. 24 stycznia Britney zapowiedziała Madonnę na francuskiej gali muzycznej NRJ i wystąpiła z piosenką. Toxic. 1 lutego zawitała do Finlandii a 6 lutego pokazano w brytyjskiej telewizji występ w programie Top Of The Pops z piosenkami Toxic i Everytime. 11 lutego wróciła do USA i pojawiła się z utworem Toxic w show na żywo On Air with Ryan Seacrest. Następnego dnia wystąpiła w programie Ellen DeGeneres Show z piosenką Toxic.

Po intensywnej promocji albumu In The Zone przyszedł czas na światową trasę promującą, która obejmowała 75 miast w USA, Europie i Azji. Pierwszy koncert miał miejsce 2 marca 2004 roku. Więcej o trasie przeczytacie w dziale The Onyx Hotel Tour i w artykule, który zaprezentujemy Wam w marcu.

alt

Wspaniała era In The Zone niestety kończy się naprawdę smutno i gwałtownie - Britney skręca sobie kolano na planie znienawidzonego Outrageous, odwołuje resztę trasy i rezygnuje z dalszej promocje swojego czwartego albumu. Na kolejny krążek fani muszą czekać aż cztery lata, podczas których w życiu Britney zmieni się naprawdę wszystko, a In The Zone będzie dalekim wspomnieniem chwały i największej świetności. Nawet dziś po 15 latach to ta era jest dla wielbicieli Britney odnośnikiem do "starych dobrych czasów", kiedy Britney ostatni raz aż tak intensywnie promowała swój krążek i była najsłynniejszą gwiazdą popu. A co Ty myślisz o In The Zone?

 
Przesłuchanie do rezydentury "Domination"! ​
Wpisany przez Hinami   
Przygotowania do rezydentury Domination oficjalnie rozpoczęte! W poniedziałek miał miejsce casting, w celu zebrania grupy nowych tancerzy. Britney Spears na swoim Instagramie opublikowała filmiki z pierwszych prób tanecznych. "Uczę nowych chłopców kilku nowych ruchów na przesłuchaniu. Myślicie, że który z nich dostanie się do show?" - napisała Brit. W pierwszym z filmików gwiazda śpiewa, a raczej recytuje, fragment Scream & Shout (Remix), który prawdopodobnie znajdzie się w setliście. Na drugim filmiku widzimy jak może wyglądać występ z utworem. Podoba Wam się układ? A Waszym zdaniem jakie kawałki powinny trafić do setlisty? Przypominamy, że rezydentura rozpocznie się 13 lutego 2019, a inspiracją do jej stworzenia był hip-hop i "street vibe." Za jedno show piosenkarce do portfela wpadnie 500 tys. dolarów.
alt
 
Britney Spears dziękuje fanom za 20 lat wsparcia!
Wpisany przez amyseeker   
Z okazji 20 rocznicy wydania utworu ...Baby One More Time, czyli debiutanckiego singla Britney Spears, na kanale YouTube piosenkarki pojawiło się krótkie video nawiązujące do tego wydarzenia. Sama gwiazda, przy okazji publikacji filmu, napisała kilka słów do swoich fanów. "Ciężko wyrazić to, co dzisiejszy dzień dla mnie znaczy... 20 lat temu świat usłyszał moją muzykę po raz pierwszy! Tyle się wydarzyło od tamtego czasu... Ale to, co naprawdę chciałabym wyznać, to wdzięczność dla moich wspaniałych fanów, którzy są ze mną od pierwszego dnia. Wasze wsparcie przez te lata znaczy dla mnie absolutnie wszystko! Kocham was wszystkich!" - czytamy na Fanpage'u Brit. 
 
Warto zwrócić uwagę na to, że fani nie są zgodni, co do dokładnej daty debiutu Britney. Większość źródeł, jak i sama piosenkarka, uznają 23 października 1998 roku za ten dzień - wtedy zaprezentowano utwór w USA. My natomiast o wielkiej premierze sprzed dwóch dekad pisaliśmy już w artykule Dwie dekady z Britney Spears - 20-lecie ...BABY ONE MORE TIME, do którego przeczytania raz jeszcze serdecznie zapraszamy!
 
 
Hip-hopowa rezydentura Britney Spears w Las Vegas
Wpisany przez amyseeker   

W miniony czwartek, zgodnie z przewidywaniami fanów, Britney Spears ogłosiła rozpoczęcie nowej rezydentury koncertowej w Las Vegas, która zatytułowana została Domination. Już teraz w sieci pojawiły się pewne pogłoski na temat nowego show, którymi podzielił się serwis TMZ

Nowa produkcja ma być zupełnie inna niż znane nam dobrze Piece Of Me, które można było obejrzeć w Planet Hollywood. Sztab ludzi pracujący przy projekcie zdradza, iż inspiracją do stworzenia nowego show były hip-hopowe klimaty i "street vibe". Fani mieliby to odczuć zarówno w doborze utworów, jak i kostiumach, choreografii oraz scenografii. Scena, na której występować będzie piosenkarka, ma być zaawansowana technologicznie, a nad całością czuwać ma dwóch dyrektorów kreatywnych, którzy tworzyli również rezydenturę koncertową Jennifer Lopez

Jak wiemy, Britney już nie raz wykorzystywała elementy hip-hopowe nie tylko podczas swoich występów, ale również w piosenkach. Wielu fanów jest zdania, że to kierunek, w którym nasza gwiazda sprawdza się bardzo dobrze. Czy więc dobrym pomysłem byłoby stworzenie całego show w tym klimacie? Być może już wkrótce będziemy mogli to ocenić. 

 
Królewski duet - 15 lat ME AGAINST THE MUSIC
Wpisany przez Hinami   

altWhitney Houston i Mariah Carey, Beyonce i Lady Gaga, Rihanna i Shakira to kobiece duety, które zapisały się w historii, a każdy je zna. Jednak, gdy mówimy Britney i Madonna to praktycznie każdy skojarzy kultowy pocałunek na gali MTV Video Music Award 2003, a nie wszyscy przypomną sobie, że te artystki mają wspólny utwór. Przez umiarkowany sukces na listach czy może samo brzmienie utworu, które nie wszystkim się podoba, duet nie jest tak znany jak te wyżej wymienione. Chyba każdego to dziwi, bo osobno i Królowa i Księżniczka Popu mają wiele legendarnych hitów i numerów jeden, a szczególnie jeśli były to główne single promujące albumy. Niestety piosence taki nieszczęśliwy los zgotowały radia, szczególnie te amerykańskie, które niechętnie puszczały Brit i Madge... Na szczęście w tym przypadku "sukces" singla nie przełożył się na płytę, a In The Zone i tak zadebiutowała na szczycie Billboard 200, a kolejne utwory stały się większymi hitami. 15 lat temu, gdy 14 października wydano Me Against The Music, nikt nie spodziewał się, że po latach ta piosenka zostanie trochę zapomniana. My jesteśmy tu po to by przypomnieć jej historię od samego początku.

Po zakończeniu Dream Within A Dream Tour Britney Spears na spokojnie zaczęła pracę nad swoim czwartym krążkiem. Gwiazda zmieniła swój wizerunek, a jej muzyka ewoluowała, dlatego trzeba było zatrudnić nowych producentów i tekściarzy. Artystka chciała, by piosenki były dojrzalsze, a sama bardziej zaangażowała się w proces ich tworzenia. W tym czasie do Britney zawitali Christopher "Tricky" Stewart i Penelope Magnet, znani jako RedZone, i zaprezentowali Britney utwór zatytułowany Pop Culture Whore. Wytwórni się spodobało, jednak sama Brit stwierdziła, że piosenka"ssie." Producencki duet nie zrażony tym zaproponował spotkanie z Britney w Nowym Jorku, gdzie bawili się całą noc. I następnego dnia napisali utwór zatytułowany Me Against The Music. Magnet wypowiedziała się o procesie powstania piosenki:

"Dostać szansę spotkania się z Britney, porozmawiania z nią, wejścia w jej świat, sprawia, że o wiele łatwiej jest pisać i wiedzieć co ona chciałaby lub nie chciałaby powiedzieć, co naprawdę czuje. Powstał więc naprawdę agresywny utwór, który sprawia wrażenie jakby się coś działo. Cały koncept był taki, że Britney "bije się" z piosenką. Jakby słuchała muzyki i próbowała przetańczyć utwór, prześcignąć bębny i gitarę. Jest w klubie i zatraca się w muzyce."

alt

Brit nagrała wsółpisany przez siebie utwór, a fragmenty sesji nagraniowej śledziły kamery. Ta piosenka spodobała się już wszystkim, a RedZone zaczęło pracę nad innymi kawałkami z Britney i dla Britney. Potem powstały właśnie The Hook Up, Early Mornin i Outrageous. Wróćmy jednak do głównego singla; koncepcja utworu początkowo była inna, przede wszystkim nie było w nim Madonny! Jedno demo, nie wiadomo czy prawdziwe, dostępne jest tutaj, nie różni się za bardzo, po prostu nie ma w nim głosu Madge. Ciekawostką jest to, że w jednej z pierwszych wersji piosenki miał za to pojawić się rap Penelope Magnet. Choć demo nie jest dostępne, to jej partie można usłyszeć w jednym z oficjalnych remixów. Różnie się on troche częścią instrumentalną oraz wokalną. Część Magnet jednak kompletnie nie wiąże się z tym co potem dodała Madonna, ale warto znać obie wersje. Posłuchajcie tutaj i dajcie znać co myślicie. Finalna piosenka samej Britney  spodobała się tak bardzo, że chciała uczynić z niej główny singiel. Wytwórnia nie była jednak przekonana, sami woleli, by to zaszczytne miejsce zajęło Outrageous (więcej przeczytasz tutaj) czy (I Got That) Boom Boom. Nawet już po wydaniu MATM team gwiazdy nie zrezygnował z pomysłu uczynienia (I Got That) Boom Boom singlem, właśnie dlatego Britney mocno promowała ten utwór. Ponoć pierwszym singlem miał być również Shadow, a według plotek miała nawet powstać hiszpańska wersja! Materiał na album był gotowy, a decycja o singlu wciąż nie była podjęta. Nieprzekonana wytwórnia do ostatniego momentu trzymałaby Britney w niepewności, gdyby w pewnym momencie do utworu nie dołączyła się pewna legenda muzyki pop.

Latem 2003 roku Madonna zaprosiła dwie najpopularniejsze gwiazdy tamtych czasów - Britney Spears i Christinę Aguilerę - do wspólnego występu na VMAs. Obie dziewczyny chwilę wcześniej zerwały z grzecznymi wizerunkami i gotowe były wywoływac kolejne skandale. Britney po sześciomiesięcznej przerwie szykowała się do powrotu i taka gala była idealną okazją do tego. Co wydarzyło się podczas występu przedstawiać nie musimy, każdy pamięta ten pocałunek. Jednak równie ciekawa rzecz jak na scenie stała się na próbie. Britney puściła tam swoją nową piosenkę Me Against The Music Madonnie. Królowa Popu naprawdę polubiła utwór, więc Brit zapytała czy może nie chciałaby zrobić z nią duetu. Artystka zawsze o tym marzyła, więc sama nie mogła uwierzyć, że jej idolka się na to zgodziła. Producenci wysłali Madonnie utwór, a ta dopisała swoją zwrotkę i odesłała gotową piosenkę Britney. Księżniczka Popu była pozytywnie zaskoczona i ponoć rozpłakała się gdy usłyszała Madge w swoim utworze. Wcześniejsze show na VMAs i skandaliczny pocałunek zapewnił piosence już od początku ogromny rozgłos i wszyszcy byli ciekawi co przygotowały dwie ikony. Niektórzy, także wierni fani, jednak byli zawiedzeni utworem, spodziewając się czegoś o wiele lepszego... Opinie jednak były bardziej pozytywne, a krytycy co do kwestii samego udziału Królowej Popu w utworze byli podzieleni. Niektórzy uważali, że zespuła piosenkę, a inni, że właśnie dodała jej to coś, czego w niej brakowało.

alt

W 2003 krytycy chyba ogólnie mieli jakieś złe nastawienie do tej współpracy i teledyskowi też się dostało: niektórzy stwierdzili, że to najsłabszy teledysk i jednej i drugiej! My się nie zgadzamy i uwielbiamy w nim wszystko: tajemniczy klub do którego się przenosimy, wspaniałą choreografię, którą umiemy tańczyć, a Wy też możecie się nauczyć, i samą "chemię" pomiędzy Britney i Madonną. Obie ubrane w przeciwne kolory przez całe video bawią się w kotka i myszkę, by w ostatniej scenie w końcu się spotkać. Madge złapana przez Brit, znika jednak, tuż przed pocałowaniem przez Księżniczkę Popu. A szkoda, bo my chętnie zobaczylibyśmy powtórkę z VMAs ;) Wielbicieli obu artystek na szczęście bardzo lubią video do piosenki i dzielnie nabijają mu wyświetelnia na YouTube (a ma zaledwie 27 milionów, dla porównania Toxic - 344 miliony).

"Ten teledysk jest o wiele bardziej sensualny niż te, które robiłam wcześniej. To pierwszy raz, gdy nagrałam z kimś wspólną piosenkę i to jeszcze z Madonną we własnej osobie. To zaszczyt mieć ją tutaj. Naprawdę interesujące oglądać dwa różne style razem. Tak właściwie to nigdy wcześniej nie widziałam Madonny i nie dotykałam jej. Na planie czułam jej obecność. Choć normalnie nie słucham się ludzi i tego co mi nakazują, to słucham się Madonny. Fajnie jest mieć kogoś kto daje dobre rady i odpowiada na twoje pytania. Madonna jest wizualną artystką, ale też przekazuje naprawdę głebokie przesłanie w swoich piosenkach. Lubię sposób w jaki myśli. Chciałabym wejść jej do głowy. "

Video kręcono przez trzy październikowe dni w kompleksie studyjnym Silvercup w Long Island City w Nowym Jorku. Na reżysera wybrano Paula Huntera, a cały proces powstania klipu dokumnetowało MTV. Znajdziemy w nim wypowiedzi samej Britney i reżysera oraz niektóre ujęcia pokazane z trochę innej perspektywy. Program możecie obejrzeć tutaj i tutaj. Hunter o video:

"Madonna jest ikoną wcześniejszego pokolenia, a Britney nowego. W tym momencie była na szczycie, więc to było wyzwanie połączyć razem te dwa światy. Chciałem, żeby to była jak gra w kotka i myszkę oraz i coś w rodzaju gry wstępnej pomiędzy Britney i Madonną.  Chciałem przedstawić przeciwieństwa: Britney w czerwni, Madonna w bieli. A na końcu widzimy rodzaj gry wokół łóżka... i myślisz, że zajdzie to dalej i coś szalonego się wydarzy."

Po paru latach w popularnym serialu Glee w odcinku poświęconym Britney nie mogło zabraknąć Me Against The Music. Serialowe Santana Lopez (Naya Rivera) i Brittany S. Pierce (Heather Morris) zaprezentowały swoją wersję nie tylko utworu, ale i teledysku. Udało im się niemalże dokładnie odwzrorować video! Z małą różnicą: w ostatniej scenie to nie Santana zostaje przyparta do ściany przez Brittany, lecz Brittany przez... prawdziwą Britney Spears! Video możecie obejrzeć tutaj.

alt

Na datę premiery singla wybrano 14 października, jednak Britney już wcześniej rozpoczęła promocję kawałka, jak i samego utworu. Pierwszym występem był ten na meczu NFL, a oprócz nowego singla w solowej wersji, Brit zaprezentowała ...Baby One More Time i I'm A Slave 4 U. Na sekretnym pokazie w klubie Rain w Las Vegas, gdzie dodatkowo usłyszeć można było premierowo Breathe On Me, a w nowym singlu również "zagubił się" wokal Madonny. Najbardziej znany występ z Me Against The Music to ten na American Music Awards, a osobiście nasz ulubiony. Kolejne występy z utworem już bardziej nawiązywały, sczególnie strojem, do teledysku, a do najważniejszych z nich należy wymienić: ABC Special (czysta perfekcja!), CD:UK oraz TRL, gdzie Brit zaprezentowała również niedoszły singiel (I Got That) Boom Boom. Co pewnie Was zaskoczy, Brit często śpiewała nowy hit prawie całkowicie na żywo i wcale nie szło jej tak źle. Niestety nie doczekaliśmy się wspólnego występu obu pań z utworem, a szkoda, bo wierzymy, że na pewno wyszło by niesamowicie. Solowy performance z piosenką mogliśmy podziwiać za to na czterech trasach Brit: The Onyx Hotel Tour, gdzie utwór kończył naszą wizytę w niezwykłym hotelu, The Circus Starring w klimacie Bollywood oraz niedawnych Live In Concert i Piece Of Me Tour. Występy z dwóch ostatnich tras nie różniły się od tych z rezydentury Piece Of Me w Las Vegas: te same ruchome ściany, ta sama choreografia i ten sam playback. Ciekawie wypadł zeszłoroczny występ w Manili, otóż fani postanowili uzupełnić brakujący fragment piosenki - czyli zwrotkę Madonny - i sami ją zaśpiewali!

Mimo takiej promocji piosenka dotarła jedynie do 35 miejsca na Billboard Hot 100. Był to najsłabszy wynik Britney jeśli chodzi o pierwszy singiel, a w porównaniu do ...Baby One More Time czy Oops!... I Did It Again wypada to naprawdę źle. Śpieszymy tu jednak z wyjaśnieniami dlaczego to mogło się stać i chcemy przy tym usprawiedliwić i Britney i Madonnę, że nie jest to ich wina czy wina słabej promocji, jak to czasem bywało. Winę w tym przypadku ponoszą stacje radiowe czy bardziej ich zarządcy, które zbanowały obie piosenkarki w USA. Dlaczego? Britney po zerwaniu ze swoim słodkim wizerunkiem, choć została dobrze przyjęta przez fanów, szczególnie tych starszych to jednak nie koniecznie spodobało się to stacjon radiowym wolącym komercyjny plastikowy pop. Z tego powodu single z ery Britney nie osiągnęły spektakularnych sukcesów na listach przebojów. Miało się to zmienić z nadejściem In The Zone, dlatego wytwórni tak bardzo zależało na wyborze hitowego singla. Jednak w tym przypadku udział Madonny raczej pogorszył sprawę. Wcześniej w 2003 przygotowywała się ona do wydania swojego dziewiątego albumu American Life. Pierwszym singlem została tytułowa piosenka, która całkiem nieźle sobie radziła dopóki nie wydano "antyamerykańskiego" teledysku. Pokazano w nim sceny krytykujące wojnę w Iraku, prezydenturę prezydenta Busha czy samo nastawienie Amerykanów do życia. Jego przesłanie tak mocno uderzyło w Amerykę, że nawet mimo wycofania oryginalnej wersji, nowa Madonna została usunięta z radia, a kolejne single z albumu również nie odniosły sukcesu. Może Królowa Popu po cichu liczyła, że duet z tak popularną gwiazdą jak Britney przywróci ją na szczyt Billboardu, jednak wyszło jak wyszło. Na szczęście pozostała cześć świata zdecydowanie chętniej puszczała obie artystki i Me Against The Music dotarł do Top 10 w prawie 20 państwach, osiągając szczyt notować w Australii, Danii, Irlandii, Hiszpanii i na Węgrzech. Również na European Hot 100 i US Dance Club Songs udało mu sie dotrzeć do 1 pozycji.

alt

Przez sukcesy w radiach piosenka zdobyła platynowy certyfikat w Australii i złoty w Norwegii. Na Billboard Music Awards 2004 piosenka została Tanecznym Singlem Roku. Oprócz tego MATM nie otrzymało żadnych innych nagród czy nawet nominacji co my uważamy za trochę niesprawiedliwe, szczególnie, że piosenka sama w sobie jest bardzo dobra. Utwór został jednak doceniony w ostatnim zestawieniu Najlepszych Kobiecych Duetów Ostatnich 20 lat zajmując 15. miejsce. Mimo, że nie wszyscy znają, nie wszyscy kojarzą, to jednak duet Britney i Madonny miał swój wpływ na popkulturę i przede wszystkim ukazanie kobiecej współpracy. A ich słynny pocałunek oraz zachowanie w teledysku było wyrazem wsparcia dla społeczności LGBT i pokazaniem, że biseuksualizm czy homoseksualizm nie jest niczym złym. Obie gwiazdy bardziej utwierdziły swoją pozycję jako "gejowskie ikony." Dlatego mimo wszystkich powodzeń i niepowodzeń uważamy, że Me Against The Music było najlepszym wyborem na pierwszy singiel z albumu. To właśnie od niego wzięła się sama nazwa płyty: It's like a competition, me against the beat , I wanna get in the zone. Przecież nie ma też lepszej piosenki do wprowadzenia "w strefę" Britney :D

 
Wielki powrót Britney Spears - 10 urodziny WOMANIZER
Wpisany przez Hinami   

altWydarzenia z lat 2007/2008 odcisnęły ogromne piętno na Britney Spears. Załamanie nerwowe, ogolenie głowy, a potem odebranie praw do własnych dzieci i przewiezienie do szpitala na oczach całego świata. W międzyczasie gwiazda wydała album Blackout jednak więcej osób śmiało się z jej "powrotu" niż jej kibicowało. Piosenkarce wróżono koniec kariery czy nawet życia. Na początku 2008 sąd ustanowił nad nią kuratelę.... i tu właśnie mogłaby zakończyć się historia jednej z najsłynniejszych gwiazd muzyki popularnej. Mogłaby, jednak Britney zebrała w sobie tyle siły, by, przede wszystkim dla swoich dzieci, walczyć do końca. We wrześniu 2008 roku przyszedł czas na powrót. Nie byle jaki - największy comeback w historii.

Jednak nim do tego doszło Britney odpoczywała w domu z dala od paparazzi czy mediów. Nie chodziła już na imprezy, nie wywoływała skandali, skupiła się na powrocie do zdrowia i sczupłej figury sprzed lat. By świat jednak o niej nie zapomniał co jakiś czas dawała o sobie znać. I tak w marcu 2008 wylądowała na ekranach telewizorów grając rolę Abby w serialu Jak Poznałem Waszą Matkę. W maju gwiazda wybrała się na imprezę urodzinowa Christiana Audigiera, gdzie powstały słynne zdjęcia Neyde. Później działania Britney wróciły na muzyczne tory - zaproszona przez Madonnę gwiazda nagrała video wyświetlane na trasie Sticky & Sweet. Nagranie przedstawiało Brit uwięzioną w windzie, a do piosenki Królowej Popu Human Nature wkradły się słowa It’s Britney, bitch. Madonna w ten sposób wyraziła wsparcie dla Britney po załamaniu nerwowym. W tym czasie Brit miała również zamiar nagrywać teledysk do utworu Radar, jednak plany zaniechano i zdecydowano się zająć przygotowaniem nowego materiału. Gwiazda nagrała też sceny do video When I Grow Up, które swoją drogą zostało stworzone dla Britney, Pussycat Dolls. Z niewiadomego powodu artystkę wycięto. Jednak comeback (nie mówcie Britney, że używamy tego słowa, ona nie lubi :P) nadchodził wielkimi krokami, a gwiazda postanowiła cały ten proces pokazać przed kamerami w dokumencie For The Record. Wyjaśniła również swoje zachowanie w ostatnich latach oraz to jak czuje się w tym momencie jednocześnie snując plany na przyszłość.

alt

I wreszcie mamy dzień 7 września 2008 i cała Ameryka zasiada przed ekrany i włącza MTV. Fani Britney Spears są jednak najbardziej podekscytowani - tej nocy na galę Video Music Awards przybyć ma ich idolka, a według niektórych plotek nawet wystąpić. Mówiono, że z utworem Mannequin. Przypuszczenia te powstały stąd, że Brit ćwiczyła układ do tej piosenki, a video znalazło się w internecie, jednak nigdy w swojej karierze nie wykonała tej choreografii na scenie, a występ z utworem podczas europejskiej części trasy wyglada mniej spektakularnie. Mówi się, że Mannequin miało być pierwszym single z nowego albumu - albo według niektórych - reedycji Blackoutu... Mimo braku występu tej nocy gwieździe udało się zatrzeć niesmak po ubiegłorocznym show z Gimme More i swoimi dodatkowymi kilogramami w roli głównej. Teraz wszystko wyglądało odwrotnie - ubrana w srebrną sukienkę, uśmiechnięta i odświeżona Britney wchodzi na galę i odbiera nagrodę za Najlepszy Kobiecy Teledysk Roku. Najlepszego Teledysku Pop - znów Britney. Najważniejszą nagrodę, Teledysk Roku również zgarnia Britney. Moment odbierania nagród za video Piece Of Me zapisał się w historii i po tym już nikt nie miał wątpliwości - Britney Spears powraca i to w wielkim stylu.

I tu zaczynają docierać informacje o nowym albumie Circus, którego premiera ma odbyć się w grudniu. Britney zaczęła pracę nad nim latem, a sesje nagraniowe odbywały się do września. Właśnie w tym miesiącu Britney spotkała się w studiu, by razem z grupą The Outsyders stworzyć jedną z najbardziej kultowych piosenek w jej całej karierze. W przeciwieństwie do innych utworów z albumu, tu Britney nie zaprezentowała swojego teksciarskiego talentu, a i tekstem i produkcją zajęli się Nikesha Briscoe i Rafael Akinyemi. Był to producencki debiut zespołu, którzy potem, mimo wielkiego sukcesu singla, nie stali się bardzo rozchwytywani i mieli udział jedynie w kilku projektach. Co ciekawe niektórzy słyszą podobieństwo utworu do Ooh Ooh Baby z albumu Blackout... Czy według Was te piosenki są podobne czy to tylko takie wrażenie? Na pewno różnią się lyricznie: Womanizer opowiada o niczym innym jak facetach, którzy oszukują swoje dziewczyny. Podobnie jak w każdej "cyrkowej" piosence i tu dostrzegamy nawiązanie do ostatnich burzliwych lat życia Britney, a piosenka skierowana jest do jej byłego męża Kevina Federline'a, który w swoim związku za bardzo wierny nie był i tym nagrabił sobie u Britney... która z klasą mu to wypomniała.

"Womanizer jest jedną z moich ulubionych piosenek z Circus obok Kill The Lights, podbudowuje kobiety. Womanizer po prostu mówi "Wiemy co wyprawiasz." To hymn dziewczyn, dlatego go lubię. Mam nadzieję, że fani również zobaczą to w ten sposób. Uwielbiam bit piosenki i ludzi, którzy ją stworzyli."

Pod koniec września jedna ze stacji radiowych puściła 40-sekundowy fragment utworu swoim słuchaczom, przyczyniając się do wycieku utworu do sieci. Część była zachwycowana, inna jednak zawiedzona wtórnością piosenki. Zdecydowano się nagrać i zmiksować kawałek ponownie. Przesunięto więc radiową premierę na 26 września, a sprzedaż rozpoczęto 3 października 2008 roku.

alt

Comeback do stacji radiowych oznaczał również, że piosenkarka musi powrócić do świetnych teledysków, które w swoich starych czasach miała najlepsze. Bądźmy szczerzy: te towarzyszące albumowi Blackout niestety takie już nie były - marny taniec na rurze w Gimme More i animowane Break To Ice nie usatysfakcjonowały fanów, jedynie Piece Of Me okazał się lepszy, ale nadal brakowało tego "czegoś" co kochaliśmy w starej Britney. I "to coś" miało powrócić w video do Womanizer. Na reżysera wybrano Josepha Kahna odpowiedzialnego za kultowe teledyski Stronger i Toxic. Zupełnie nowa ekipa tancerzy ułożyła układ do piosenki, który miał pojawić się w klipie, a fragment próby pokazano w For The Record. Pomysłodawczynią fabuły była za to sama Britney:

"Mam pomysł na video: jest jak drugie Toxic, ale lepsze. Bawię się moim facetem, w pierwszej scenie mam czerwone włosy, a potem zmieniam się w inne kobiety, ale to nadal ja. On myśli, że to różne dziewczyny i z każdą z nich zdradza mnie - swoją partnerkę."

Scenariusz trochę zmodyfikowano, ale sens pozostał ten sam - Britney gra różne dziewczyny, by na końcu pokazać swojemu facetowi, że to ona była każdą z tych postaci. I tak oto mamy Brit seksowną sekretarkę w czarnym bobie, czerwonowłosą kelnerkę i panią szofer prowadzącą limuzynę... czarnymi obcasami. Największe poruszenie wywałała jednak scena z całkowicie nagą gwiazdą w saunie. Było to oczywiście zamierzone by wzbudzić większe zainteresowanie klipem. Dostępne mamy więc dwie wersje video: ocenzurowaną puszcząną w telewizji i reżyserską, gdzie ilość pary w saunie jest o wiele mniejsza ;). Oprócz cieszących oczy ujęć w klipie znajdziemy sceny mające ukryte znaczenie. Tak na przykład na początku Brit serwuje swojej miłości smażone jajka na śniadanie. Jajko jest symbolem trwałego związku i ślubu, ale jak nie smakuje to znaczy, że będą kłopoty. Britney więc już na początku testuje swojego partnera. Potem odwiedza go w pracy jako "nowa sekretarka," a on zaczyna ją podrywać. Widocznie nie zauważył kłódki na jej spódnicy oznaczającej, że ta już jest zajęta. Jako kelnerka ma na sobie pełno tatuaży, a jeden z nich to napis Womanizer, który powinien mu przypomnieć, że naprawde nie jest nikim więcej niż zwykłym kobieciarzem. Nawet zjedzona przez nią wiśnia nie znalazłą się tu przypadkowo, jednak znaczeń w tym wypadku może być tyle, że sami musicie się na coś zdecydować. W video nie mogło jednak zabraknąć tytulowego kobieciarza towarzyszącego piosenkarce. Tym razem zaproszono modela, a jak się okzauje teraz i malarza (zobacz jego prace tutaj), Brandona Stoughtona. Na miejsce kręcenia wybrano restaurację Takami Sushi & Robata oraz Elevate Louge na 21 piętrze wieżowca w Los Angeles. Kulisy również przedstawiono w dokumencie.

alt

Wszyscy jednak z niecierpliwością czekali na powrót Britney na scenę. Pierwszy publiczny występ od Video Music Awards 2007 miał miejsce 6 listopada 2008 na Sticky & Sweet Tour Madonny. Britney zaskoczyła publikę wchodząc na scenę podczas utworu Human Nature. Okazało się, że wywołała nawet większą sensjację niż Justin Timberlake, który wpadł zaśpiewać 4 minutes. Wraz z Bambi Awards nadszedł wreszcie czas na pierwszy własny występ Britney z Womanizer. W cyrkowej aranżacji Brit zachwyciła publikę, a początek utworu wykonała na żywo. Niektórym jednak nie przypadł do gustu strój Britney, który według nich za bardzo przypominał kostium Królowej Popu z wyżej wspomnianej trasy... Przy okazji Britney odebrała nagrodę dla Międzynarodowej Popowej Artystki Roku. Po wizycie w Niemczech Brit wybrała się do Francji i zaprezentowała swój nowy hit w Star Academy. Potem Britney pierwszy raz w karierze odwiedziła brytyjski X-Factor, na jej występ spadła jednak częściowa krytyka, a to przez playback, który dla samych uczestników jest zakazany. W Good Morning America dodatkowo wykonała jeszcze Circus, a ponieważ był to dzień jej 27 urodzin, na scenę wjechał tort. Robienie go zajęło ponad 60 godzin, a dodatkowo piosenkarka została obsypana życzeniami. W grudniu Britney zajrzała jeszcze do japońskich programów NTV i Hey Hey Hey.

W marcu 2009 Britney wyruszuła w swoją pierwszą od pięciu lat trasę koncertową The Circus Starring: Britney Spears. Nie mogło zabraknąć tam Womanizer, który został piosenką kończącą całe show. Artytska wcieliła się w rolę seksownej policjantki, a strój zapisał się wszystkim w pamięci. Hit z 2008 powracił później przy okazji Femme Fatale Tour oraz obu odsłon rezydentury w Las Vegas. Podczas Live In Concert i Piece Of Me Tour również się pojawił, jednak występ nie równił się od tych prezentowanych w Mieście Grzechu. W 2016, podczas promocji płyty Glory, na każdym z odwiedzonych przez nią festiwalu Brit również dorzucała performance z piosenką, pojawiła się ona też na Billboard Music Awards obok innych wielkich hitów gwiazdy. Który występ z Womanizer należy do Waszych ulubionych?

alt

Oczywiście takiemu hitowi nie można odmówić wpływu na muzykę pop i samą Britney. Po premierze utworu gwiazda była przedstawiana jako feministka zyskując przez to nowych fanów. Także starzy, którzy na czas załamania ją opuścili, jesienią 2008 powrócili. Brit była na samym szczycie, a sukces piosenki doprowadził do debiutu albumu Circus na szczycie Billboard 200. Wszystkie piosenkarki i nowe gwiazdy, które w czasie muzycznej przerwy Britney, w tym Rihanna, Lady Gaga, Katy Perry i Taylor Swift, zadebiutowały i chciały walczyć o tytuł Księżniczki Popu, mogły zacząć się bać. Po oficjalnej premierze singla fani i krytycy byli zachwyceni, wróżąc piosence ogromny sukces. Początkowo było jednak odwrotnie - w pierwszym tygodniu Womanizer zadebiutował na zaledwie 96. pozycji na Billboard Hot 100... by tydzień później pobić rekord listy w kategorii największego "skoku" aż o 96 oczek w górę i dotrzeć na sam szczyt. W ciągu trwającej dekadę kariery Britney był to dopiero jej drugi numer jeden. 9 lat wcześniej, w styczniu 1999, na szczyt tej samej listy dotarł jej debiutancki singiel ...Baby One More Time (nasz artykuł o nim przeczytasz tutaj). Piosenka zdobyła szczyt notowań w 10 innych państwach, jak również na European Hot 100 Singles, a w każdym z europejskich państw dotarł do pierwszej dziesiątki. Stał się również kolejnym światowym singlem Britney numer jeden i trzecią najlepiej sprzedająco się piosenką gwiazdy - ponad 7 milionów osób nabyło go do dziś, a lepiej poradziły sobie tylko inne klasyki ...Baby One More Time (10 milionów) i Scream & Shout (prawie 9 milionów). Singiel pokrył sie platyną w Danii i Australii oraz złotem w Wielkiej Brytanii, Nowej Zelandii, Szwecji, Hiszpanii, Belgii oraz Finlandii. Ogromny sukces Womanizer przywrócił Britney na sam szczyt i dla samej piosenkarki zapewne był to szok.

Po ogromnym sukcesie piosenki w stacjach radiowych i telewizjach muzycznych (Womanizer był najczęśniej wyświetlanym klipem na MTV) łatwo można było się domyślić, że zgarnie mnóstwo nagród i nominacji. Piosenka została nominowana do Grammy 2010 jako Najlepsze Nagranie Taneczne, czyli to samo co pięć lat wcześniej wygrał Toxic. Niestety tym razem nie udało się powtórzyć tego sukcesu, a nagrodę zamiast Britney zgarnęła Lady Gaga za Poker Face. Za to Womanizer dostało najważniejszą polską nagrodę muzyczną - Fryderyka - dla Cyfrowej Zagranicznej Piosenki Roku. Na International Dance Music Awards skończyło się niestety tylko na dwóch nominacjach - dla teledysku i piosenki pop-dance. Na Video Music Awards 2009 niestety Britney zabrakło, ale Womanizer już nie brakowało wśród nagrodzonych, a teledysk został Najlepszym Video Pop, dodatkowo zgarniając nominację dla Teledysku Roku. Klip nie zdobył również nagród na Myx Music Award i MuchMusic Video Awards, za to został doceniony na NRJ Music Award.

Womanizer to bezaprzeczalnie najlepsza "powrotowa" piosenka w historii. Pamiętajmy, że historia Britney mogła skończyć się inaczej; Tyle razy słyszy się wiadomości o wielkich gwiazdach, którzy przez alkohol czy narkotyki kończą życie bądź karierę. Dzięki Womanizer Księżniczka Popu pokazała, że jest silniejsza od innych i odbiła się od dna. Podziwiamy Britney za to co udało jej się osiągnąć w 2008 roku i mamy nadzieję, że uda jej się powtórzyć ten sukces z nowym dziesiątym albumem studyjnym. Życzymy jej by więcej nie musiała do nas powracać - lecz była z nami cały czas, oczywiście taka szczęśliwa jak dekadę temu.

 
Britney Spears w programie Ellen DeGeneres Show!
Wpisany przez amyseeker   

"Wielki dzień podczas mojego jutrzejszego show" napisała znana wszystkim prezenterka telewizyjna Ellen DeGeneres dołączając, za pośrednictwem mediów społecznościowych, fotografię wykonaną w towarzystwie Britney Spears i Ryana Goslinga. Wszystko więc wskazuje na to, że oboje pojawią się już jutro w programie The Ellen DeGeneres Show transmitowanym przez stację NBC. Warto wspomnieć, że piosenkarka i kanadyjski aktor ostatni raz wspólnie w telewizji wystąpili 25 lat temu w Klubie Myszki Miki, gdzie tak naprawdę rozpoczęła się ich kariera. Wspólne zdjęcie udostępnione przez Ellen w pełnym rozmiarze znajdziecie w naszej galerii!

Aktualizacja: W sieci pojawiło się już nagranie z programu! Britney przyszła z ogłoszeniem, że ma... ważne ogłoszenie, które pojawi się na kanale Ellen 18 października. Spodziewacie sie czegoś konkretnego? Fani obstawiają, że będzie to zapowiedź nowej rezydentury w Las Vegas, nowej muzyki, perfum czy nawet ciąży i zaręczyn.

alt

 
Dwie dekady z Britney Spears - 20-lecie ...BABY ONE MORE TIME
Wpisany przez Hinami   

altJaka jest najważniejsza piosenka w karierze Britney Spears? A jaki jest najbardziej kultowy utwór w historii popu? Najlepszy debiutancki singiel? Spora część fanów Księżniczki Popu odpowie jednogłośnie ...Baby One More Time. Nic w tym dziwnego, bo chyba nie ma na tym świecie osoby, której ten tytuł nic nie mówi. Przecież własnie od tej piosenki zaczęła się kariera jednej z największych legend muzyki popularnej. Trzy tajemnicze kropeczki przed tytułem, ten bit i charakterystyczny głos Britney połączone w jedno stworzyły jedyny w swoim rodzaju utwór, który najlepiej kojarzy nam się z końcówką lat 90-tych, nastoletnimi gwiazdami czy nawet samą Brit. Hit miał niesamowity wpływ na muzykę i popkulturę końca XX wieku, a ze skromnej dziewczyny z Luizjany uczynił jedną z największych gwiazd tamtych czasów. I pomyśleć, że to wszystko nie stałoby się, gdyby piosenki nie odrzucił zespół TLC... A wszystko, czego (jeszcze) nie wiecie, o ...Baby One More Time w dalszej części artykułu.

Jest rok 1997, gdy młodziutka Britney Spears po paru latach przerwy postanawia powrócić do showbiznesu. Już kilka lat wcześniej razem z Justinem Timberlake'em i Christiną Aguilerą występowała w popularnym programie Klub Myszki Mickey, gdzie mogła popisać się swoim wokalnym talentem. Latem 1997 roku, 15-letnia Brit wraz z mamą Lynne wybrała się do Nowego Jorku na przesłuchania do trzech wytwórni - Epic Records, Mercury i Jive - jednak ich efekt nie był tak spektakularny, jak oczekiwano. Jeden z szefów tej pierwszej, Michael Caplan, wyznał, że Britney zjawiła się w pokoju, wyćwierkała I Will Always Love You Whitney Houston, a on nie mógł się doczekać końca tego występu. Stwierdził, że ani głos, ani ogólna prezencja przyszłej gwiazdy nie miały w sobie nic szczególnego, i dlatego odpuścili. Na kolejnym przystanku nie było wcale lepiej, więc zostało tylko Jive. Steve Lunt pracujący dla tejże wytwórni wspomniał pewnego razu o tym.

"Britney starała się brzmieć jak Toni Braxton, co działało na jej niekorzyść, bo śpiewała o wiele niżej niż, ze swoimi możliwościami, powinna. Były momenty, kiedy brzmiała po prostu okropnie. Wyższe dźwięki były jednak bardzo dziewczęce, co brzmiało naprawdę zachęcająco". Mimo zdecydowanych braków w wokalu Britney, Lunt wziął pod uwagę wspomniany przez niego czynnik i zauważył coś, co potem stało się integralną częścią marki Spears. "Śpiewając charakterystycznie wywracała oczami i pamiętam, jak pomyślałem: 'to bardzo dziwne, ale w teledysku wyglądałoby naprawdę fajnie'. [Uwodziła spojrzeniem] trochę tak, jakby połączyć oldschoolowy kościół ze współczesnym erotyzmem."

alt

Gdy kontrakt w końcu podpisano, początkowo Britney była w dziewczęcym zespole Innocense razem z Danay Ferrer, Mandy Ashford, Nikki DeLoach i Amandą Laton. Długo jednak tam nie pobyła, ponieważ postawiono na solową karierę przyszłej supergwiazdy. By jednak coś zaczęło się dziać potrzebny był hit i to nie byle jaki!

W tym samym czasie szwedzki producent Max Martin wraz z Ramim Yacoubem stworzyli utwór Hit Me Baby (One More Time). Bardzo typowy, niby nic szczególnego, ot tak kolejna piosenka o zerwaniu i tęsknocie do byłego chłopaka. Martin, autor słów, zaoferował go najpierw grupie TLC, która stanowczo odmówiła przez tytuł i tekst. Piosenka mogła trafić również do zepsołu Backstreet Boys czy piosenkarki Robyn. Simon Cowell chciał, by piosenka była śpiewana przez jego nowy boysband Five. Ostatecznie Max Martin zaproponował utwór nowej wokalistce Britney Spears, która i tak nie miała nic do stracenia, więc nie zważając na kontrowersyjny tytuł, przyjęła piosenkę. Z resztą, jak sama powiedziała, od początku wiedziała, że tzw. "Baby" będzie wielkim hitem. Wróćmy jednak do samej słynnej frazy hit me baby one more time. Osoby, które znają angielski oraz oczywiście amerykańscy słuchacze, pewnie gdy pierwszy raz usłyszeli piosenkę, zastanawiali się dlaczego nastolatka błaga swojego ukochanego, by ten uderzył ją jeszcze raz. Oczywiście na pierwsze skojarzenie nasuwa się sadomasochizm, który zdecydowanie nie pasuje do uroczej 16-latki. Utwór wzbudził przez to niemałe kontrowersje, czy jednak taki był zamiar jej twórców? Choć przyniosło to zdecydowanie większy rozgłos, nie z taką myślą słowa hit użyli Max i Rami. W swojej książce Song Machine: Inside The Hit Factory amerykański dziennikarz John Seabrook wyjaśnił tę kwestię:

"Martin i Rami myśleli, że "hit" jest nowym młodzieżowym slangiem używanym na "call me" (zadzwoń do mnie, zawołaj mnie)."

Sama Britney jednak zrozumiała ich błąd i prawdziwe przesłanie piosenki, które wyjaśniła nam w wywiadzie dla Rolling Stone z 1999:

"Tutaj nie chodzi o fizyczne uderzenie. W zasadzie to po prostu oznacza, że chcę, aby obiekt mojej sympatii dał mi znak [że jest mną zainteresowany]. Moim zdaniem sposób, w jaki ludzie zinterpretowali ten tekst jest dość zabawny."

alt

Piosenkę nagrano w Cheiron Studios w Sztokholmie. Britney wyjechała do Szwecji we wrześniu 1997, by właśnie tam zarejestrować większość materiału na swój debiutancki album. Jak sama wyznała w nagraniu dokumentującym powstanie albumu, przez 10 dni pobytu w ogóle nie miała okazji wyjść pozwiedzać ze względu na bardzo napięty grafik i ogromną ilość zajęć. W filmie wyznała, iż uwielbia popową muzykę i to właśnie ten rodzaj chce tworzyć oraz stwierdziła, że współpraca z producentem jej albumu Maxem Martinem jest po prostu świetna. Wypowiedziała się na temat kilku piosenek z płyty, w tym o tytułowym ...Baby One More Time:

"To naprawdę czadowa piosenka. Każdy może ją śpiewać samemu, a śpiewananie jej sprawia dużo frajdy."

Utwór wybrano na pierwszy singiel i jeszcze przed oficjalnym wydaniem rozpoczęto jego promocję; Prawdopodobnie pierwszym występem z Baby jest pokaz przed najważniejszymi osobami z wytwórni fonograficznej mający miejsce w Singapurze, prawdopodnie na początku 1998 roku. Britney wykonała tam również Sometimes i You Got It All, które początkowo miało znaleźć się na debiutanckim krążku artystki. Swoją drogą pierwszy album miał ujrzeć światło dzienne w tym samym roku i nazywać się po prostu Britney Spears. Plany jednak zmieniono, ale o tym więcej przy okazji urodzin płyty w styczniu ;) Wracając do promocji; jeszcze przed oficjalnym wydaniem utworu, Britney wyruszyła w mini-trasę L'Oreal Hair Zone Mall Tour grając w... supermarketach na terenie Stanów Zjednoczonym. Dzięki niej ludzie mogli poznać materiał z debiutanckiej płyty przyszłej gwiazdy, a później słysząc w radio "Baby", pomyśleć: "Ja przeciesz skąś to znam!" Na szczęście dla fanów darzących sentymentem "starą" Brit zachowało się nagranie występów z tej "trasy." Mimo braku efektów specjalnych czy kilkunastu tancerzy, Britney zachwyca i pokazuje to w czym później zakochała się cała Ameryka - słodycz, naturalność oraz niesamowite ruchy i charakter. Warto dodać, że gwiazda tańcząc wciąż śpiewała na żywo, pokazując, że wcale nie jest to niemożliwe.

Do przyszłego wielkiego hitu potrzebny był również hitowy teledysk. Wytwórnia piosenkarki wpadła wtedy na "świetny" pomysł stworzenia rysunkowego video, w którym Britney miała wcielic się w postać... żółtego Power Rangersa. Brit ponoć zareagowała płaczem mówiąć "O mój Boże, nie mogę tego zrobić!" I nie zrobiła...

alt

Zdjęcia do teledysku z prawdziwego zdarzenia nakręcono w Venice High School, szkole znanej z musicalu Grease. Video powstało w sierpniu 1998, a reżyserię powierzono Nigelowi Dickowi, który pracował później nad (You Drive Me) Crazy, Sometimes czy Oops!... I Did It Again. Podczas pracy oprócz znanych nam scen powstała jeszcze jedna, kiedy to Brit w rytm całej piosenki tańczy na dworze. Dostępna jest również niepocięta wersja choreografii na szkolnym korytarzu. Jeśli nie macie dość tańczącej Britney istnieje również video z prób, gdzie artystka tańczy nawet bardziej energincznie niż w video czy na występach.

Autorką koncepcji teledysku jest sama Britney. W klipie oprócz gwiazdy i tancerzy wystąpiła również asystentka Brit - Felicia Culotta, a chłopak, w stronę którego Britney rzuca w pewnym momencie zakochane, stęsknione spojrzenie, to jej kuzyn Chad.

"Teledysk ma miejsce w szkole i to właśnie był mój pomysł. Trochę dzieje się też poza szkołą, bo wiadomo, że dzieciaki nie mogą się doczekać, by z niej wyjść. Pomyślałam, że to będzie naprawdę bardzo fajne. Lekcja, gdy wszyscy chcą już wyjść i jak w każdej szkole, spotkać się na parkingu, porozmawiać, poplotkować z przyjaciółmi. Na przerwie rozmawiasz o chłopkau, który nie chcesz, by z tobą zrywał, lecz by wrócił do ciebie. Dodając do teledysku taniec, wszystko nabrało energii i stało się na serio fajne."

Fabuły klipu chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, gdyż odbiła już swoje piętno w popkulturze. Do historii przeszedł również przerobiony, seksowny, katolicki mundurek. Co ciekawe Nigel Dick początkowo planował, by "odziać" Britney w jeansy i t-shirt. Gwiazda nie była wcale zachwycona tym pomysłem, więc poszłam do Kmartu i na szybko kupiła nowy strój. Nie kosztował on więcej niż 17 dolarów. Choć dzisiaj outfit wygląda dosyć niewinnie, pod koniec lat 90-tych wywołał niemały skandal, a wszystko przez odsłoniety brzuch 16-letniej artystki. Oburzeni byli rodzice, którzy uważali, że taki strój stanowi nieodpowiedni wzór dla ich dzieci. Samym nastolatkom, wbrew woli rodziców, spodobał się pomysł Britney, która w swoich kolejnych teledyskach czy na występach chętnie pokazywała pępek. Tak właśnie gwiazda wpłynęła na styl przełomu XX i XXI wieku przywracając modę na crop topy.

"Strój na początku wyglądał trochę zbyt głupio, więc pomyślałam, czemu by nie podwiązać koszuli, co wyglądało uroczo. Właśnie, ja tylko podwiązałam koszulkę! Pod spodem miałam sportowy stanik. Jasne, ubrałam też zakolanówki, ale to nic szokującego - teraz jest taka moda. Zwróciliście uwagę na to, ilu ludzi nosi stringi w programach MTV?"

alt

Wiele gwiazd wyraziło swoją miłość do ...Baby One More Time, w tym sama Britney. Mimo, iż w ostatnich latach artystka przyznała, iż występy z debiutanckim singlem stają się powoli nużące, jest to wciąż jeden z jej ulubionych utworów w karierze obok Toxic i He About To Lose Me. Jednak nie tylko dlatego, że go lubi, mamy okazję zobaczyć występ z nim na każdej z tras wokalistki. Fani chyba nie wyobrażają sobie pójść na koncert Brit i nie usłyszeć słynnego "Oh baby, baby." Podczas pierwszych trzech tournee gwiazdy - ...Baby One More Time Tour (przeczytaj więcej o nim TUTAJ), Crazy 2K Tour i Oops!... I Did It Again Tour - otrzymywaliśmy taneczne występy, a w przypadku pierwszej i trzeciej trasy, dodatkowo nawiązujące do szkolnego teledysku. Na Dream Within A Dream Tour Brit jednak trochę zmieniła koncepcję i kończąc każdy koncert wykonywała Baby w strugach deszczu ubrana w kryształowy biustonosz od Victoria's Secret. Na Onyx Hotel dostaliśmy jeszcze seksowniejszy performance z piosenką, gdzie Brit wykonała ją w wolniejszej wersji "kabaretowej." Artystka nie zapomniała o niej również podczas mini trasy po klubach The M + M's Tour. Na trasie The Circus Starring również nie mogło zabraknąć tego hitu. Podczas kolejnego tournee nasza Femme Fatale połączyła występ z Baby z hitem S&M. Podczas zarówno pierwszej jak i drugiej odsłony rezydentury w Las Vegas, ale i również dwóch ostatnich tras Live In Concert oraz Piece Of Me Tour, Britney wykonywała swój pierwszy hit, mieszając go razem z Oops!... I Did It Again w nieco mrocznej aranżacji sceny. Niestety Brit od wielu lat nie śpiewała tej piosenki na żywo, ani nie nagrała nowych wokali, przez co jej głos wyjątkowo nie pasował do jej starszej już osoby...

Przez te wszystkie występy ...Baby One More Time jest najbardziej promowaną piosenką w całej karierze Britney. Oprócz wielu, wielu, wielu telewizyjnych programów podczas promocji utworu Britney odwiedziała również chyba wszystkie najważniejsze rozdania nagród. Pierwszym występem na gali był ten na Kids' Choice Awards of 1999. Później na World Music Awards 1999 oprócz Baby zaśpiewała również cover The Beat Goes On, który znajdziemy również na jej debiutanckim albumie. Jeszcze zanim Britney stała się legendą Video Music Awards, w 1999 wystąpiła tam razem z N*Sync wykonując swoj pierwszy hit oraz zachwycając choreografią. Medley ...Baby One More Time/(You Drive Me) Crazy mogliśmy oglądać za to na Europe Music Awards i Billboard Music Awards w 1999. Jeszcze na początku 2000 roku Brit po raz pierwszy (i dotychczas jedyny) wystąpiła na rozdaniu nagród Grammy, śpiewając swój nowy singiel From The Bottom Of My Broken Heart i obowiązkowo Baby. Britney była wtedy nominowana jako Najlepsza Nowa Artystka, jednak, wbrew oczekiwaniom, nagrodę ostatecznie otrzymała Christina Aguilera. Samo ...Baby One More Time również było nominowane jako Najlepsza Kobieca Piosenka Pop, niestety na nominacji się skończyło.

alt

Pierwszy hit Britney otrzymał jeszcze więcej nominacji do równie prestiżowych nagród, mimo to nie zdobył ich aż tak wiele. Baby może poszczycić się nagrodą za najlepsze video od M6 Awards oraz statuetką MTV Europe Music Awards i Teen Choice Awards za samą piosenkę. Jednak oprócz nagród rzeczowych utwór zdobył też wysokie miejsca we wszelakich zestawieniach. Rolling Stone umieścił go na liście najlepszych popowych piosenek od 1963 na pozycji 25. Blender swierdził, że na to 9 najlepsza piosenka w historii. Piosenka jest też 7 najlepszym popowym utworem lat 90 według VH1. About.com umieścił ją na liście 100 Najlepszych Popowych Piosenek Wszech Czasów. W 2018 Bravo uznało ...Baby One More Time za największy hit od czasu wydania ich pierwszej składanki w 1992.

...Baby One More Time patrząc na wyniki sprzedarzy osiągnęło jeszcze większy sukces. W dzień premiery singiel sprzedał się w nakładzie przekraczającym 500 tysięcy egzemplarzy, zostając jednym z najlepiej sprzedających się singli wszechczasów. Do dzisiaj zdobył już 10 milionów nabywców, w Wielkiej Brytanii jest piątym najlepiej sprzedającym się utworem kobiecym. ...Baby One More Time pokryło się platyną w Australii, Francji, Holandii, Nowej Zelandii, Szwecji, Szwajcarii, Stanach Zjednoczonych i we Włoszech. Na listach przebojów radziło sobie równie dobrze zdobywając szczyt notowań praktycznie wszędzie gdzie było notowane. Na amerykańskiej liście Billboard Hot 100 zadebiutowało na 17. pozycji, czyli tej samej gdzie 18 lat później Make Me....Jednak Baby poradziło sobie o wiele lepiej docierając ostatecznie do szczytu listy i okupując go przez dwa tygodnie. W samym zestawieniu piosenka została na 32 tygodnie, co wśród utworów Brit jest rekordem.

Po tych oszałamiających wynikach definitywnie można stwierdzić, że utwór jest najlepszym debiutem w historii. Żaden inny artysta, dodatkowo w tak młodym wieku, nie osiągnął ze swoim pierwszym utworem takiego sukcesu. Również pierwszy album Brit ustanowił niepobity do dziś rekord najlepiej sprzedającego się debiutanckiego krążka nastoletniego artysty. Jest to też najlepiej sprzedający się kobiecy album w USA. Sama Britney wciąż jest najmłodszą artystką z tak wspaniałymi rekordami. Nie bez powodu więc Britney niemalże od razu stała się idolką wszystkich nastolatek i została okrzyknięta przez media Księżniczką Popu. Nazwisko Spears stało się marką i wzorem perfekcyjnej gwiazdy popu dla takich piosenkarek jak Christina Aguilera, Jessica Simpson czy później Miley Cyrus, Ariana Grande, Selena Gomez. Tak naparwdę u każdej z aktualnie tworzących młodych artystek można dostrzec wpływ Britney na muzykę czy osobę. Nie wyobrażamy sobie jak mógłby wyglądać dzisiejszy przemysł muzyczny, gdyby 20 lat temu nie zabłysnęłą Britney i jej ...Baby One More Time. Mówiąc szczerze nawet nie chcemy sobie tego wyobrażać. Otóż pop bez Britney nie byłby popem tak samo, jak bez Madonny czy Michaela Jacksona. Nieważne, co by teraz robiła czy czego by nie robiła, Spears już jest żyjącą legendą, której wpływu na muzykę i popkulturę odmówić nie można.

alt

20-lecie ...Baby One More Time to także 20-lecie samej kariery Britney Spears. Mamy nadzieję, że nie tylko my, ale także nasza gwiazda cieszy się z tego. O ile tylko będzie jej to sprawiało radość, życzymy kolejnych 20 lat na scenie pełnych sukcesów, przebojów i radości. I oczywiście wydania takiego hitu jak Baby... one more time ;)

Hinami dla BritneySpears.pl

 
Britney Spears wśród 100 najlepszych aktorek wg Billboardu!
Wpisany przez Hinami    piątek, 05 października 2018 13:49   

Crossroads - Dogonić Marzenia - jedyny pełnometrażowy film z udziałem Britney Spears - choć wśród fanów cieszy się popularnością i uwielbieniem, przez krytyków został dosłownie zniszczony, a aktorstwo gwiazdy też nie spotkało się z poklaskiem. Prawdopodobnie przez to nie mogliśmy już więcej zobaczyć Brit na srebrnym ekranie, choć wszyscy wiemy, że aż takiej wielkiej tragedii nie było. Film mimo to osiągnął sukces, a towarzyszące Britney aktorki - Zoe Saldana i Taryn Manning- stały się bardziej znane i potem wystąpiły m.in w "Avatarze" i "Orange Is The New Black." Gdyby nie film nie usłyszelibyśmy też jednej z lepszych ballad Brit, czyli I'm Not A Girl Not Yet A Woman.

Okazuje się, że po 16 latach wystąpienie Britney w Crossroads zostało docenione i znalazło się w najnowszym zestawieniu Billboardu: The 100 Best Acting Performances by Musicians in Movies (100 Najlepszych Ról Filmowych Granych Przez Muzyków). Brit będąc jednak wśród "najlepszych" znalazła się na "najgorszej," setnej pozycji. Wiele miejsc wyżej, w pierwszej dziesiątce, mamy m.in. byłego chłopaka Britney Justina Timberlake'a (10 miejsce za "The Social Network"), Madonnę (6 miejsce za "Ich Własna Liga"), Lady Gagę (4 miejsce za jej najnowszy film "Narodziny Gwiazdy") i na samym szczycie Cher (za nagrodzony Oscarem "Wpływ Księżyca"). Uważacie, że pozycja Britney jest słuszna? Czy może powinna trafić ona parę oczek wyżej?

alt

 
Nowa reklama perfum "Prerogative"!
Wpisany przez Hinami   

Pierwsze w karierze Britney Spears perfumy unisex - Prerogative - doczekały się (kolejnego już) promującego klipu! Trwająca niecałą minutę, nowa reklama zapachu bardziej przypomina teledysk niż spot, a fani, trochę w żartach, trochę na serio, twierdzą, że jest lepsza niż ostatnie teledyski gwiazdy. Oprócz znanych nam scen z ekranami i Britney w czarnym kostiumie, w najnowszym klipie pojawiły się ujęcia z imprezy, które klimatem przypominają videoclip Slumber Party. Reklamę możecie obejrzeć po kliknięciu w poniższy obrazek.

My jesteśmy zachwyceni nowym spotem i nie możemy się doczekać co jeszcze przygotowała dla nas gwiazda. Otóż według zapowiedzi czeka na nas jeszcze więcej! A co Wy myślicie o tej reklamie? Chcielibyście zobaczyć teledysk w takim klimacie?

alt

 
Tinashe mówi o Britney w amerykańskim "Tańcu z Gwiazdami"
Wpisany przez Hinami   

Jak wiecie bądź nie wiecie, Tinashe - znana nam, fanom Britney Spears, głównie z udziału w piosence i teledysku Slumber Party - bierze udział w 27 sezonie amerykańskiego "Tańca z Gwiazdami." Piosenkarka razem z tancerzem Brandonem Armstrongiem świetnie sobie radzą, a w ostatnio emitowanym odcinku mieli okazję zaprezentować cha-chę (przyp. red. - południowoamerykański szybki taniec) i to do nie byle jakiej piosenki! Utworem towarzyszącym im był Circus naszej Britney. Oczywiście przy tej okazji nie mogło obyć się bez wspomnienia o współpracy obu artystek. Tinashe, zapytana o to jak to jest spełnić marzenie wielu dziewczyn i być w teledysku Brit, odpowiedziała: "Szczerze mówiąc Britney jest taką ikoną, jak się wydaje, a ta współpraca z nią wciąż jest jak sen. Chciałabym pójść z nią do domu, iść za nią wszędzie, a nawet być jej psem, po prostu być jak ona. Uwielbiam Britney!" Chcielibyście usłyszeć jeszcze jeden wspólny kawałek dziewczyn? Występ Tinashe możecie obejrzeć TUTAJ.

Britney również pochwaliła się swoimi umiejętnościami tanecznymi, udostępniając nowy filmik na Instagramie. Brit i jej tancerz Willie Gomez zaprezentowali swoją choreograifę do hitu "Chantaje" Shakiry i Malumy. "Zawsze mam tyle frajdy tańcząc z moim przyjacielem!! Jest prawdziwym gentelmanem i sprawia, że czuję się jak dama, tańcząc salsę w szpilkach pierwszy raz w życiu! Uwielbiam go!" - dodała gwiazda. Filmik Brit zauważyła również Shakira, która napisała na Twitterze: "Tak, dajesz Britney! Niesamowita tancerka salsy z ciebie!" A co powiecie na te dwie gwiazdy we wspólnym utworze - i oczywiście - tanecznym występie?

alt

 
#TBT 17 lat "I'm A Slave 4 U"
Wpisany przez Hinami   

altMoże i jestem młoda, ale też mam uczucia. I muszę zrobić to, na co mam ochotę. Więc puść mnie i po prostu posłuchaj - ogłosiła w 2001 Britney Spears. Świat posłuchał i zrozumiał, że Brit nie jest już nastolatką z pomponikami na głowie tańczącą na szkolnym korytarzu. Wydany 24 września 17 lat temu I'm A Slave 4 U, promujący zdecydowanie dojrzalszą niż poprzednie płytę Britney, był właśnie dowodem na to, że sama artystka dłużej uroczą dziewczyną z sąsiedztwa już nie będzie. Choć gwiazda od początku kariery czasami wzbudzała kontrowersje, to jednak zdecydowanie bardziej kojarzona była jako "grzeczna dziewczynka." Niemalże 20-letnia piosenkarka tak dobrze się z tym nie czuła i postanowiła pokazać prawdziwą siebie i zerwać z tym wizerunkiem.

Mimo, że sama piosenka opowiada bardziej o tańcu, oderwaniu się od codzienności i dobrej zabawie, to słowa refrenu - Jestem waszą/twoją niewolnicą. Nie mogę tego powstrzymać, nie umiem tego opanować. Nie mogę temu zaprzeczyć, nie próbuje tego ukrywać. - wyraźnie dają do zrozumienia, że Brit nie chce być już niewolnikiem własnego wizerunku i tym z kim ludzie ją kojarzą, tylko po prostu być sobą. Singiel wraz z występem z wężem na Video Music Awards oraz naprawdę gorącym teledyskiem wzbudził kontrowersje i jest jednym z najbardziej kultowych utworów artystki. A z pewnością zapisał się w historii popkultury jako moment przemiany Britney w pewną siebie i bardziej dojrzałą piosenkarkę. Co ciekawe historia mogłaby potoczyć się zupełnie inacze, bo autorzy utworu - The Neptunes - stworzyli go z myślą o... Janet Jackson. Ta jednak odrzuciła piosenkę i tak trafiła ona w ręce Brit. Wtedy też zrezygnowano z wydania na pierwszy singiel typowo "britneyowskiego", jednak zdecydowanie bardziej przyjaznemu radiu, Before The Goodbye. Czy to była dobra zamania? My osobiście nie chcielibyśmy wiedzieć jak wyglądałaby kariera Brit bez Slave'a.

Wiadomo, jednak że Slave nie byłby Slavem bez legendarnego występu na Video Music Awards 2001, gdzie świat pierwszy raz miał okazję usłyszeć nową Britney. Zapewne wiele młodych fanek nie takiego występu spodziewało się po swojej idolce, a starsi też byli osłupieni. Nie chodziło tu tylko o skąpy strój gwiazdy czy o perfekcyjny taniec, największym elementem zaskoczenia były dzikie zwierzęta na scenie, nie wszytskie uwięzione. A Britney niczym to zwierzę wychodzi z klatki i przy ogłosach dżungli prezentuje zapierającą dech w piersiach choreografie, by w finałowym momencie wziąć na ramiona gigantycznego żóltego pytona. Obraz Brit z sympatycznym wężem o imieniu Banana nie tylko zapisał się w historii, ale tak jak cały występ, wywołał skandal. Oburzyła się PETA o wykorzystanie zwierząt, wielu też nie spodobał się nowy image piosenkarki. Po latach gwiazda sama przyznała, że to była głupota i na pewno teraz nie wzięłaby pytona na ramiona.... choć my z miłą chęcią chcielibyśmy to zobaczyć lub po prostu obejrzeć równie dopracowany występ ;)

Teledysk I'm a Slave 4 U również pokazuje dojrzałość piosenkarki; Znajdujemy się w niezwykłym klubie, który bardziej przypomina saunę. Britney, która wcale nie jest za młoda by się tam udać, dyszy, wijąc się w wyuzdanym tańcu z całą masą spoconych tancerzy, a swoim wyglądem i pięknym ciałem po prostu zachwyca. Słońce nad tajemnicznym miastem dopiero wschodzi lecz temperatura w środku jest tak wysoka, że dziwimy się, że budynek jeszcze nie spłonął. Jak widać ogromie ludzi w środku upał nie przeszkadza i wciąż nie jest im za gorąco na zaprezentowanie kultowej choeografii autorstwa Wade'a Robsona. Pod koniec klipu, na szczęście dla tancerzy, nadchodzi upragniony deszcz. Brit jednak nie biegnie do niego wraz ze wszystkimi tylko wciąż hipnotyzuje nas swoimi perfekcyjnymi ruchami i spojrzeniem. Niektórzy fani zauważają pewne podobieństwo pomiędzy tym teledyskiem, a wydanym dziesięć lat po nim Till The World Ends. Czy w jakiś innych klipach również dostrzegacie podobieństwo?

Perfekcyjny teledysk połączony z równie wyśmienitymi występami promującymi dał efekt - świat kolejny raz oszalał na punkcie gwiazdy, a piosenka była sporym hitem. Porównując jednak do poprzednich głównych singli - ...Baby One More Time i Oops!... I Did It Again - można uznać, że piosenka poradziła sobie słabo. Podczas gdy Baby i Oops dostały się do pierwszej dziesiątki Billboard Hot 100, Slave dotarł do pozycji 27. Nie wiadomo czy powodem było dość odmienne brzmienie piosenki czy zerwanie z grzecznym wizerunkiem, ale kawałek nie ruszył się już wyżej. I'm A Slave 4 U dotarło jednak do Top 10 w niemalże wszystkich innych krajach, w których było notowane. Najważniejsze było jednak to, że utwór świetnie wypromował nadchodzący album Britney, któremu udało się być numerem jeden na Billboard 200 przez co Britney stała się pierwszą artystką z trzema pierwszymi albumami na szczycie tego zestawienia.

Jakie jest Wasze zdanie na temat I'm A Slave 4 U? Kto z Was po tym utworze stał się "niewolnikiem" Britney?

 
#TBT It's Britney, bitch - 11 lat "Gimme More"
Wpisany przez Hinami   

altIt's Britney, bitch - tymi pięknymi słowami 11 lat temu Britney Spears powitała wszystkich fanów, prezentując swój najnowszy utwór Gimme More. I choć część osób miała okazję usłyszeć kawałek już podczas pamiętnego Video Music Awards 2007, to właśnie 20 września tego samego roku odbyła się oficjalna premiera legendarnej piosenki. Singiel zapowiedział piąty album artystki - Blackout - który tak jak on sam jest mroczny i elektryzujący, a słuchając go, nie da się podpierać ścian.

Brit zaczęła pracę nad utworem już w 2006, będąc w ciąży ze swoim drugim synem Jaydenem Jamesem. Tak jak za sporą część Blackoutu, i za ten kawałek odpowiada Danja, genialny producent, który wcześniej był "w cieniu" szeroko znanego Timbalanda. Jednak o tworzeniu utworu w zeszłorocznym wywiadzie dla The Fader (powstałym z okazji dziesięciolecia płyty) więcej opowiedziała jego druga autorka, Keri Hilson: Jeśli chodzi o Gimme More, to zdarzyło się to w studiu Conway - Danja miał już zrobiony beat w swoich słuchawkach, a my się relaksowaliśmy. Ja zaczęłam śpiewać “Gimme gimme, gimme, gimme gimme." To było takie proste! Myślę, że to właśnie Jim Beanz [przyp. red. współautor i producent wokali] wprowadził tekst It's Britney, bitch. Wszyscy w studio żartowaliśmy, pamiętam gdy powiedziałam mu "Idź i dorzuć to do tekstu. Zrób to." Pamiętam, że Jim był trochę sceptyczny co do tego i obawiał się, jak Britney to poczuje. Ale ja pomyślałam coś w stylu "Tak właśnie się poczuje!" Po prostu chcieliśmy, żeby podzieliła nasze zdanie o tym nagraniu. Miała to, co nazywam "pieprzeniem na potęge." Pchnęliśmy ją do tego. A "pieprzenie na potęgę" jest właściwie wtedy, gdy artysta robi coś śmiałego, w stylu "wiem, że to nie jest do końca normalne i wiem, że to nie przez to mnie kochają, ale pieprzyć to."

Utwór do internetu wyciekł jeszcze w sierpniu i wtedy też Danja potwierdził, że właśnie on zostanie pierwszym singlem. Ponoć to zaszczytne miejsce miało zająć Toy Soldier, Hot As Ice bądź Get Back, my jednak się cieszymy, że to właśnie Gimme More promowało pierwszą od czterech lat płytę artystki. Kawałek jest genialny nie tylko rytmicznie, wokalnie, ale również lyricznie i idealnie wpasował się w klimat tamtych "ciemnych" lat Britney. Załamanie nerwowe, rozwód, zgolenie głowy, a to wszystko, w tym przewidywany koniec kariery czy nawet życia gwiazdy, opisywane w mediach "słychać" nie tylko na albumie, ale i w tym hicie. Utwór opowiada o chorej fascynacji ludzi życiem Brit, jak wszyscy chcą "więcej i więcej", lecz Britney powraca i jest gotowa grać w tę medialną gierkę. A It's Britney, bitch - otwierająca Gimme More fraza to prawdziwa definicja przetrwania, powrotu i odwagi, a po latach znak rozpoznawczy naszej gwiazdy. Znacie bardziej kultowe hasło? Bo my nie.

Jednak po tak przebojowym utworze spodziewano się równie mocnego teledysku. To co otrzymaliśmy daleko odbiega od naszych oczekiwań... Video kręcono przez dwa dni w jednym z klubów w Los Angeles. Akcja teledysku rozpoczyna się i... kończy w jednym miejscu - klubie nocnym, gdzie centralnym punktem jest rura do tańca. Najpierw, widzimy Britney w blond peruce, siędzącą wraz z przyjaciółkami przy barze. Dziewczyny obserwują ciemnowłosą tancerkę wijącą się przy rurze, którą również okazuje się Britney! Istnieją dwie wersje klipu: ocenzurowana i taka, w której tańcząca Brit pozbywa górnej części odzienia... Niestety w obu wersjach taniec Britney jest mało efektowny... Nie dołujmy się jednak, przecież wszyscy wiemy, że miało to wyglądać inaczej. Oryginalna koncepcja, pomysłu samej Brit, nie spodobała się jej wytwórni płytowej, Jive Records. Firma odmówiła funduszy na realizację klipu! Britney nie poddała się jednak. Wyłożyła z własnej kieszeni okrągłe 40.000 dolarów. Część nakręcono właściwej koncepcji nagręcono, a pewne sceny z oryginalnego klipu wyciekły kilka lat temu. Domniemaną fabułę video Gimme More przeczytacie po polsku na naszej stronie TUTAJ.

Podobnie jak teledysk, jedyny występ promujący utwór, ale i całą płytę, nie wywołał efektu "wow." Tak więc pierwszy i ostatni performance z tej ery, który miał miejsce na gali VMAs 2007, jest czasem uznawany za najgorszy w karierze Britney. Dzień wcześniej gwiazda ostro imprezowała, ponoć na scenie była pijana, nie chciała skorzystać z usług fryzjera, nie ubrała pełnego stroju, a w pewnym momencie nie chciała nawet wejść na scenę. To miał być wielki powrót, a tym samym premierowy występ z Gimme More. Niestety po gali Britney stała się pośmiewiskiem, a performance komentowano wszędzie, szydząc z piosenkarki. Krytyka spadła na taniec, playback i jej dodatkowe kilogramy... Jednak show naprawdę zapisało się w pamięci ludzi i jest po prostu kultowe, fani go uwielbiają, a mimo wszystkich niedociągnięć, uważają za perfekcyjny. Bo rzeczy, które zapisują się w historii nie muszą być wybitnie dobre, ważne by nam się dobrze kojarzyły, a przecież nic bardziej nie poprawia humoru i nie zachęca do zabawy niż ten legendarny beat i oczywiście It's Britney, bitch ;)

Mimo mało widowiskowego teledysku i tylko jednego występu promocyjnego piosenka świetnie poradziła sobie na listach przebojów i najważniejszej z nich - Billboard Hot 100. Utwór tam dotarł do 3 pozycji co było w tamtym momencie największym osiągnięciem Brit od jej debiutu ...Baby One More Time. Do tej samej pozycji dotarł również na UK Singles, a numerem jeden był w Kanadzie i na liście US Dance Club Songs. Podsumowując: Gimme More znalazł się w pierwszej dziesiątce w 18 krajach świata. Dostał też nominację do International Dance Music Awards w kategorii Najlepsza Popowo-Dance'owa Piosenka, niestety na nominacji się zakończyło. Jeszcze jako ciekawostkę dorzucimy, że piosenka doczekała się aż... 30 oficjalnych remixów.

 
Nowe ubrania w sklepie Britney Spears
Wpisany przez Hinami   

W niedawno otwartym oficjalnym sklepie Britney Spears pojawiły się nowe rzeczy! Do ubrań dołączyła bluzka Baby dla kobiet warta 34.95 USD (129.30 PLN), przycięta bluza Gimme More za 59.95 USD (220.7 PLN) i pasujące do niej spodnie dresowe za 64.95 USD (239 PLN ). Sklep Britney oferuje nam również t-shirt Sweat B*tch kosztujący 29.95 USD (110.80 PLN PLN). Ubrania możecie obejrzeć, i ewentualnie zakupić, po kliknięciu w poniższy obrazek. Które z nich podobają Wam się najbardziej?

alt

 
#TBT 19 urodziny "(You Drive Me) Crazy"
Wpisany przez Hinami    czwartek, 13 września 2018 17:47   

altPod koniec lat 90 będąca u szczytu popularności Britney Spears, prawie rok po wydaniu wielkiego hitu ...Baby One More Time, zaprezentowała światu swój trzeci singiel - (You Drive Me) Crazy. Piosenka właśnie dziś, 13 września, a w niektórych krajach w późniejszych bądź wcześniejszych terminach, świętuje 19 urodziny! Przebój dodatkowo promował film Drive Me Crazy (w Polsce znany jako To Mnie Kręci), a jego główne gwiazdy - Melissa Joan Hart i Adrian Grenier - pojawiły się w klipie. Na potrzeby tego video nagrano również nową werjsę utworu, nazwaną The Stop Remix! To właśnie ją wydano na singla, a później umieszczono na wszelkich składankach. W porówaniu do aranżacji albumowej, ta ma więcej powera i lepiej nadaje się do tańca. Krótkie nagranie z sesji nagraniowej mixu możecie obejrzeć TUTAJ. Która wersja bardziej do Was przemawia: oryginał czy remix?

Piosence dodano więcej "mocy", więc klip do niej musiał być równie energetyczny. Sama Britney stwierdziła, że "ten teledysk musi być równie dobry, co Baby One More Time," zapraszając do współpracy tego samego reżysera Nigela Dicka. Na miejsce zdjęć wybrano... elektrownię Redondo Beach Power Station w Kalifornii, przekształcając ją w klub! Akcja klipu rozkręca się w jedną, wielką imprezę, kiedy Britney - seksowna kelnereczka i jej równie powabne przyjaciółki kończą pracę. W video położono nacisk przede wszystkim na taniec, którego Britney była prawdziwą mistrzynią. Nie przeszkadzało to jednak reżyserowi przerywać zdjęć okrzykami: "Stop Britney! Pokaż więcej poweru!" Britney pokazała więc power, którego starczyło na... dwie wersje klipu, które różnią się od siebie sekwencjami tanecznymi. Oryginał obejrzycie TUTAJ, natomiast alternatywną wersję video z innymi scenami TUTAJ.

Mimo, że piosence zarzucano pewne podobieństwo do debiutanckiego singla Brit, nie przeszkadzało to jej stać się kolejnym megahitem. Utwór dotarł do Top 10 w 20 krajach, a szczyt notowań zdobył w Belgii, Japonii i Islandii. W ojczyźnie artystki, na Billboard Hot 100 dotarł do 10 pozycji. Singiel z pewnością jest jednym z najbardziej kultowych od Britney, może nie tak bardzo jak Baby czy Oops, ale z pewnością do dziś wiele osób świetnie się przy nim bawi, a w polskich radiach naprawdę często można go usłyszeć.

Britney promowała go równie porządnie co ...Baby One More Time, a pierwszy raz wystąpiła z nim podczas Hair Zone Mall Tour. Co ciekawe, można było wtedy zauważyć iż publiczności Crazy podoba się zdecydowanie bardziej niż pierwszy hit Britney. Później piosenka gościła na każdej trasie artystki, a zabrakło jej dopiero na The Circus Starring i Femme Fatale Tour. Potem jednak utwór powrócił w ramach rezydentury w Las Vegas, Brit występowała z nim także podczas ostatniego tournée - Piece Of Me Tour ( przy okazji zapraszamy do nowego działu poświęconego trasie!).

Jakie są Wasze odczucia wobec (You Drive Me) Crazy? Macie z tym utworem jakieś miłe wspomnienia? Podzielcie się nimi w komentarzach!

 
"Piece Of Me Tour" nominowana do People's Choice Awards!
Wpisany przez Hinami   

Tegoroczna trasa Britney Spears - Piece Of Me Tour - została nominowana do People's Choice Awards w kategorii Trasa Roku 2018! Choć tournée osiągnęło ogromny sukces, a bilety sprzedawały się jak świeże bułeczki, opinie o koncertach były dosyć mieszane. Trzeba przyznać, że show w porównaniu do innych nominowanych, w tym Taylor Swift, Beyoncé i Justina Timberlake'a, wyglądało dość ubogo, a playback nie dodał mu uroku. W głównej mierze na winiki głosowania wpłynie jednak zadowolenie fanów, które z pewnością udało się osiągnąć. Rozdanie nagród odbędzie się już 11 listopada i mamy nadzieję, że Brit pojawi się tam osobiście i zabłyśnie na czerwonym dywanie. Jeśli chcecie wesprzeć Britney swoim głosem, kliknijcie w poniższy obrazek. Oczywiści trzymamy kciuki za naszą gwiazdę!

alt

 
Britney Spears wyrzuca fankę za drzwi podczas spotkania Meet&Greet w Londynie!
Wpisany przez YourTheWorstNightmare   

Spotkanie z Britney Spears to marzenie chyba każdego fana sławnej piosenkarki, która już w tym roku obchodzić będzie 20-lecie premiery swojego pierwszego singla ...Baby One More Time. Taką możliwość daje tzw. Meet&Greet, czyli unikalna (i kosztowna) możliwość spojrzenia w oczy naszej gwieździe, czy zamienienia z nią kilku słów. O spotkaniach z Britney Spears krążą legendy - większość fanów przyznaje, że są one bardzo krótkie, jednak większość jest zachwycona miłym usposobieniem piosenkarki, niektórzy decydują się również na powtórkę. Pakiety Meet&Greet były dostępne do kupienia w limitowanej ilości również podczas trwającej trasy Piece Of Me. Już po koncercie w Berlinie docierały do nas jednak głosy o dziwnym, pełnym niespokoju zachowaniu gwiazdy podczas spotkań z fanami, a nawet niezgadzanie się na przytulenie w ramach wykonywanego zdjęcia. Oliwy do ognia dolał fakt, iż Spears spóźniła się na swoje show w stolicy Niemiec aż 40 minut.

Kilka dni temu światem fanów wstrząsnęła relacja niejakiej Marty Gutierrez - hiszpańskiej fanki, która wybrała się na jeden z koncertów Britney Spears w Londynie. Dziewczyna przy okazji miała również spełnić jedno ze swoich największych marzeń - spotkać się ze swoją idolką. Wszystko odbywało się zgodnie z planem, jednak przed samym rozpoczęciem M&G z piosenkarką ochorna poinformowała zebranych wielbicieli, iż Brit jest chora, nie czuje się najlepiej i z tego względu proszą: "żadnego przytulania, żadnego całowania". Gdy nadeszła jej kolej, Marta weszła do pokoju, przywitała się z Britney, po czym przygotowała się do zdjęcia obejmując piosenkarkę w talii... i właśnie w tym momencie marzenie Hiszpanki zaczęło się sypać. Brit, zirytowana dotknięciem przez fankę, miała rzekomo podejść do ochroniarza i porposić go o wyrzucenie dziewczyny z pomieszczenia. "Britney, ale zapłaciłam bardzo dużo za to!" - miała zacząć Marta, na co w odpowiedzi miała usłyszeć śmiech piosenkarki i szydercze słowa "Ojej, przykro mi, że musiałaś dużo zapłacić". Mimo przeprosin ze strony dziewczyny, gwiazda była nieugięta, ochrona wyprosiła fankę, zaś sztab Britney zaoferował zwrot kosztów spotkania Meet&Greet. Rozzłoszczona Marta stwierdziła, że nie będzie uczestniczyć w samym konercie Brit i rozpoczęła relację w mediach społecznościowych oraz wrzuciła filmiki z opisem sytuacji na YouTube, gdzie szczegółowo opisała, w jaki okropny sposób została potraktowana przez jedną z największych gwiazd w historii muzyki. 

Dla wieloletniego fana Britney Spears, cała historia Hiszpanki wydaje się być niewiarygodna. Co prawda gwiazda bywa nieswoja, czy wręcz oschła, podczas spotkań z fanami, co wynika prawdopodobnie z ogromnej nieśmiałości gwiazdy, bądź też możliwego zażywania leków psychotropowych, jednak nigdy do tej pory nie wyprosiła, bądź wyśmiała swojego wielbiciela. Niemniej jednak podczas swojej europejskiej trasy, Brit rzekomo potrafiła odmówić przytulenia niektórym osobom, mimo iż wcześniej to robiła bez problemu. Możliwe też, iż Marta nie mówi nam całej prawdy, być może wcale nie objęła niewinnie Brit, a starała się dotknąć piosenkarkę w miejscu, gdzie nie powinna...

Każda historia ma jednak drugą stronę medalu, również i ta. Wszystkie inne spotkania tego dnia przebiegły bezproblemowo. Jeden z obecnych tam fanów donosi, iż Britney wyszła z inicjatywą nakręcenia wspólnego filmiku po zakończeniu wszystkich spotkań (do czego ostatecznie nie doszło ze względu na zamieszanie spowodowane sytuacją z Martą). Jak podają fani obecni tego dnia podczas spotkań Meet&Greet, Hiszpanka wydawała się im osobą raczej niespokojną. Dodatkowo zwraca się uwagę, iż przed wydarzeniem, zebrani zostali dokładnie poinformowani, żeby nie dotykać piosenkarki, gdyż nie czuję się dobrze, a Marta złamała tę regułę. Duża część fanów Britney Spears zdecydowała się jednak stanąć po stronie dziewczyny. W obronie naszej gwiazdy stanęły jednak osoby, które osobiście spotkały się z piosenkarką. Murem za Britney stoi również jedna z fanek, która swoje Meet&Greet przeżyła tego samego wieczoru co Marta. Według jej wersji wydarzeń, piosenkarka aż trzykrotnie w miły sposób poprosiła Hiszpankę, aby jej nie dotykała, jednak dziewczyna nie zastosowała się do prośby swojej idolki!

Sama Britney nie wypowiedziała się jeszcze w tej kwestii, sztab piosenkarki nie wydał również żadnego oświadczenia w tej sprawie. Całej prawdy z pewnością nie poznamy nigdy, jednak historia Marty zdaje się tylko potwierdzać donosy fanów o dziwnym zachowaniu Brit podczas spotkań M&G. Niektórzy z nich stawiają hipotezy o rzekomym ponownym załamaniu nerwowym gwiazdy. Calą historię podchwyciły już hiszpańskie media, którym swoją historię ponownie opowiada Marta.

Czy Britney zachowała się niestosownie? A może to było po prostu przekroczenie bariery przez Martę? Co myślicie o tej sytuacji? 

 
 
#TBT Dwa lata od wydania płyty "Glory"
Wpisany przez Hinami   

altChoć sami nie możemy w to uwierzyć, ostatni album Britney Spears zatytułowany Glory miał premierę dwa lata temu - 26 sierpnia 2016. Płyta nadal brzmi bardzo świeżo i aż możemy pokusić się o stwierdzenie, że piosenki z niego i teraz świetnie sprawdziłyby się w radiach. Niestety pozostaje tylko gdybanie, otóż album doczekał się tylko dwóch singli - wytypowanego przez fanów Slumber Party i głównego Make Me... (przeczytaj więcej: #TBT Dwa Lata "Make Me..."). Naprawdę szkoda, bo piosenki takie jak uwielbiane przez wszystkich Change Your Mind czy wpadające w ucho Love Me Down nawet nie dostały szansy, by zaistnieć w radiu czy muzycznej telewizji... A jakie utwory Waszym zdaniem powinny promować album i zostać singlami?

Glory według fanów i krytyków zostało okrzyknięte najlepszym albumem Brit od lat, a wielu wielbicieli piosenkarki chciałoby, by właśnie w tym muzycznym kierunku dalej podążała. Album znalazł się na 5. miejscu listy Najlepszych Albumów Pop 2016 magazynu Rolling Stone i my się z tym werdyktem zgadzamy, bo Glory to naprawdę popowa perełka, gdzie Britney nie tylko eksperymentuje z muzykę, ale również ze swoim wokalem, który jest najlepszy od wielu lat, a najlepiej słyszać to w zamykającym standardową edycję płyty What You Need. Jedyne czego nam brakowało w tej erze to wykonanie Just Like Me... na żywo z gitarą <3

"To coś naprawdę innego. Bardzo mnie ekscytuje. To mój ulubieniec spośród wszystkich albumów, jakie nagrałam. Napisałam na niego mnóstwo piosenek. Wyszedł naprawdę ciekawie, a jego klimat jest nietuzinkowy. Szczerze mówiąc ta płyta stanowi dla mnie coś naprawdę wyjątkowego. Jest jak dziecko. Zależy mi, aby brzmiała tak, jak ma brzmieć, niezależnie od tego, czy mam ją nagrywać jeszcze przez rok, czy przez dwa miesiące. Wiem, że kierunek, w którym podążam, jest bardzo dobry. Chcę porządnie wykonać swoją pracę, zależy mi na tym, aby fani byli zadowoleni z efektu" - takie słowa mogliśmy usłyszeć z ust Britney o jej nadchodzącym krążku. I tym razem miała rację; słuchając albumu naprawdę czujemy to co Brit chciała przekazać i słychać, że jest to dzieło takie jakie ona sama chciała stworzyć. Zdecydowanie bardziej "łączymy się" z Britney niż słuchając jej "prywatnego," ale i dużo słabszego, Britney Jean.

Glory nie tylko został cieplej przyjęty niż poprzednik, ale również lepiej poradził sobie na listach sprzedaży. W ojczyźnie artystki krążek zadebiutował na 3. miejscu Billboard 200, czyli o oczko wyżej niż wcześniejszy album. Ostatni płyta Brit zdobyła dostała się na szczyt zestawień w pięciu krajach (Czechy, Włochy, Tajwan, Korea Południowa i Irlandia) podczas gdy Britney Jean udało się być numerem jeden tylko w Chinach. Jak widać po części jakość muzyki przekłada się na sukces komercyjny, jednak patrząc z tej perspektywy Glory powinno być numerem jeden wszędzie, a utwory z niego okupować listy przebojów na całym świecie...

Co po upływie czasu myślicie o tym albumie? Które piosenki są waszymi faworytami? Jeszcze mały prezent dla Was: jeśli tak samo jak my nie przepadacie za oficjalną okładką płyty, po kliknięciu w powyższy obrazek możecie zobaczyć (i pobrać!) świetną grafikę zrobioną przez fana.

 
#TBT 13 lat "Someday (I Will Understand)"
Wpisany przez Hinami   

18 sierpnia 2005 roku swoją premierę miał utwór Someday (I Will Understand) - pierwszy, a zarazem jedyny singiel z minialbumu Britney & Kevin: Chaotic.  Piękna ballada to efekt współpracy z Guyem Sigsworthem (współtwórcą Everytime i My Baby), przy czym autorką słów jest tylko i wyłącznie sama Britney. Jest to też jedyna zrealizowana piosenka naszej gwiazdy, której autorką jest tylko ona - inne utwory zawsze pisał z nią ktoś inny lub piosenkarka w ogóle nie brała udziału w tworzeniu piosenki.

Z Someday łączy się pewna ciekawostka - tekst utworu opowiada o oczekiwaniu na dziecko, jednak sama Britney napisała go dwa tygodnie przed tym, jak dowiedziała się, że jest w stanie błogosławionym! Czyżby to przeczuwała? Jak wiemy, we wrześniu tego samego roku artystka urodziła swojego pierwszego syna, Seana Prestona, a rok później Jaydena Jamesa. Dziś dzieci i rodzina, jak piosenkarka wielokrotnie wspominała, zajmują najważniejsze miejsce w jej życiu.

Mimo bycia bardzo lubianym i niezwykle czarującym utworem, Someday (I Will Understand) nie osiągnął spektakularnego sukcesu komercyjnego, choć pewnie i tak się go nie spodziewano. Piosenka była notowana na kilku listach przebojów i dotarła do Top 10 jedynie w pięciu krajach: Szwecji, Szwajcarii, Danii, Włoszech i na Węgrzech. W Wielkiej Brytanii i Japonii wydano nawet "maxi single" mające... więcej utworów niż sam Chaotic. Jednak to i tak niewiele pomogło. Britney nigdy nie wystąpiła z utworem, choć performance z pewnością byłby udany, bowiem niewykluczone, że gwiazda zaśpiewałaby go na żywo.

Jedyną promocją singla był teledysk, wyreżyserowany przez Michaela Haussmana, oraz reality show Brit i jej byłego męża Kevina Federline'a. To właśnie tam mogliśmy zajrzeć za kulisy kręcenia video oraz premierowo obejrzeć go pierwszy raz w ostatnim odcinku serii. Jak przyznała sama piosenkarka, zarówno piosenka jak i klip stworzyły cudowną całość i idealnie uchwyciły moment, w którym na ten czas się znajdowała. Akcja klipu rozgrywa się na terenie przepięknej posesji z basenem. Britney wstaje z łóżka, łapie się za zaokrąglony brzuszek i spogląda na podwórze, gdzie znajdują się figury aniołów... Podmuch wiatru raz po raz wprawia liście w niezwykły taniec w blasku promieni słonecznych. Wszystko to sprawia, że zaczynamy w końcu czuć obecność istoty, która czuwa nad naszym losem... Nie bez znaczenia jest również to, że teledysk powstał w wersji czarno-białej.

Co myślicie o Someday (I Will Understand)? Chcielibyście, by Britney odważyła się kiedyś wystąpić z tym utworem i zaśpiewać go całkowicie na żywo? My bardzo byśmy tego chcieli!

 
Niemieckie media o występie Britney Spears
Wpisany przez amyseeker   

Po rozpoczęciu europejskiej części trasy Piece Of Me i pierwszym koncercie, który odbył się w ramach Brighton Pride w Wielkiej Brytanii, Britney Spears, za pośrednictwem mediów społecznościowych, pochwaliła się tym, co na temat jej show piszą lokalne gazety. „Britney Spears zwala z nóg swoich fanów”, „Powrót królowej”, „Britney Spears lśni na Brighton Pride” – brzmiały nagłówki. Gdyby jednak piosenkarka znała język niemiecki, bo to w Berlinie odbył się kolejny koncert trwającego właśnie tournée, raczej niechętnie publikowałaby tytuły z tamtejszych dzienników. Bo mimo tego, że media naszych zachodnich sąsiadów z szacunkiem wspominają wielkie sukcesy księżniczki popu, to nie szczędzą również słów krytyki.

„Britney Spears każe na siebie czekać” - pisze portal VIP.de, do czego odnoszą się również inne media. Punktualni Niemcy nie byli zadowoleni ze spóźnienia Britney, które zaskoczyło jednak przede wszystkim wiernych fanów – wszak piosenkarka rozpoczyna swój show niemal zawsze punktualnie. Dlaczego tym razem było inaczej? Być może Brit wzięła udział w koncercie Pitbulla, który rozgrzewał jej publiczność. Niektórzy fani podejrzewają jednak, że mogło to mieć związek... z jej nastrojem. Osoby, które miały okazje poznać Britney osobiście podczas tzw. spotkania Meet&Greet twierdzą, że piosenkarka tego nie nie była w dobrym humorze… Jednak kiedy wyszła na scenę, nikt nie dostrzegł negatywnych emocji, a to może dlatego, że „bycie z Britney w jednym pomieszczeniu, to naprawdę elektryzujące doznanie” – czytamy na wyżej wspomnianym portalu – „(…) bo to nie jest Selena Gomez czy Katy Perry – to legenda, ikona, pop-bogini”.

Czytaj dalej...

Więcej…
 


Strona 1 z 44