Życie na krawędzi, czyli rok 2007 i depresja Britney...
Wpisany przez Curious   

agmid1Choć od czasu załamania nerwowego Britney Spears minęło już przeszło sześć lat, wydaje się, jakby demony przeszłości ciągle za nią chodziły. Wypływające co rusz do mediów historie opowiedziane przez jej byłych ochroniarzy, asystentki czy niańki jej dzieci wyciągają na światło dzienne korzystne dla nich dowody na to, że piosenkarka była wówczas na krawędzi szaleństwa. Kolejne wywody opublikował niedawno na swojej stronie internetowej magazyn The Sun, który powołując się na słowa paparazzo Adnana Ghaliba, swego czasu uważanego za chłopaka Britney, przenosi nas w dzień Bożego Narodzenia 2007 roku.

41-letni Ghalib, utrzymujący że on i Brit ciągle są w sobie "głęboko zakochani" twierdzi, że ówczesna rozłąka z synkami, wtedy 2-letnim Seanem Prestonem i rocznym Jaydenem Jamesem, spowodowana częściowym ograniczeniem jej praw rodzicielskich, sprowadziła gwiazdę popu na skraj samobójstwa. "W Święta 2007 roku ujrzałem najsmutniejszą scenę swojego życia" - wyznał były fotograf, który już niejednokrotnie dzielił się z mediami szczegółami swojego życia u boku sławnej gwiazdy.

"Britney tonęła w rozpaczy, walczyła o oddech, czuła zwyczajnie, że życie z niej ulatuje. Tamtego dnia nie mogła spotkać się z dziećmi [które przebywały wówczas z ojcem i jej byłym mężem, Kevinem Federline'em] i potrzebowała czegoś do poprawy nastroju. Opuściliśmy więc jej dom w Beverly Hills i udaliśmy się do jej wynajętej posiadłości w Malibu, aby uciec od zgiełku wielkiego miasta. Ale kiedy weszliśmy do salonu, widok choinki i leżących pod nią świątecznych prezentów dla chłopców po prostu ją załamał. Nie mogła przestać szlochać. Przytuliłem ją, chcąc dodać otuchy, ale żadne słowa nie były w stanie jej pomóc" - stwierdził Ghalib.

Zgodnie z jego słowami, przerażona rozłąką z synkami Britney zaczęła rozpakowywać kupione dla nich podarunki... "Uklękła przed drzewkiem i zajęła się rozpakowywaniem prezentów. Patrzenie na tę wspaniałą, oddaną dzieciom mamę zniżoną do tego poziomu było niezwykle bolesne i naprawdę druzgocące. Po rozwinięciu zabawki dla Seana Prestona wyglądała, jakby uleciała z niej cała nadzieja, osunęła się na dywan i wywróciła oczami. Była wtedy w głębokiej depresji i rozpaczy. Nigdy w życiu nie widziałem bardziej nieszczęśliwej osoby" - powiedział 41-latek.

Problemy z prawami do opieki nad dziećmi zaczęły się we wrześniu 2007 roku, kiedy to ówczesny ochroniarz Britney Spears doniósł władzom, że piosenkarka rzekomo przyjmuje narkotyki oraz spożywa napoje alkoholowe w obecności swoich maleńkich pociech. Od tamtej pory mogła ona widywać dzieci jedynie w obecności osób trzecich. Kilka miesięcy później, na początku 2008 roku decyzją Sądu Najwyższego w Los Angeles Britney straciła wszelkie prawa rodzicielskie.

W trakcie częściowej rozłąki z synkami Britney czuła, że utrzymywanie jej z daleka od dzieci to swego rodzaju kara. "Wyznała mi: 'Jeśli nie mogę się z nimi spotykać, nie mam po co żyć'. Każdy dzień był nieprzewidywalny. Raz była szczęśliwa, a raz cierpiała na głęboką depresję" - wyznał Adnan Ghalib. "W czasie spotkań z synami Britney była zadowolona, uśmiechała się i śpiewała spacerując po domu. To ona sprzątała ich pokoje i wynosiła za nich zabawki, pomimo że pokojówki się tym zajmowały. Zdarzało się, że na chwilę przed wizytą dzieci otrzymywała telefon informujący, że spotkanie zostało odwołane. Wiadomość zawierała tylko krótkie wyjaśnienie sytuacji. Takie nowiny na powrót spychały ją na samą krawędź rozpaczy" - zdradził paparazzo.

"Biegła wtedy do swojej sypialni, zatrzaskiwała drzwi i przez cały dzień siedziała tam sama - bez jedzenia i bez picia. Godzinami wykrzykiwała imiona chłopców leżąc na łóżku". Ten niezwykle dramatyczny ciąg zdarzeń miał swój finał 3 stycznia 2008 roku, kiedy to Britney, starając się uniemożliwić władzom odbiór dzieci, zamknęła się z młodszym synkiem w łazience. Tej samej nocy po interwencji specjalistów, po raz pierwszy została przyjęta na oddział psychiatrii szpitala UCLA Medical Center w Los Angeles.

Adnan utrzymuje ponadto, że w tamtym okresie Britney na własne życzenie przyjmowała przepisywane jej lekarstwa, tzw. psychotropy. Miały one pozwolić jej oderwać się od bólu związanego z rozłąką z synami. Piosenkarka miała - zdaniem paparazzo - w swoim domu m.in. dziesiątki pudełek Adderallu, który nieustannie zażywała. Według słów mężczyzny, ludzie z jej otoczenia bez jej wiedzy faszerowali ją różnymi innymi środkami, wmawiając jej, że są to witaminy. "Efekty ich zażycia z pewnością nie były takie jak po zjedzeniu witamin. W ciągu kilku minut Britney rozszerzały się źrenice, była pobudzona i zachowywała się jak szalona" - stwierdził.

agmid2"Ciągle piła też napój energetyzujący Red Bull, mniej więcej 15 puszek dziennie. Miała w sobie tyle energii, że była w stanie gadać godzinami. Przyjmowane przez nią substancje prawdopodobnie tłumiły również jej apetyt. Chciała jeść jedynie Cheetosy i chipsy Cheez-It. Dziennie wypalała 40 papierosów". I nagle, w całym tym zamieszaniu, o określonej porze każdego dnia, Britney osuwała się na sofę i nie wstawała z niej przez kilka godzin...

Britney i Adnan stracili ze sobą kontakt w drugiej połowie 2008 roku, po tym jak opiekę prawną nad piosenkarką przejął jej ojciec, Jamie Spears, który dopilnował także, aby Ghalib miał sądowy zakaz zbliżania się do jego córki. Adnan czuje się jednak odpowiedzialny za uratowanie jej życia, utrzymuje bowiem, że to właśnie on namówił Britney do rozejmu z ojcem. "Kiedy spotkałem Britney po raz pierwszy zapewniała, że już nigdy się do niego nie odezwie. Po tym jak oznajmiłem, że pomogę jej jedynie w opiece nad dziećmi, zgodziła się [abym wkroczył w jej życie]" - wyjaśnił Ghalib.

"Gdy zadzwoniłem do Jamie'ego i powiedziałem mu o próbie naprawy ich kontaktów, on zalał się łzami i chlipiąc powiedział do słuchawki: 'Dziękuję ci, bardzo ci dziękuję. Możesz wziąć wszystkie pieniądze z mojego konta bankowego. Ona i tak nie pozwoli mi się ze sobą spotkać'". Były "chłopak" Britney ma z nią jednak związane i dobre wspomnienia, na przykład ich wspólny wyjazd z Los Angeles... "Ucieczka od wielkiego miasta świetnie na nią zadziałała. W trakcie naszej wycieczki była zrelaksowaną, kochającą zabawę, młodą dziewczyną" - stwierdził jej samozwańczy "anioł stróż".

"Pewnego dnia, podczas naszego pobytu w hotelu w Palm Springs, Britney zapragnęła obejrzeć amerykański sitcom z lat 50-tych, zatytułowany 'I Love Lucy' ('Kocham Lucy'). Była rozpromieniona, nieustannie się śmiała i uśmiechała, cały czas chciała, żeby się do niej przytulać. Czułem się wtedy, jakbym miał normalną dziewczynę. Mieliśmy do dyspozycji obsługę hotelową, nie mogliśmy przestać dobrze się bawić i wygłupiać. Było idealnie". Podczas wypadu do Meksyku z kolei, Britney poinformowała Adnana o tym, że... prawdopodobnie jest z nim w ciąży. Zgodnie ze słowami Ghaliba wyznała, że zakochała się w nim,  po czym dodała: "Myślę, że jestem w ciąży". Jego zdaniem, Britney była naprawdę podekscytowana i pragnęła urodzić to dziecko. "Natychmiast wybraliśmy się po test ciążowy, ale wynik był negatywny. Widziałem, że ją to załamało" - wyznał.

W wirze problemów życia osobistego Britney Spears, na światło dzienne wyszedł jej piąty album studyjny zatytułowany Blackout, który, jak utrzymuje jej ówczesny towarzysz, miał być ostatnim krążkiem w jej karierze. "Już w 2008 roku Britney powiedziała, że chciałaby rzucić show biznes. Nienawidziła sławy i faktu że wszędzie, gdzie pójdzie schodzą się tłumy gapiów. Wyznała mi, że wydany rok wcześniej album 'Blackout' miał być jej ostatnim. Powiedziała: 'Nie obchodzą mnie pieniądze. Chcę na powrót być sobą, po prostu Britney Jean. Kocham moich fanów, ale swoich synów kocham bardziej'. Kiedyś wypaliła nawet: 'Zostawmy to wszystko i przenieśmy się do twojego domu w Anglii'. Była śmiertelnie poważna. Od czasu, kiedy była nastolatką Britney nie zaznała normalnego życia" - usprawiedliwił ją Ghalib.

Obecnie, sześć lat po swym pobycie na obserwacji w szpitalu psychiatrycznym, Britney Spears pracuje nad koncertową rezydenturą w Las Vegas oraz cieszy się urokami macierzyństwa, wychowując 8-letniego obecnie Seana Prestona i 7-letniego Jaydena Jamesa. Wszystko to przy wsparciu swego nowego chłopaka, Davida Lucado. "Wiem, że Britney pragnie mieć więcej dzieci i jest zdesperowana, by znaleźć kogoś, z kim będzie mogła się ustatkować. Mam nadzieję, że znajdzie mężczyznę, który naprawdę ją uszczęśliwi" - dodał na koniec Adnan Ghalib. Położył tym samym kres swym kolejnym wyznaniom... Pytanie tylko, na jak długo?

Komentarze (20)add comment

Maja :

toxicana92
I pewnie gdyby nie Larry i Adam zakończyłaby karierę. Ale oni nie przegapią takich okazji, by trzepać kasę. A Britney tylko na tym cierpi, fani też smilies/tongue.gif
19:53 - 26.01.2014

Łukasz :

Lukass1496
Jeśli to wszystko jest prawdą to po prostu brak słów żeby to w ogóle skomentować... Przerażające... Chociaż jeśli nawet część z tych opowieści jest prawdą to britney należy się chyba jeszcze większy szacunek że udało się jej wyjść z tego bagna... Chociaż czy jej życie teraz to nie jest kolejna depresja i bezsens ukrywany pod maską sztucznego szczęścia... Kto wie?
19:53 - 26.01.2014

Matiz :

MatiSimek
Niech ona w końcu ułoży sobie życie
20:28 - 26.01.2014

Touch of My Hand(ŁuKaSz) :

Łukasz89
To wszystko brzmi nad wyraz prawdziwie. Życie Britney zmieniło się o 180 stopni i skutki choć mniejsze widzimy do dnia dzisiejszego. Czytając ten artykuł i oglądając obecną rezydenturę w Vegas widać jak ten ciemny okres odbił piętno na psychice Britney. I myślę, że ten kto oczekuje na nowo gwiazdy z lat 2000-2003 może żyć jedynie złudzeniami. Britney obecnie jest jaka jest i nikt tego nie zmieni.
20:37 - 26.01.2014

Rearview :

0
Blackout byłby piękny, ikonicznym zakończeniem kariery. Szkoda jej jako człowieka...
20:43 - 26.01.2014

rico :

0
Miała w sobie tyle energii że była w stanie gadać godzinami. Przyjmowane przez nią substancje prawdopodobnie tłumiły również jej apetyt. Chciała jeść jedynie Cheetosy i chipsy Cheez-It. Dziennie wypalała 40 papierosów". I nagle, w całym tym zamieszaniu, o określonej porze każdego dnia, Britney osuwała się na sofę i nie wstawała z niej przez kilka godzin...

Cos wam to mowi?
21:15 - 26.01.2014

Billy :

Billy
Dopóki będzie brać leki, można być spokojnym o jej życie. Jednak z drugiej strony, do tego czasu zawsze będzie ociężała i (jak to niektórzy z Was mówią) leniwa. Leki miały i z pewnością mają ogromny wpływ na jej obecne zachowanie, ubiór i wygląd. Dodam jeszcze jedną rzecz. Na obronę może Larry'ego i Adama, myślę że powrót do nagrywania i zajęcia się sprawami zawodowymi, pomogły Britney psychicznie. Na ile, nie wiem, ale samo to że znów odzyskała sens życia. Synowie są dla niej najważniejsi, fakt. Jednak móc poczuć się potrzebną dla innych, robienie tego, co sprawiało jej tyle radości. Myślę, że dlatego Britney nie odeszła na muzyczną emeryturę.
21:26 - 26.01.2014

Holly :

Freak_Girl
strasznie mi jej żal... nie zasłużyła sobie na wszystko to, co ją spotkało. Ona jest naprawdę ciepłą, kochającą, wrażliwą serdeczną i wypełnioną uczuciami kobietą. Z drugiej strony ma kochających synków. Fanów i to, co kiedyś sprawiało jej radość-czyli muzykę. Nigdy nie będzie już tą samą Brit, nie będzie tak otwarta, pełna zaufania. Nigdy nie stworzy już drugiego ''Blackout'', ale gdzieś głęboko w niej wciąż jest tamta Britney...
22:39 - 26.01.2014

Klałdik :

0
Nie rozumiem Rico, do czego zmierzasz.. smutno mi się zrobiło..
22:43 - 26.01.2014

rico :

0
amfetamina?
22:44 - 26.01.2014

virke-nz :

0
podejrzewam że on mówi prawde bo tym co Brit odstawia przez ostatnie kilka lat...
23:21 - 26.01.2014

lilka :

0
@rico, adderall to amfetamina przeciez. podawana w malych dawkach pomaga sie skupic, ale jezeli to byly dziesiatki pudelek to wiadomo. poza tym depresja dwubiegunowa tez daje podobne objawy.
00:52 - 27.01.2014

koballo :

koballo
Takie trochę smutne...
02:38 - 27.01.2014

Hesitate :

0
Jeżeli ten tekst jest prawdą, to już wiadomo co stało się z Britney, może faktycznie lepiej aby zrobiła sobie kilku letnią przerwę, odpoczęła, wychowała by synów i gdzieś tak za 8 lat wróciła?
12:55 - 27.01.2014

Janeth :

0
Myślę, że powrót do nagrywania dał jej przez chwilę stabilność której potrzebowała po wszystkich opisanych tu przejściach. Jednak na dłuższą metę zamknął ją w pułapce rutyny, o której mówiła w "For the record", co nie jest dobre, ponieważ życie składa się również ze spontanicznych momentów, spotkań z nowymi ludźmi, nie podstawianymi Ci pod nos przez tatusia czy znajomych. Tak więc obawiam się, że ta desperacja w założeniu rodziny wynika z faktu, iż ona potrzebuje zmiany, czegoś, co da jej kopa, a kolejne dziecko jest wg. niej najlepszym na to sposobem.
Według mnie powinna zakończyć karierę po erze "Circus" i teraz np. od czasu do czasu robić jakieś kolaboracje czy występy gościnne w filmach i wrócić po kilku latach, jako odnowiona ikona muzyki. Teraz wydaje się być tak wyeksploatowana, że fani mają równie dość, jak ona, a to nie wróży dobrze jej kolejnym muzycznym projektom, w które na 100% zostanie wciśnięta po Vegas.
12:56 - 27.01.2014

Paulina92 :

0
To jest smutne, przykre wręcz. Z jednej strony jej ekipa zachowała sie jak hieny - jestes na topie przez załamanie, właź do studia nagrywaj, schudnij pokaż jak powstałaś i to wszytsko szczerze na nic, zwykłe kłamstwo, nie dali jej nic do powiedzenia. Po drugie dobrze, bo pewnie gdyby nie era circus dołązyła by pewnie do gwiazd typu LiLo albo coś w stylu klubu 27. Uażamam jednak, ze ona po załamaniu nie nadaje sie do showbiznesu, jest wystraszona, zdenerwowana, nie taka jak kiedys. Niech ma ten swoj wymarzony domek w Luizjanie, gromadkę dzieci, kochającego męża i swięty spokój. życzę jej tego jak najbardziej smilies/smiley.gif
20:53 - 27.01.2014

Ala :

0
Britney do końca życia będzie na lekach, co do tego nie mam wątpliwości. I jako jej fanka mam nadzieję, że kiedyś odjedzie z show-bizu i będzie mogła żyć tak, jak tego potrzebuje. Wtedy pseudo-fani nie będą mieli już okazji z niej jechać, że się nie stara, że jest jak kołek, że muzyka jest byle-jaka, że śpiewa z playbacku... Ją sława zniszczyła, o mało nie zabrała tego, co ma najcenniejsze - dzieci. Wcale jej się nie dziwię, ile można robić coś pod presją? Każdy by zwariował. Ona sama sobie tego nie wybrała, dorośli pchnęli ją w ten świat fleszy. Teraz powinna wreszcie znaleźć spokój i prywatność.
15:50 - 28.01.2014

BreatheOnMe :

doricia90
Właśnie dlatego nie powinno się tak na nią najeżdżać... Britney przeszła bardzo wiele, dzieci są dla niej najważniejsze, jak dla każdej matki zresztą, Britney zostaw to wszystko w cholere i bądź szczęśliwa !
12:50 - 29.01.2014

Lucky . :

0
pewnie gdyby wtedy zakończyła karierę, poukładała sobie życie to byłaby zupełnie inną osobą. swoją drogą ja zawsze miałam wrażenie że jej matka była pazerna na kasę, nie mówiąc już o wszystkich innych ludziach którzy zbijali na niej fortunę. nie pozwolili jej odejść i prawdopodobnie teraz też jest na uwięzi, dlatego ma tak mało entuzjazmu do występów i fanów. opis jej odżywiania i zażywania tych wszystkich tabletek i narkotyków plus papierosy wyjaśniają wszystkie zmiany jakie zaszły w jej wyglądzie... i zachowaniu.
20:09 - 29.01.2014

KasjaS4U :

kasjaS4U
Dlatego kuratela nigdy się nie skończy, bo Brit zakończyłaby karierę, a wtedy kasa dla tych hien też. Szkoda mi jej, zrobili z niej robota. Wkurzam się na nią, że teraz wszystko olewa, ale rozumiem ją, że nie ma na nic ochoty. Niszczą ją od Circusa, zamiast dać jej luz, to ją pchają w kolejny projekt.
20:08 - 31.01.2014

Napisz Komentarz
pomniejsz | powiększ

busy