Joseph Kahn o (nie)oryginalnej wersji teledysku do "Perfume"!
Wpisany przez Curious   

Wygląda na to, że Joseph Kahn - reżyser najnowszego teledysku do singla Perfume promującego ósmy album studyjny Britney Spears, Britney Jean, odpowiedzialny także za jedne z jej najbardziej znanych i cenionych klipów: "Toxic", "Stronger" i "Womanizer", nie może pogodzić się z myślą, że owoc jego ostatniej współpracy z gwiazdą popu został w "brutalny" sposób pozbawiony swej oryginalnej, tak bardzo interesującej fanów piosenkarki fabuły. Kwestię tę poruszono na nowo w niedawnym wywiadzie Kahna dla serwisu VideoStatic. Poniżej prezentujemy fragment rozmowy z filmowcem, przeprowadzonej przez redaktora serwisu, Stevena Gottlieba.

***

VideoStatic: "Oficjalny" teledysk do "Perfume" Britney Spears znajduje się na liście moich grudniowych ulubieńców i uważam to za całkowicie uzasadnione, pomimo że większy szum panuje obecnie wokół jego wersji reżyserskiej, która prawdopodobnie nigdy nie ujrzy światła dziennego.

Jako osoba znająca oba klipy - wybaczcie, nie zdradzę nic, czego już nie wiecie - uważam za niesamowite to, że finalna wersja teledysku opowiada swoją własną historię, chociaż tak naprawdę została ona pozbawiona elementów, które wcześniej przedstawiały tę opowieść w zupełnie innym świetle. Czy to, że teledysk spodobał się ludziom, pomimo iż nie odpowiada twojej pierwotnej wizji, jest dla ciebie pochlebiające, czy frustrujące?

Joseph Kahn: Cała ta sytuacja jest do bani, tym bardziej, że wersja reżyserska to zupełnie inny teledysk. Wersja, jaka ostatecznie ujrzała światło dzienne jest pozbawiona połowy historii [jaką pragnąłem przekazać] i mocno odbiega od początkowych założeń co do fabuły. Mnóstwo ciężkiej pracy włożyliśmy w podratowanie klipu po tym, jak oryginalna koncepcja została odrzucona. Czuję się trochę jakbym spoglądał na ludzi zachwycających się ogolonym, łysym kotem bez pazurów. Nie czerpię satysfakcji z powodzenia stworzonych przeze mnie, ale w dużym stopniu nie zgadzających się z moją wizją projektów.

Kiedy tworzę, muszę naprawdę być odpowiedzialny za efekt ostateczny, bo inaczej czuję się jak oszust. Sądzę, że ludziom spodobał się oficjalnie wydany teledysk ze względu na jego prostotę, co jest czymś nowym [w dorobku artystycznym Britney] oraz na popisy "tej drugiej kobiety" w drugim akcie. Mimo wszystko, sposób opowiedzenia historii jest dobry zarówno w pierwszej, jak i w drugiej wersji klipu. To jednak słabe odbicie pierwotnej opowieści, pozbawione kierunku, w którym miałoby podążać i znacznie mniej ambitne. Jeśli teledysk spodobał się ludziom w słabszym wydaniu, to założę się, że pokochaliby jego oryginalną wersję. Nie wiecie, ile tracicie, a tracicie sporo.

VideoStatic: Dobrze. Będzie równie dobrze, jeśli fani Britney w końcu zobaczą wersję reżyserską teledysku i wówczas uświadomią sobie, że to nie jest typowa Britney, do jakiej ich przyzwyczaiłeś [we wcześniejszych klipach]. Ciężko wyobrazić sobie Britney z teledysku do "Toxic" czy "Womanizer", która tak po prostu akceptuje fakt, że zostaje wymieniona na nowszy model, a to właśnie przedstawia oficjakna fabuła. Strukturalnie i wizualnie to świetny teledysk. Jednak emocjonalnie wydaje się nieszczery ze względu na treść i przekaz wcześniejszych dokonań Britney.

Automatycznie nasuwa się również pytanie, jak często reżyser ma możliwość wydania własnej, niezmąconej wersji swego dzieła. Nawet w przypadkach takich jak ten, kiedy przed i za kamerą znajduje się mnóstwo ludzi dobrze zapoznanych z zaplanowaną dla klipu fabułą, jasne jest, która strona [reżyser czy sztab gwiazdy] ma ostatnie słowo. Czy masz okazję zajmować się projektami, które ostatecznie opierają się całkowicie na twojej wizji lub podpisujesz umowę określającą, co będzie, jeśli twoja wersja klipu nie ujrzy światła dziennego?

Joseph Kahn: Masz rację, poprzednie trzy teledyski, jakie stworzyłem z Britney były przesiąknięte władzą, a "Perfume" miało być rewolucją w naszym wspólnym dorobku, jednak tym razem zamiast zemsty wyeksponowaliśmy poświęcenie. Każdy jest w stanie zrozumieć zemstę. Poświęcenie z kolei, to bardziej dojrzały sposób okazywania władzy, ale ten fragment został oczywiście wycięty. Wielka szkoda - te sceny ukazywały postacie Britney z wcześniejszych klipów w o wiele dojrzalszym wydaniu.

W swej karierze zrealizowałem setki teledysków, ale żaden z nich nie ukazał się w wersji reżyserskiej, chociaż szczerze mówiąc zazwyczaj ma się nadzieję, że taka wersja ci się nie przyda. Ostatecznie teledyski są formą reklamy dla wytwórni i artystów, więc jako reżyser jesteś przez nich zatrudniany. Marzy ci się, aby koniec końców nie było czegoś takiego jak wersja reżyserska, a jedyna powstała wersja klipu usatysfakcjonowała wszystkich, szczególnie fanów. Mimo wszystko, nigdy nie miałem okazji zapoznawać się z umową, w której gwarantowanoby mi kontrolę nad efektem ostatecznym mojego dzieła (...).

Decyzja o wydaniu lub niewydaniu wersji reżyserskiej klipu to w całości kaprys wytwórni lub artysty, tak więc rzecz w tym, aby pracować z muzykami, z którymi potrafisz się dogadać. Dla przykładu, Kylie Minogue ochroniła swój teledysk do "All The Lovers" przed szalonymi wytycznymi wytwórni. Janet Jackson z kolei ma swój specyficzny, urokliwy sposób przechodzenia przez proces montażu swojego teledysku - zawsze powtarza: "Jeśli sądzisz, że tak będzie dobrze..." i jest w tym całkowicie szczera. (...) Moby po prostu pozwala ci poszaleć - nie sądzę, żeby chciał stawać na drodze innym artystom. Jest jeszcze wielu innych muzyków z podobnym podejściem i byłem prawdziwym szczęściarzem mogąc z nimi współpracować. W kontrakcie nigdy nie jest zapisane, aby wydać oryginalną wersję klipu, ale jeśli pracujesz z właściwą osobą, efekt końcowy jest praktycznie identyczny jak ten początkowo zamierzony.

Komentarze (10)add comment

YourTheWorstNightmare :

YourTheWorstNightmare
To już telenowela...
23:34 - 9.01.2014

Mateusz :

Mateo
ostatnie zdanie to święta prawda w tym przypadku smilies/grin.gif
23:59 - 9.01.2014

mmagda :

0
chyba już jej nie nakręci teledysku.. smilies/tongue.gif
00:19 - 10.01.2014

Blanka :

bialad
Mogliby wydać tą wersje chociażby jako ciekawostkę.
09:36 - 10.01.2014

Konrad :

Persephone
Nie lubię frustratów.
09:47 - 10.01.2014

tomnz :

0
Konrad, dlaczego frustratow? sorry, ale promowali klip jego nazwiskiem, glownym chwytem mial byc fakt, ze klip bedzie od tworcy klipow do toxic i womanizer, koles pewnie odwalil kawal dobrej roboty, a co dostalismy? slodka brit i ladnego modela. niczego wiecej w tym klipie nie ma. tez bym sie wkurzyl na jego miejscu i wyjasnial sytuacje gdzie sie da. To samo bylo z jakims jej dawnym choreografem, ktory nawiazal z nia ponowna wspolprace i zostal zjechany za to, ze nauczyl Brit machania wlosami. tez sie bronil, pokazal nawet oryginalna choreografie (chodzilo chyba o hiam) i dal do zrozumienia wszystkim myslacym, ze to Britney ma kolek w dupie (albo raczej swoich fanow, wszystkich) i macha wlosami i raczkami na odwal. niestety psychofani mieli pretesje do niego, nie do Brit i tak samo widze sprawe tego klipu...
10:06 - 10.01.2014

Adam :

weirdo
Britney chyba nie była świadoma tego, że w ręku trzyma broń...
12:50 - 10.01.2014

hmm :

0
tomnz dobrze prawisz, mialem to samo napisać, stawiam ci kielonasmilies/wink.gif
13:04 - 10.01.2014

Konrad :

Persephone
Jest frustratem i tyle. Dziennikarz mu mówi, że klip dobrze się przyjął, a on na to: "To jest do bani". Powinien okazać więcej pokory. Jest reżyserem teledysków pop, a nie filmów fabularnych.
10:45 - 11.01.2014

jas :

0
Bardzo fajny wywiad, wszystko fajnie wyjasnione, dobre argumenty. Kahn ma mój szacunek!
14:15 - 13.01.2014

Napisz Komentarz
pomniejsz | powiększ

busy